- Koalicja Obywatelska prowadzi w sondażu z wynikiem 32,3%, wyprzedzając Prawo i Sprawiedliwość o blisko 9 punktów procentowych.
- Większość uprawnionych Polaków (58,5%) deklaruje chęć udziału w wyborach, jednak blisko 40% ankietowanych zapowiada, że nie weźmie udziału w głosowaniu.
- Wyniki sondażu wskazują na możliwość powstania impasu politycznego po wyborach, ponieważ żadna z potencjalnych koalicji (KO z Lewicą lub PiS z Konfederacjami) nie ma zapewnionej bezwzględnej większości w Sejmie.
Zgodnie z sondażem United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski, gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, Koalicja Obywatelska uzyskałaby 32,3% poparcia. Prawo i Sprawiedliwość zajęłoby drugie miejsce z wynikiem 23,5%, co oznacza blisko 9 punktów procentowych straty do lidera. Na trzeciej pozycji uplasowałaby się Konfederacja z poparciem 11,2%.
Dalsze miejsca w sondażu zajęły Konfederacja Korony Polskiej z 7,7% wskazań oraz Nowa Lewica z 6,6% poparcia. Poniżej progu wyborczego, wynoszącego 5%, znalazły się Polskie Stronnictwo Ludowe z 4,9% wskazań, Partia Razem z 3,7% głosów oraz Polska 2050 z 2,1%. 8% respondentów nie potrafiło wskazać preferowanej partii.
Aż 88% Polaków chce odejścia Kaczyńskiego z PiS! Potężny cios w nowym sondażu
Sondaż pokazuje również, że większość uprawnionych Polaków deklaruje chęć udziału w wyborach. Łącznie 58,5% respondentów zamierza oddać swój głos, z czego 42,1% odpowiada "zdecydowanie tak", a 16,4% "raczej tak". Jednocześnie blisko 40% ankietowanych zapowiada, że nie weźmie udziału w głosowaniu.
Scenariusze powyborcze
Analiza wyników sondażu w kontekście podziału mandatów sejmowych wskazuje na możliwość powstania impasu politycznego. Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica mogłyby liczyć łącznie na 227 mandatów. To o cztery mandaty mniej niż wynosi bezwzględna większość w Sejmie, niezbędna do samodzielnego powołania rządu.
Z drugiej strony, PiS w koalicji z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej mogłyby wspólnie uzyskać 232 mandaty. Warto zaznaczyć, że jeden mandat przypadłby przedstawicielowi mniejszości niemieckiej. Taka konfiguracja sugeruje, że po wyborach utworzenie stabilnej większości rządowej mogłoby być trudne, a ostateczny kształt rządu mogłyby zadecydować pojedynczy posłowie lub mniejsze ugrupowania.