Próbowano wykoleić pociąg pod Łukowem?! Tusk: Znowu może dojść do dramatu

W miejscowości Jedlanka na Lubelszczyźnie doszło do bardzo groźnego incydentu, w którym dwa pociągi towarowe uderzyły w betonowe bloki leżące na torach. Na szczęście, mimo kolizji, składy nie wykoleiły się. Przeprowadzone oględziny miejsca zdarzenia nie wykazały również obecności materiałów wybuchowych. Głos w sprawie zabrał już premier Donald Tusk, który przekazał, że pierwsze raporty nie są, na szczęście, "szczególnie alarmujące".

Tory kolejowe, a obok na miniaturze premier Donald Tusk. O incydencie pod Łukowem przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Shutterstock; Kay Nietfeld/dpa/ Associated Press
  • Groźne zdarzenie na torach na Lubelszczyźnie.
  • Dwa pociągi najechały na betonowe przeszkody celowo umieszczone na torach.
  • Na miejsce wezwano m.in. kontrterrorystów.
  • Głos w sprawie zabrał już sam premier.

Incydent na torach

W środę 23 września 2026 roku Komenda Powiatowa Policji w Łukowie, powołując się na wstępne ustalenia, opublikowała komunikat dotyczący próby wykolejenia pociągów. Jak wynika z przekazanej informacji, incydent miał miejsce we wtorek wieczorem, kiedy to maszyniści dwóch składów towarowych, poruszających się w przeciwne strony, niemal równocześnie uderzyli w sztucznie rozmieszczone na torowisku przeszkody. Policja relacjonuje, że uderzenie to spowodowało uszkodzenia elementów konstrukcyjnych obu pojazdów, w szczególności przednich zgarniaczy. Na szczęście nie doszło do wykolejenia składów, a żaden z maszynistów nie ucierpiał. W konsekwencji zdarzenia, ruch kolejowy na tym odcinku został natychmiast wstrzymany na kilka godzin, a linia kolejowa została zabezpieczona.

Zobacz: CBA zatrzymało dyrektorkę z Kancelarii Prezydenta i komentatora Republiki. Chodzi o miliony z PFN

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak powiedział PAP, że śledztwo w tej sprawie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia zagrożenia katastrofą w ruchu kolejowym. Sprecyzował, że rozłożone na torach w obu kierunkach betonowe bloki pochodziły z rozbiórki pobliskiej stacji kolejowej. -  Po wstępnych ustaleniach wykluczono, aby był to jakiś element działań terrorystycznych. Nie ujawniono obecności żadnych materiałów wybuchowych. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z wybrykiem chuligańskim. Podobne zdarzenia w przeszłości odnotowywała w tym miejscu policja - wyjaśnił rzecznik.

W związku z podejrzeniem naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury kolejowej poinformowano m.in. Centralne Biuro Śledcze Policji i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Za spowodowanie katastrofy w komunikacji grozi do 10 lat więzienia.

Premier Tusk zabiera głos

Premier Donald Tusk przyznał w rozmowie z Polsat News, że już tuż po zdarzeniu otrzymał o nim informację. - W każdej takiej sytuacji badamy bardzo dokładnie, czy istnieje podejrzenie sabotażu czy głupoty ludzkiej, bo czasami tak bywa. Będziemy informowali o tym zdarzeniu - zapewnił szef polskiego rządu.

Sprawdź: Gdyby wybory odbyły się teraz, partia Tuska wygra, ale straci władzę. Nie ma też dobrej wróżby dla PiS

Jak przekazał, pierwsze raporty "nie są szczególnie alarmujące, bo nie wygląda to na jakąś bardzo profesjonalną akcję". Następnie dodał jednak:  

- Nie lekceważymy żadnego takiego zdarzenia, tym bardziej że znowu może dojść do dramatu 

Galeria poniżej: Donald Tusk na miejscu wybuchu na Lubelszczyźnie 

Sonda
Czy obawiasz się rosyjskiej prowokacji przeciwko państwu NATO?
LISICKI O PAŁKARZACH TUSKA, WYBORCACH BRAUNA I SEKRETACH CEJROWSKIEGO | Poranny Ring

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki