- Rozłam w Polsce 2050 podważa stanowisko wicepremiera.
- Czarzasty kwestionuje siłę partii po odejściu Hennig-Kloski.
- Decyzja w sprawie wicepremiera leży w rękach premiera Tuska.
- Pełczyńska-Nałęcz zapewnia o wnoszeniu spraw, a nie sporów do koalicji.
Włodzimierz Czarzasty o wicepremierze z Polski 2050. "Sytuacja się trochę zminieła"
Włodzimierz Czarzasty, Marszałek Sejmu w rozmowie z TVN24 przyznał, że w związku z rozłamem w Polsce 2050, sytuacja związana ze stanowiskiem wicepremiera dla tej partii uległa zmianie.
- Myślę, że się chyba sytuacja trochę zmieniła. Nie wiem też, czy jest tak wielkie pragnienie jak było przedtem, i też nie wiem, czy jest tak wielka siła stojąca za tym pragnieniem, jak była przedtem - mówił.
Rozłam w Polsce 2050. Czarzasty: życie sprowadza ludzi na właściwe miejsca
W minionym tygodniu minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska, wraz z grupą parlamentarzystów ogłosiła odejście z Polski 2050. Celem było powołanie nowego klubu parlamentarnego pod nazwą Centrum. Deklarację przystąpienia do nowego klubu złożyło 15 posłów, 3 senatorów oraz jeden europoseł, którzy wcześniej byli związani z Polską 2050.
Czarzasty poinformował, że podczas środowego spotkania liderów koalicji rządzącej nie poruszano spraw kadrowych. Zaznaczył jednak, że „życie sprowadza ludzi na właściwe miejsca” i wyraził przekonanie, że sytuacja uległa uspokojeniu. Dodał, że w przypadku pojawienia się tematu wicepremiera dla Polski 2050, ostateczną decyzję podejmie premier Donald Tusk. Lider Nowej Lewicy zapewnił o swoim wsparciu dla każdej decyzji podjętej przez premiera.
Do środowego spotkania liderów odniosła się również szefowa Polski 2050, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, na platformie X. Oceniła, że była to „dobra rozmowa o planach, strategicznych celach i wyzwaniach”. Podkreśliła, że jej ugrupowanie wnosi do koalicji sprawy, a nie spory. -Zawsze podkreślałam, że takie spotkania są potrzebne. Jest też gotowość, że będą kolejne. I super – napisała.
Trudna sytuacja w Polsce 2050
Napięta sytuacja w Polsce 2050 narastała od czasu unieważnionej w styczniu drugiej tury wyborów na nowego szefa partii. O przywództwo w ugrupowaniu ubiegały się Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. W partii ukształtowały się trzy frakcje: zwolenników obu kandydatek oraz dotychczasowego lidera Szymona Hołowni. Pojawiały się również pomysły unieważnienia całych wyborów i ponownego startu Szymona Hołowni.
Spór dotyczył również kwestii obsadzenia wakatów w Radzie Krajowej oraz postulowanego przez frakcję Hennig-Kloski odwołania Pawła Śliza ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego. Zwolennicy Hennig-Kloski chcieli, aby na tym stanowisku zastąpił go Suchoń. Punktem zwrotnym była sobotnia Rada Krajowa, która zobowiązała członków partii do zaprzestania „eskalacji napięć” do czasu Zjazdu Krajowego zaplanowanego na 21 marca. Do tego czasu zawieszono postępowania dyscyplinarne oraz wstrzymano wszelkie zmiany personalne. Część działaczy negatywnie oceniła tę uchwałę, nazywając ją „kagańcową”.