- Groźne zdarzenie na torach na Lubelszczyźnie.
- Dwa pociągi najechały na betonowe przeszkody celowo umieszczone na torach.
- Na miejsce wezwano m.in. kontrterrorystów.
- Głos w sprawie zabrał już sam premier.
Incydent na torach
W środę 23 września 2026 roku Komenda Powiatowa Policji w Łukowie, powołując się na wstępne ustalenia, opublikowała komunikat dotyczący próby wykolejenia pociągów. Jak wynika z przekazanej informacji, incydent miał miejsce we wtorek wieczorem, kiedy to maszyniści dwóch składów towarowych, poruszających się w przeciwne strony, niemal równocześnie uderzyli w sztucznie rozmieszczone na torowisku przeszkody. Policja relacjonuje, że uderzenie to spowodowało uszkodzenia elementów konstrukcyjnych obu pojazdów, w szczególności przednich zgarniaczy. Na szczęście nie doszło do wykolejenia składów, a żaden z maszynistów nie ucierpiał. W konsekwencji zdarzenia, ruch kolejowy na tym odcinku został natychmiast wstrzymany na kilka godzin, a linia kolejowa została zabezpieczona.
Zobacz: CBA zatrzymało dyrektorkę z Kancelarii Prezydenta i komentatora Republiki. Chodzi o miliony z PFN
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak powiedział PAP, że śledztwo w tej sprawie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia zagrożenia katastrofą w ruchu kolejowym. Sprecyzował, że rozłożone na torach w obu kierunkach betonowe bloki pochodziły z rozbiórki pobliskiej stacji kolejowej. - Po wstępnych ustaleniach wykluczono, aby był to jakiś element działań terrorystycznych. Nie ujawniono obecności żadnych materiałów wybuchowych. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z wybrykiem chuligańskim. Podobne zdarzenia w przeszłości odnotowywała w tym miejscu policja - wyjaśnił rzecznik.
W związku z podejrzeniem naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury kolejowej poinformowano m.in. Centralne Biuro Śledcze Policji i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Za spowodowanie katastrofy w komunikacji grozi do 10 lat więzienia.
Premier Tusk zabiera głos
Premier Donald Tusk przyznał w rozmowie z Polsat News, że już tuż po zdarzeniu otrzymał o nim informację. - W każdej takiej sytuacji badamy bardzo dokładnie, czy istnieje podejrzenie sabotażu czy głupoty ludzkiej, bo czasami tak bywa. Będziemy informowali o tym zdarzeniu - zapewnił szef polskiego rządu.
Jak przekazał, pierwsze raporty "nie są szczególnie alarmujące, bo nie wygląda to na jakąś bardzo profesjonalną akcję". Następnie dodał jednak:
- Nie lekceważymy żadnego takiego zdarzenia, tym bardziej że znowu może dojść do dramatu
Galeria poniżej: Donald Tusk na miejscu wybuchu na Lubelszczyźnie