Pierwszy o zatrzymaniach poinformował szef MSWiA Marcin Kierwiński (50 l.). – Zostały zatrzymane trzy osoby. Wobec jednej z nich zastosowano areszt, wobec drugiej jest wniosek aresztowy, zaś trzecia osoba to „świeże zatrzymanie” – powiedział w TVN24. – Sprawa jest poważna, bo są bardzo poważne konsekwencje tego typu działań. Sprawcy są bardzo młodzi, prace trwają, będą kolejne zatrzymania – poinformował później premier Donald Tusk (69 l.).
Jak przekazała zaś rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, Karolina Staros, podejrzani mężczyźni działali w ramach internetowej społeczności, wykorzystując komunikatory oraz platformy internetowe do tego, by „określać cele swoich działań”. W rękach śledczych znajduje się już m.in. osoba, która stała na czele całej struktury. Lista udokumentowanych ataków grupy obejmuje m.in. zgłoszenia o fikcyjnych zagrożeniach w siedzibie Telewizji Republika, na terenie posesji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego (77 l.), a także w mieszkaniu należącym do matki prezydenta.
Nie wszystkie wątki skutkowały jednak zarzutami. Jak sprecyzowała prok. Karolina Staros: – Sprawa fałszywego alarmu w mieszkaniu rodziny prezydenta jest badana. Nikt nie usłyszał w tej sprawie zarzutów – dodała i wyjaśniła, że dotychczas ogłoszone podejrzanym zarzuty koncentrują się na działaniach wymierzonych w TV Republika oraz na alarmie w domu lidera PiS.
W odniesieniu do dwóch pierwszych zatrzymanych członków cyberwatahy, jeden usłyszał zarzut samego współudziału, natomiast drugi odpowie za kierowanie całą strukturą. Ten pierwszy nie poczuwa się do winy, choć zdecydował się na złożenie wyjaśnień przed prokuratorem. Z kolei domniemany szef grupy, który wpadł 24 maja, oprócz kierowania związkiem przestępczym usłyszał też zarzuty za bezpośredni udział w incydentach. Podejrzanym grozi do 15 lat więzienia. Sprawa jest rozwojowa, może być więcej zatrzymań.