- Po blisko 12 latach śledztwa, prokuratura oskarżyła Adama Andruszkiewicza, ówczesnego szefa podlaskiej Młodzieży Wszechpolskiej (obecnie wiceszefa Kancelarii Prezydenta RP), o kierowanie procederem podrabiania list poparcia dla kandydatów Ruchu Narodowego do sejmiku województwa podlaskiego w 2014 roku.
- Adam Andruszkiewicz konsekwentnie utrzymuje, że zarzuty prokuratury są elementem represji politycznych ze strony obecnego rządu. Prokuratura natomiast opiera się na zeznaniach jednego z oskarżonych (Pawła P.) oraz świadków, którzy potwierdzają kluczową rolę Andruszkiewicza w organizacji fałszowania podpisów.
- Śledztwo, które toczyło się przez niemal 12 lat i było prowadzone przez różne prokuratury, obejmowało przesłuchanie blisko 1600 osób, zbadanie ponad 1700 podpisów oraz sporządzenie 59 opinii biegłych. Początkowo podejrzanych było dziewięć osób, ale ostatecznie zarzuty usłyszały trzy, w tym Andruszkiewicz.
Po blisko 12 latach prokuratura zakończyła śledztwo dotyczące fałszowania podpisów pod listami poparcia dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej (startującej z list Ruchu Narodowego) do sejmiku województwa podlaskiego w 2014 roku. Zarzuty postawiono trzem osobom, w tym Adamowi Andruszkiewiczowi, który w tamtym czasie był szefem podlaskiej MW, a obecnie pełni funkcję wiceszefa Kancelarii Prezydenta RP. Według śledczych Andruszkiewicz miał kierować procederem fałszowania podpisów.
Zarzuty dla Adama Andruszkiewicza
Adam Andruszkiewicz, ówczesny szef podlaskiej Młodzieży Wszechpolskiej, nie przyznał się do winy. Jak poinformowała prokurator Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie, Andruszkiewicz uznał, że postawienie mu zarzutów ma charakter polityczny. Śledczy twierdzą, że w okresie od 15 września do 6 października 2014 roku w Białymstoku Adam Andruszkiewicz kierował podrabianiem list poparcia dla kandydatów zgłaszanych przez Ruch Narodowy.
- Kierując tym przestępstwem w sposób bezprawny przetwarzał dane osobowe tych osób - zaznaczyła prokurator Syk-Jankowska.
Oprócz Adama Andruszkiewicza, oskarżeni zostali 40-letni ekonomista Wojciech N. oraz 39-letni elektryk Paweł P. Z ustaleń śledczych wynika, że podrabiali oni podpisy na listach. Wojciech N. początkowo nie przyznawał się do winy, jednak zmienił swoje stanowisko w trakcie śledztwa. Paweł P. od początku przyznawał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia zgodne z ustalonym stanem faktycznym.
Materiał dowodowy
Prokuratura uważa, że zgromadzony materiał dowodowy potwierdza winę Adama Andruszkiewicza. Prokurator Syk-Jankowska podkreśliła, że wskazują na to "konsekwentne, logiczne i spójne wyjaśnienia oskarżonego Pawła P. na wszystkich etapach postępowania przygotowawczego oraz fakt, że był on liderem Młodzieży Wszechpolskiej, jego rola w zbieraniu podpisów była zasadnicza, to on kierował tym procederem, co znajduje potwierdzenie w zeznaniach świadków". Za zarzucane przestępstwa oskarżonym grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Prezydent Nawrocki spędził weekend z rodziną w Gdańsku. Robił politykę na balkonie!
Śledztwo w tej sprawie było długotrwałe. Początkowo prowadziła je Prokuratura Rejonowa w Białymstoku, następnie Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, a ostatecznie sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Lublinie.
- W związku z tym to wszystko tak długo się toczyło. Prokuratura Regionalna w Lublinie przesłuchała dokładnie 1596 osób, zbadała 1761 podpisów. Na zlecenie prokuratury zostało sporządzonych 59 opinii biegłych. Podejrzewanych w sprawie było dziewięć osób, a na końcu trzy osoby usłyszały zarzuty, w tym właśnie Adam Andruszkiewicz - mówiła Anna Borkowska-Minko w rozmowie z TVN24.
Oświadczenie Adama Andruszkiewicza
21 kwietnia Adam Andruszkiewicz odniósł się do zarzutów prokuratury w serwisie X, publikując oświadczenie.
- Służbie Polsce poświęciłem większość swojego życia. Obecny „akt oskarżenia” sklecony naprędce przez upolitycznioną prokuraturę traktuję wyłącznie jako element represji politycznej wykierowanej we mnie przez układ rządzący, który ma wiele powodów, by ze mną walczyć. Proszę redakcje o podawanie mojego pełnego wizerunku oraz nazwiska, a także odsyłam do poprzedniego oświadczenia w tej sprawie - napisał na Twitterze.
W naszej galerii zobaczysz Adama Andruszkiewicza z żoną: