Kaczyński musiał to przełknąć. Nawrocki pokazał, że nie będzie prezydentem na telefon

2026-05-31 5:30

Karol Nawrocki jest już na tyle długo w Pałacu Prezydenckim, by nikt nie mógł mówić o przypadku czy politycznej nieporadności. Dlatego powołanie Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego wybrzmiało tak mocno. Jarosław Kaczyński publicznie dawał do zrozumienia, że nie akceptuje tej kandydatury, ale prezydent i tak zrobił po swojemu.

Jarosław Kaczyński & Karol Nawrocki

i

Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express & Marcin Gadomski/Super Express
  • Prezydent Karol Nawrocki powołał Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa SN, zaskakując prawicę i ignorując sprzeciw Jarosława Kaczyńskiego.
  • Kaczyński ostro krytykował tę kandydaturę z powodu roli Kapińskiego w głośnej sprawie lustracyjnej Lecha Wałęsy sprzed lat.
  • Odkryj, dlaczego ta decyzja świadczy o rosnącej samodzielności prezydenta i może zwiastować nową erę w relacjach między Pałacem Prezydenckim a PiS!

Karol Nawrocki podjął decyzję, którą w Prawie i Sprawiedliwości nie wszyscy przyjęli ze spokojem. Prezydent powołał Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego. Postanowienie zostało podpisane 25 maja, a nominacja obowiązuje od 27 maja 2026 roku. Kapiński zastąpił Małgorzatę Manowską, której sześcioletnia kadencja dobiegła końca.

Na papierze to decyzja personalna w jednej z najważniejszych instytucji państwa. Politycznie dużo więcej. Bo Kapiński nie był kandydatem wygodnym dla części prawicy. Najgłośniej swoje zastrzeżenia sygnalizował Jarosław Kaczyński. Prezes PiS krytykował kandydaturę sędziego w związku ze sprawą lustracyjną Lecha Wałęsy sprzed lat.

Nawrocki zrobił swoje. I tu zaczyna się polityka

Właśnie dlatego ta nominacja ma znaczenie większe niż kolejna urzędowa decyzja z Pałacu Prezydenckiego. Nawrocki mógł wybrać bezpieczniej. Mógł nie drażnić własnego zaplecza. Mógł wysłać sygnał, że w najważniejszych sprawach będzie oglądał się na Nowogrodzką. Wybrał inaczej.

I to jest najciekawsze w całej historii. Bo prezydent, który wyrósł z poparcia prawicy i bez mobilizacji elektoratu PiS nie byłby dziś w Pałacu, właśnie pokazał, że polityczny dług nie musi oznaczać automatycznego posłuszeństwa. Nawrocki nie zerwał z PiS, nie wszedł w otwartą wojnę z Kaczyńskim, nie wygłosił manifestu niezależności. Zrobił coś znacznie bardziej wymownego: podjął decyzję wbrew oczekiwaniom części obozu, który pomógł mu dojść do władzy. W polityce takie gesty pamięta się długo.

Kaczyński był przeciw. Pałac tłumaczył decyzję

Kaczyński nie ukrywał wcześniej, że ma z kandydaturą Kapińskiego poważny problem. W tle jest sprawa Lecha Wałęsy i orzeczenia lustracyjnego z 2000 roku. Prezes PiS pisał, że po latach od tamtej sprawy „nie wyobraża sobie”, by sędzia biorący w niej udział został I prezesem Sądu Najwyższego.

Pałac Prezydencki odpowiedział jednak własną argumentacją. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz podkreślał, że Karol Nawrocki zna ocenę sprawy Wałęsy, ale decyzję podjął na podstawie całego dorobku zawodowego Kapińskiego. Zaznaczał też, że w 2000 roku sąd nie miał dostępu do wszystkich dokumentów, które pojawiły się wiele lat później. Prezydent słyszy zastrzeżenia polityków prawicy, ale nie traktuje ich jak instrukcji obsługi własnej prezydentury.

Prezydent na własny rachunek

Nawrocki nie jest już politykiem w kampanii, który musi łapać każdy gest poparcia i pilnować, by nie narazić się żadnej frakcji. Jest prezydentem. Ma mandat, Pałac, podpis pod ustawami, prawo weta i realny wpływ na najważniejsze instytucje państwa.

Dlatego ta sprawa jest dla niego tak istotna. Jeśli już przy tak wrażliwej decyzji pokazał, że nie zamierza bezwarunkowo podporządkowywać się oczekiwaniom Jarosława Kaczyńskiego, to w PiS mogą pojawić się pytania, co będzie dalej. Bo dziś chodzi o Sąd Najwyższy. Jutro może chodzić o ustawy, nominacje, ambasadorów, wojsko, bezpieczeństwo albo strategię na kolejne wybory. A Nawrocki, jak widać, nie chce być wyłącznie wykonawcą cudzej politycznej woli.

Dla PiS to może być niewygodny sygnał

Dla Jarosława Kaczyńskiego ta sytuacja jest kłopotliwa. Z jednej strony prezes PiS nie może pozwolić sobie na otwarty konflikt z prezydentem z własnego obozu. Prawica potrzebuje Pałacu Prezydenckiego jak powietrza, szczególnie w sporach z rządem Donalda Tuska. Z drugiej strony Kaczyński musi widzieć, że Nawrocki coraz wyraźniej buduje własną pozycję.

I tu pojawia się polityczny paradoks. Im silniejszy Nawrocki jako prezydent, tym cenniejszy dla PiS. Ale im silniejszy Nawrocki jako samodzielny gracz, tym trudniej będzie go kontrolować.

Decyzja w sprawie Kapińskiego może być więc pierwszym tak czytelnym sygnałem, że w relacji Pałacu z Nowogrodzką nie wszystko będzie układało się według starego schematu. Nie będzie prostego telefonu, polecenia i podpisu. Nie będzie też prezydenta, który w każdej trudnej sprawie czeka, aż prezes PiS wyznaczy kierunek.

Nawrocki nie zerwał z Kaczyńskim. Ale pokazał granicę

Nie ma sensu udawać, że ta nominacja oznacza wielki rozłam na prawicy. To byłoby za daleko. Nawrocki nadal jest prezydentem wybranym głosami elektoratu prawicowego, a PiS nadal pozostaje jego naturalnym zapleczem w wielu politycznych sporach. Ale właśnie dlatego ten ruch jest tak ciekawy, bo nie jest wojną. Jest zaznaczeniem granicy.

Prezydent powiedział tą decyzją, mogę słuchać, mogę brać pod uwagę, mogę rozumieć polityczne emocje, ale na końcu podpis należy do mnie. Dla Kaczyńskiego to musiał być moment trudny do przełknięcia. Dla Nawrockiego okazja, by pokazać, że Pałac Prezydencki nie jest filią partyjnej centrali.

To może być początek nowej gry na prawicy

Nominacja Kapińskiego nie zamyka sprawy. Przeciwnie, może otwierać nowy etap w relacjach między prezydentem a PiS. Kaczyński będzie potrzebował Nawrockiego w walce z rządem. Nawrocki będzie potrzebował prawicy, jeśli chce utrzymać silne zaplecze społeczne i polityczne. Ale od tej chwili obie strony wiedzą już, że ta relacja nie musi być jednostronna.

Prezydent pokazał, że potrafi postawić na swoim nawet wtedy, gdy decyzja boli część własnego obozu. A to w polityce znaczy bardzo dużo. Bo prawdziwa samodzielność nie zaczyna się wtedy, gdy prezydent spiera się z przeciwnikami. Zaczyna się wtedy, gdy potrafi powiedzieć „nie” swoim.

Poniżej galeria zdjęć: Jarosław Kaczyński mówił o NATO podczas konferencji PiS

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - WSTĘP
Sonda
Czy Karol Nawrocki pokazuje niezależność od Jarosława Kaczyńskiego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki