- Premier Tusk, po rozmowie z szefem NATO, ostrzega przed postępującą eskalacją ze strony Rosji i możliwymi prowokacjami wobec krajów Sojuszu.
- Najbliższe 6-8 miesięcy będzie "rozstrzygające" dla Polski i NATO, wymagając gotowości na różne scenariusze.
- W obliczu rosyjskiej eskalacji, kluczowe dla bezpieczeństwa Europy jest zwiększone wsparcie powietrzne dla Ukrainy.
- Rosja planuje mobilizację 600 tys. żołnierzy, co wskazuje na poważne przygotowania do dalszej eskalacji w regionie.
Na co ostrzega premier po rozmowie z szefem NATO?
Donald Tusk, po rozmowie z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte, zaalarmował, że najbliższe miesiące będą miały kluczowe znaczenie dla stabilności w regionie. Premier podkreślił, że Polska i cały Sojusz muszą być gotowe na „różne scenariusze”, w tym na bezpośrednie prowokacje ze strony Rosji. – Nie możemy wykluczyć prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z członków NATO - zaznaczył Tusk, dodając, że już kilka tygodni temu mówił o realnym zagrożeniu ograniczonym atakiem. W kontekście tych zagrożeń, premier Tusk zapewnił o determinacji w utrzymaniu faktycznej mocy Sojuszu, co jest kluczowe dla bezpieczeństwa Polski.
Dlaczego Rosja jest coraz większym zagrożeniem?
Ostrzeżenia opierają się na konkretnych danych wywiadowczych. Premier Tusk ujawnił, że Kreml przygotowuje się do ogromnej mobilizacji wojskowej, która stanowiłaby gigantyczne wyzwanie nawet dla rosyjskiej gospodarki. Według premiera, w obiektywnych ocenach różnych służb Rosjanie chcą zmobilizować 600 tys. żołnierzy, co jest gigantycznym przedsięwzięciem w ich obecnej sytuacji gospodarczej. Potwierdzeniem agresywnych zamiarów są ciągłe ataki na Ukrainę. W ostatnim ataku na rejon buczański zginęło co najmniej 27 osób, a 42 zostały ranne, co jest tragicznym dowodem na to, że groźby eskalacji materializują się już teraz.