Prokuratura Krajowa, powołując się na opinie biegłych z ABW, poinformowała, że polskie służby nie miały pełnej kontroli nad systemem Pegasus. Oprogramowanie szpiegujące pozwalało na pozyskiwanie wielu danych z telefonów, a zebrane informacje trafiały do izraelskiej firmy NSO Group, która miała dostęp do informacji operacyjnych. Do tych doniesień odniósł się premier Donald Tusk. – Zapłaciliśmy za to ponad 60 mln zł, z tego 25 mln z Funduszu Sprawiedliwości. Te pieniądze miały iść na ofiary przestępstw, a wydali to na to totalne oprzyrządowanie cybernetycznej inwigilacji – powiedział w internetowym nagraniu szef rządu i nazwał działania PiS zbrodnią stanu.
Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa przedstawiła swój raport. Wynika z niego, że zakup oprogramowania odbył się z naruszeniem prawa. Szefowa komisji Magdalena Sroka poinformowała o skierowaniu 11 zawiadomień do prokuratury wobec czołowych polityków PiS i byłych szefów służb.
– Komisja ustaliła to, co poprzednia władza przez lata ukrywała. Państwo nigdy nie miało pełnej kontroli nad Pegasusem – oznajmiła posłanka. – Kontrolę nad systemem sprawował producent oprogramowania, a w konsekwencji – dane polskich sędziów, prokuratorów, samorządowców, polityków opozycji były w rękach zagranicznej firmy – dodała Sroka. – Wykradzione dane przez system PiS trafiały wprost do Izraela – podkreślił poseł KO Witold Zembaczyński (46 l.).
– Zakup Pegasusa od początku opierał się na potrójnym złamaniu prawa, nielegalnym finansowaniu, wprowadzeniu w błąd organów państwa oraz zignorowaniu ostrzeżeń własnych służb – dodał wiceszef sejmowej komisji poseł Lewicy Tomasz Trela (47 l.).
NIŻEJ ZDJĘCIA Z DNIA, GDY PRZED KOMISJĄ POJAWIŁ SIĘ KACZYŃSKI