- Zaskakujące doniesienia portalu goniec.pl.
- Bertold Kittel przypomniał historię z 2018 roku.
- Karol Nawrocki miał doznać wówczas bolesnej porażki.
- Zafundowali mu ją politycy PiS.
Polityczne biografie często pisane są przez pasmo sukcesów, od szczebla lokalnego aż po krajowy. W przypadku prezydenta Karola Nawrockiego scenariusz był jednak odmienny. To, co w 2018 roku wyglądało na dotkliwą porażkę i możliwy koniec marzeń o wielkiej polityce, z perspektywy czasu okazało się kluczowym momentem, który umożliwił mu zbudowanie ogólnopolskiej rozpoznawalności i uniknięcie pułapek samorządowych rozgrywek.
Zablokowany start w Gdańsku – kulisy decyzji z 2018 roku
W 2018 roku, w przededniu wyborów samorządowych, nazwisko Karola Nawrockiego, ówczesnego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, było jednym z najczęściej wymienianych w kontekście kandydata Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska. Jednak jego ambicje zostały skutecznie zablokowane przez lokalne struktury Prawa i Sprawiedliwości. Działacze gdańskiego PiS uznali, że nie jest on odpowiednią osobą do starcia z urzędującym prezydentem Pawłem Adamowiczem. Wewnętrzne kalkulacje i brak zaufania ze strony partyjnych kolegów sprawiły, że ostateczną rekomendację i pełne wsparcie centrali otrzymał Kacper Płażyński.
Zobacz: Macierewicz nie popuści za "świra"! Grozi sądem! Takiej odpowiedzi Sikorskiego się nie spodziewał
Dla Nawrockiego oznaczało to nie tylko brak możliwości startu, ale de facto polityczne odsunięcie na boczny tor w regionie. Decyzja ta, podjęta w warszawskiej centrali partii pod wpływem gdańskich działaczy, była jednoznacznym sygnałem, że jego przyszłość nie leży w pomorskim samorządzie.
Nowa ścieżka kariery
To, co mogło być końcem kariery, stało się jej nowym początkiem. Odrzucenie przez lokalne struktury zmusiło Nawrockiego do poszukiwania alternatywnej drogi rozwoju, tym razem na arenie ogólnopolskiej. Jego praca w Muzeum II Wojny Światowej pozwoliła mu zbudować wizerunek sprawnego menedżera i historyka, który konsekwentnie realizuje politykę historyczną obozu władzy. Ten kapitał okazał się bezcenny, gdy w 2021 roku zwolniło się stanowisko prezesa jednej z najważniejszych instytucji w kraju. Karol Nawrocki został powołany na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, co stanowiło przełom w jego karierze. Objęcie tego stanowiska dało Nawrockiemu platformę do regularnej obecności w mediach ogólnopolskich, możliwość budowania autorytetu i kreowania się na strażnika polskiej tożsamości.
Sprawdź: Tusk ostro: Nie ma mowy, proszę państwa
Z perspektywy 2026 roku decyzja gdańskich struktur PiS okazała się dla Karola Nawrockiego politycznym błogosławieństwem. Gdyby w 2018 roku wystartował w wyborach na prezydenta Gdańska, najprawdopodobniej poniósłby dotkliwą porażkę w starciu z Pawłem Adamowiczem. Taki wynik mógłby na lata obciążyć jego polityczne CV i zamknąć drogę do dalszego awansu. Dzięki blokadzie uniknął tego scenariusza. Brak obciążenia przegraną kampanią samorządową pozwolił mu wejść do polityki krajowej z "czystą kartą". Zamiast wizerunku lokalnego polityka, który nie zdołał zdobyć zaufania mieszkańców, zbudował pozycję urzędnika państwowego wysokiego szczebla, stojącego na czele ważnej instytucji. To właśnie ta trajektoria uczyniła go atrakcyjnym kandydatem dla Jarosława Kaczyńskiego, gdy poszukiwał kandydata do starcia z Rafałem Trzaskowskim.
Galeria poniżej: Karol Nawrocki kończy 43 lata! Zobacz, jak wyglądał w dzieciństwie