Oskarżony deweloper Michał Sapota obiecuje z więzienia: Ludzie mogą odzyskać pieniądze

Od września 2025 r. Michał Sapota, prezes deweloperskiej firmy HREIT, przebywa w areszcie pod zarzutem oszukania 1434 osób na sumę przekraczającą 342 mln zł. W rozmowie z "Super Expressem" zapewnił, że zamierza dokończyć projekty mieszkaniowe. - Ważna informacja dla inwestorów: jeśli sanacja się rozpocznie, odzyskają swoje środki - mówi Sapota.

HREIT

i

Autor: shutterstock, PIOTR GUZIK Michał Sapota, założyciel HRE Investments, na tle budynku w budowie, symbolizującego aferę i problemy w deweloperskiej branży. O rozszerzonych zarzutach dla Sapoty na 342 mln zł przeczytasz na Super Biznes.
  • Sapota utrzymuje, że HREIT nie było piramidą, bo spółka ma majątek większy niż zobowiązania i może dokończyć inwestycje po otwarciu sanacji.
  • Oskarża zarządcę przymusowego o manipulacje i dążenie do upadłości, co miałoby doprowadzić do sprzedaży majątku za bezcen i strat dla wierzycieli.
  • Areszt uważa za nieuzasadniony i podkreśla, że tylko sanacja pozwoli spłacić wierzycieli i wybudować mieszkania.

Czy HREIT stworzyło finansową piramidę?

"Super Express": - Czy zbudował pan piramidę finansową zamiast obiecanych mieszkań?

Michał Sapota: - Zrealizowaliśmy 12 inwestycji, oddaliśmy do użytku prawie 1,5 tysiąca mieszkań. Środki od inwestorów indywidualnych były przeznaczane na działalność grupy kapitałowej i budowanie potencjału. Zgromadzony majątek w przypadku sprzedaży oraz realizacji projektów mieszkaniowych znacząco przewyższa środki zgromadzone od inwestorów oraz zapewnia ukończenie wszystkich rozpoczętych projektów deweloperskich. W realizacji są kolejne inwestycje, a nasz bank ziemi pozwala na realizację ok. 15 tys. mieszkań, o powierzchni łącznie 670 tys. m2. To może przynieść spółce nawet ok. 6 mld zł – i to bardzo ważna informacja dla wszystkich inwestorów: jeśli tylko ruszy sanacja, na pewno odzyskają pieniądze.

Deweloper wyłudził 342 mln zł? Poszkodowane są 1434 osoby. Prokuratura: To wierzchołek góry lodowej

- Czy pozyskiwał pan nowych inwestorów wiedząc, że sytuacja finansowa spółki nie pozwoli spłacić zobowiązań wobec nich?

- Nigdy nic takiego nie robiłem. W czerwcu 2024 zatrzymałem pozyskiwanie środków od inwestorów indywidualnych. W lipcu 2024 złożyliśmy pierwsze wnioski restrukturyzacyjne, zabezpieczając majątek na rzeczy inwestorów i nabywców mieszkań. Jednak plan ten do dziś jest w sądzie. To już 1,5 roku kiedy instytucje wstrzymują szereg decyzji, które uniemożliwiają realizację założeń mających na celu rozliczenie inwestorów i wydanie mieszkań.

- Co może pan powiedzieć osobom, które zapłaciły za mieszkanie, a one najprawdopodobniej nie zostaną zbudowane?

- Jeśli uda się otworzyć sanację HREIT, mieszkania zostaną wybudowane. Później, niż to było planowane – za co mogę jedynie przeprosić – ale plan uratowania spółki, dokończenia mieszkań i spłaty inwestorów jest jak najbardziej realny. Jeśli do sanacji nie dojdzie, prawdopodobny scenariusz to upadłość, w której dojdzie do sprzedaży majątku spółki w drodze licytacji znacząco poniżej wartości. Wtedy w efekcie działań syndyka mieszkania nie powstaną, a inwestorzy odzyskają tylko część zainwestowanych środków.

- Zarządca przymusowy ocenia, że spółka nie spełnia warunków do otwarcia postępowania sanacyjnego, a jej sytuacja finansowa nie daje możliwości ochrony wierzycieli. Ma rację?

- Nie tylko nie ma racji, ale świadomie wprowadza w błąd. Zataja pewne fakty, manipuluje innymi. On dąży do ogłoszenia upadłości od wielu miesięcy, prawdopodobnie już od grudnia 2024. Już w sierpniu złożyliśmy w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury – bo oceniamy, że doszło do tzw. oszustwa sądowego: w oficjalnym, skierowanym do sądu piśmie tymczasowego nadzorcy sądowego doszło do poświadczenia nieprawdy, żeby osiągnąć jeden cel: przejęcie kontroli nad HREIT i jej majątkiem.

- Mówi się, że wartość szkód wynosi około 3 mld zł, to właściwe szacunki?

- To kompletnie zmyślone. Wartość wymagalnych zobowiązań wynosi kilkaset milionów złotych – ale majątek przekracza 1,5 miliarda. Wszystko jest jak najbardziej możliwe do spłacenia – po to właśnie przygotowaliśmy profesjonalny plan restrukturyzacji. Dzięki zgodzie sądu będziemy mogli od razu przystąpić do realizacji.

Czarnecki stanął na ławie oskarżonych. "Zwróciłem pieniądze sześć lat temu!"

- Czy majątek spółki pozwoli spłacić wierzycieli?

- Tak, nasza grupa ma bardzo dużo nieruchomości, które przez wiele lat nabywaliśmy w korzystnych cenach. Dziś ustawia się po nie kolejka chętnych, chcących je odkupić. Na części zamierzamy kontynuować inwestycje – ale część rzeczywiście zamierzamy sprzedać. Kluczowe jest to, aby sprzedaż nastąpiła po cenach rynkowych. Jeśli sąd otworzy postępowanie sanacyjne, tak właśnie będzie. W razie upadłości syndyk będzie sprzedawał wszystko bardzo szybko, po zaniżonych cenach, szacujemy że nawet za jedynie 20 proc. wartości. Taki scenariusz to katastrofa dla wierzycieli, dlatego robimy wszystko aby go uniknąć.

- Dlaczego HREIT zbankrutował?

- W tym właśnie rzecz, że HREIT nie zbankrutował – przyznał to nawet zarządca Marcin Kubiczek, który jednak bardzo stara się, aby bankructwo i upadłość rzeczywiście nastąpiły. Nie będziemy udawać, że sytuacja jest łatwa – bo jest rzeczywiście trudna – ale bankructwo cały czas jest możliwe do uniknięcia. Najlepszym dowodem jest fakt, że w postępowaniach sądowych zgłasza się coraz więcej wierzycieli z poparciem dla sanacji. Ci ludzi nie mają żadnego powodu, żeby wierzyć nam na słowo – wręcz przeciwnie, wielu ma do nas pretensje, często uzasadnione – ale nawet w takiej sytuacji widzą, że trzeba zrobić wszystko, aby uniknąć upadłości. Tylko sanacja pozwoli na spłatę zobowiązań HREIT i realizację mieszkań.

- Jak się pan czuje po ponad trzech miesiącach w areszcie? Czy jest pan przygotowany na kolejne miesiące za kratami?

- Nie jest to nic przyjemnego, zwłaszcza że najbardziej chciałbym móc bezpośrednio pracować nad przygotowaniem sanacji, spłatą wierzycieli, wybudowaniem mieszkań i uratowaniem HREIT. Tak jak robiłem to przez ostatnie 1,5 roku. Stawiałem się na każde wezwanie prokuratury, co tydzień byłem na Policji. Zatrzymanie i aresztowanie po roku – przy pełnej współpracy z prokuraturą – oceniam jako skrajnie nieuzasadnione. Zwłaszcza że kluczowy świadek, czyli zarządca Marcin Kubiczek, cały czas nie stawia się na przesłuchania, tak jakby nie chciał odpowiedzieć na trudne pytania. Moi obrońcy i pełnomocnicy robią wszystko, żeby sąd uchylił areszt – ale przede wszystkim skupiają się na tym, żeby uniknąć upadłości, otworzyć sanację, spłacić wszystkie wierzytelności HREIT i dokończyć realizację inwestycji mieszkaniowych.

Rozmawiał Jacek Prusinowski

Polityka SE Google News
exb vod 2 07.01.2025
Sonda
Czy patodeweloperka to poważny problem?
Najsztub pyta
SUKCES BRAUNA TO NIENAWIŚĆ I ANTYSEMITYZM? Leder: Polacy nie wierzą w Jedwabne | Najsztub Pyta

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki