- MEN ogranicza lekcje religii do jednej godziny tygodniowo i przenosi je na początek lub koniec dnia, a jednocześnie wprowadza obowiązkową edukację zdrowotną.
- Episkopat protestuje, twierdząc, że religii odbiera się rangę i że edukacja zdrowotna narusza prawa rodziców w kwestiach wychowania seksualnego.
- Barbara Nowacka odpowiada, że biskupi „szukają awantury” i sugeruje, że ich sprzeciw wobec edukacji zdrowotnej oznacza niechęć do uczenia młodzieży o bezpieczeństwie, zdrowiu i ochronie przed przemocą.
Biskupi chcą więcej religii w szkole
Od września rusza kolejny rok szkolny, w którym lekcje religii będą odbywały się raz w tygodniu (kiedyś były dwie) – przed rozpoczęciem obowiązkowych zajęć przewidzianych dla uczniów danego dnia, albo bezpośrednio po ich zakończeniu. Szkoła może odstąpić od tej zasady i lekcje religii mogą odbywać się w ciągu dnia wyłącznie wtedy, gdy uczestniczy w nich cała klasa. Dodatkowo od teraz edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa.
Wiceminister MEN Katarzyna Lubnauer uderza w PiS: „W ogóle mieszają te przedmioty”
Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w oświadczeniu „Młody człowiek zasługuje na więcej” wyraziło sprzeciw wobec zmian wprowadzanych przez MEN. Biskupi apelują o przywrócenie właściwej rangi religii, przypominając, że jest to konstytucyjne prawo uczniów i rodziców. Ponadto hierarchowie z niepokojem przyjęli obowiązkowy charakter edukacji zdrowotnej, gdyż „pomijane jest prawo rodziców do wychowania dzieci w sferze seksualnej”.
Mocna reakcja szefowej MEN
Do stanowiska biskupów odniosła się Barbara Nowacka w TVN24. – Biskupi, jak co roku przed 1 września, próbują wywołać awanturę – stwierdziła. – Czemu atakują edukację zdrowotną? Zależy im na tym, żeby młodzież nie wiedziała, jak bronić się przed złym dotykiem? Zależy, żeby młodzież nie wiedziała, jak dbać o swoje zdrowie, jak się szczepić? – powiedziała minister edukacji.