Morawiecki składa ofertę Tuskowi? Prof. Konarski: PiS nie ma szans na wygraną

Rozłam w PiS może całkowicie zmienić polską scenę polityczną. Prof. Wawrzyniec Konarski w rozmowie z „Super Expressem” ocenia, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma już szans na samodzielne na zwycięstwo. Ruch Mateusza Morawieckiego nazywa natomiast potencjalną „ofertą” dla Donalda Tuska.

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki. Na miniaturze obok prof. Konarski. O rozłamie w PiS przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Jacek Domiński & Artur Hojny/Super Express/ Reporter
  • Głęboki rozłam w PiS po odejściu ponad 30 posłów sprawia, że prof. Konarski ocenia: partia Kaczyńskiego nie ma szans na zwycięstwo.
  • Mateusz Morawiecki, odmawiając "lojalki", realizuje ambitny plan, wykorzystując erozję przywództwa prezesa do przebudowy prawicy.
  • Szokująca prognoza: ruch Morawieckiego to strategiczna "oferta" dla Tuska. Sprawdź, jak nowy blok może zmienić polską politykę!

Rozłam w PiS stał się faktem

Ponad trzydziestu posłów zrezygnowało z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości – poinformował w piątek, 24 lipca, Jarosław Kaczyński. Decyzje parlamentarzystów ma jeszcze zatwierdzić Komitet Polityczny PiS. Kryzys wybuchł po ultimatum dotyczącym dalszej działalności w stowarzyszeniu Rozwój Plus, utworzonym przez środowisko Mateusza Morawieckiego. Były premier odmówił podpisania deklaracji określanej przez część polityków mianem „lojalki”. Jednocześnie przekonywał, że nadal uważa się za jednego z liderów PiS. Jego formalna przyszłość w partii pozostaje więc jednym z głównych pytań po największym od lat przesileniu na prawicy. Dr hab. Wawrzyniec Konarski, prof. AFiB Vistula, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula nie ma jednak wątpliwości, że ruch Morawieckiego nie jest przypadkowym buntem. Zdaniem politologa to część znacznie większej i starannie przygotowanej rozgrywki.

Rozłam w PiS staje się faktem! Nie dało się tego zatrzymać. Kaczyński: "Jest po wszystkim"

Morawiecki gra o najwyższą stawkę

– Myślę, że Mateusz Morawiecki myśli strategicznie, ponieważ jest osobą absolutnie ambitną na najwyższym poziomie z możliwych poziomów do wyobrażenia, ponieważ to, że Prawo i Sprawiedliwość przegrało walkę o władzę w 2023 roku dla niego nie oznaczało końca jego kariery, tylko odwrotnie. Z pewnością podejmowane były jakieś wysiłki wewnątrz szeroko pojętej grupy przywódczej w PiS, żeby sobie poradzić z tą porażką i znaleźć sposób na to, jak można byłoby funkcjonować w tych nowych realiach – ocenia prof. Wawrzyniec Konarski w rozmowie z „Super Expressem”.

Zdaniem eksperta były premier nie zamierzał zaakceptować roli polityka odsuniętego na dalszy plan.

– Skoro mamy dzisiaj do czynienia z sytuacją, w której Morawiecki dokonuje takiej wolty, to jest to naturalna i konsekwentna forma jego działania, ponieważ on ma ambicje bardzo duże, ma ambicje i premierowskie, a kto wie, czy nie prezydenckie. Jest w dobrej formie fizycznej i mentalnej. W związku z tym jest to polityk, który z pewnością nie mógł się pogodzić z taką próbą odsunięcia go na boczny tor przez Kaczyńskiego – mówi politolog.

Konarski przypomina również o gospodarczym i biznesowym zapleczu byłego szefa rządu.

– Jest człowiekiem, który odniósł również sukces, można powiedzieć, gospodarczy... skupił wokół siebie ludzi, którzy mają podobne aspiracje jak on – zaznacza.

Prof. Konarski: przywództwo Kaczyńskiego jest w stanie erozji

Źródeł obecnego kryzysu politolog szuka przede wszystkim w słabnącej pozycji Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS przez lata był niekwestionowanym centrum decyzyjnym partii. Zdaniem profesora ten model przywództwa przestał jednak działać.

– Przywództwo Kaczyńskiego jest przywództwem w stanie erozji już od kilku lat. Nawet w okresie rządów PiS, i w związku z tym aspirantów do objęcia sukcesji po nim jest bardzo dużo, włącznie oczywiście z Morawieckim – przekonuje prof. Konarski.

Ekspert uważa, że prezes PiS nie dostrzegł także zmian, które zaszły w samej partii oraz wśród jej najważniejszych polityków.

– Kaczyński myślę, że nie rozumie tego, że jego partia, mimo że nominalnie jest przez niego prowadzona, jest kompletnie inna niż 20 lat temu. W związku z tym to jest różnica metodyczna. (...) Kompletnie nie ma tego typu w nim weny dzisiaj i on po prostu nie rozumie tego, że jego partia własna się zmieniła – mówi.

Według politologa styl „ręcznego” sterowania ugrupowaniem jest „nie do przyjęcia dla polityków, zwłaszcza takich, którzy już zakosztowali władzy”. W tym kontekście woltę Morawieckiego określa jako „naturalną konsekwencję”.

Postawienie na Czarnka było fatalnym błędem?

Jednym z najważniejszych punktów sporu stała się kandydatura Przemysława Czarnka na premiera po ewentualnym zwycięstwie PiS w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Decyzja Kaczyńskiego została odebrana jako odsunięcie Morawieckiego i wyraźny zwrot partii w prawo.

Prof. Konarski bardzo ostro ocenia ten wybór.

– To była nieprzemyślana decyzja Kaczyńskiego, ponieważ Czarnek demontruje polityczne doktrynerstwo, a nie jest w stanie opanować własnego temperamentu – stwierdza ekspert.

W ocenie politologa Czarnek nie jest politykiem zdolnym do pogodzenia konkurujących ze sobą środowisk. Jego nominacja miała jedynie przyspieszyć proces, który w PiS trwał już od dłuższego czasu.

„W ogóle nie ma mowy o żadnej wygranej PiS”

Najbardziej stanowczo brzmi diagnoza profesora dotycząca wyborczych perspektyw ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Jego zdaniem dalszy rozpad może doprowadzić nie tylko do porażki, ale również do marginalizacji partii.

– W ogóle nie ma mowy o żadnej samodzielnej wygranej Prawa i Sprawiedliwości, bo ta secesja może za sobą pociągnąć kolejne działania, czyli odłączenie kolejnych politków z partii. PiS jako główna partia mainstreamowa, ale prawicowa w Polsce ulegnie dalszej fragmentacji i nie tylko nie będzie miało Prawo i Sprawiedliwość, szansy na jakąkolwiek samodzielną wygraną, ale będzie miało problem, żeby się utrzymać na powierzchni polskiej sceny politycznej jako wiodąca partia – przewiduje prof. Konarski.

Ekspert spodziewa się, że odejście pierwszej grupy parlamentarzystów nie musi zakończyć procesu rozpadu.

– Ta sytuacja tego powolnego, takiego segmentowego rozpadania się PiS będzie skutkowała tym, że Morawiecki będzie zasilony przez innych ludzi w PiS, którzy się jeszcze wahają – zaznacza.

To właśnie politycy, którzy obecnie nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji, mogą w kolejnych tygodniach przesądzić o sile nowego projektu byłego premiera.

Ruch Morawieckiego będzie ofertą dla Tuska?

Najbardziej zaskakująca część analizy profesora dotyczy relacji nowego środowiska Morawieckiego z obozem Donalda Tuska. Choć przez lata obaj politycy stali po przeciwnych stronach politycznej barykady, przyszła arytmetyka parlamentarna może wymusić nieoczekiwane porozumienia.

– To, co się dzieje dzisiaj w PiS i po odejściu Morawieckiego będzie formą oferty wobec Tuska. Czy to się komuś podoba, czy nie – stwierdza prof. Konarski.

- W pierwszym rzędzie może stać się ofertą dla PSL i partii centrum, ale nie mozna wykluczyć, że w przyszłości dla samej Koalicji Obywatelskiej. Może bowiem to się stać jedyną szansą na utrzymanie pozycji najważniejszej partii rządzącej, przez Koalicję Obywatelską - dodał.

Stworzenie układu czy sojuszu stwarza szansę na pojawienie się nowej koalicji w Sejmie. Chodziłoby raczej o budowę centroprawicowego bloku, który po wyborach mógłby stać się partnerem obecnego obozu rządzącego.

– Jeśli koalicja obecnie rządząca będzie chciała poważnie myśleć o tym, żeby swoje rządy przedłużyć, to będzie musiała szukać partnerów w ramach secesjonistów z PiS-u, którzy się dzisiaj wyłaniają – ocenia politolog.

Morawiecki, PSL i centrum. Nowy blok utrzyma Tuska u władzy?

Według profesora jednym z możliwych scenariuszy jest zbliżenie środowiska byłego premiera do PSL oraz innych ugrupowań sytuujących się w politycznym centrum.

– A jeżeli przyjmiemy... że Morawiecki się będzie zbliżał ideologicznie do partii centrum... i do PSL-u, to gdyby powstał blok wspólny, pospekulujmy, w postaci partii Morawieckiego, PSL-u i partii centrum, to jest to niezwykle ważny, byłby to niezwykle ważny blok z perspektywy planów utrzymania władzy, jakie z pewnością cały czas towarzyszą Tuskowi – mówi prof. Konarski.

Taki blok mógłby odebrać PiS część umiarkowanego elektoratu prawicowego, a jednocześnie stać się języczkiem u wagi przy budowaniu większości parlamentarnej. Dla Donalda Tuska byłaby to szansa na pozyskanie partnera po prawej stronie sceny politycznej bez konieczności zawierania porozumienia z którąkolwiek z Konfederacji.

Konfederacje zastąpią PiS w roli głównego przeciwnika władzy?

Rozpad największej partii opozycyjnej może całkowicie zmienić dotychczasowy podział polityczny. Zdaniem profesora na znaczeniu zyskają dwie Konfederacje, które mogą przejąć rolę głównego przeciwnika obecnego rządu.

– Będziemy mieli sytuację, w której głównymi rywalami dla siebie będzie obóz pojęty rządzący, a przeciwnikiem głównym staną się obie konfederacje. Natomiast obie te duże grupy... będą szukały zwolenników, niezwolenników, partnerów do potencjalnego rządzenia – przewiduje ekspert.

– Prawica mainstreamowa ulega fragmentacji, bo tą prawicą było do tej pory PiS – dodaje.

W takim układzie PiS przestałoby być jedynym naturalnym punktem odniesienia dla prawicowych wyborców. O ich głosy rywalizowałyby ugrupowania konfederackie, partia Kaczyńskiego oraz centroprawicowy projekt budowany przez Morawieckiego.

Bunt Morawieckiego to klasyczna działalność frakcyjna

Prof. Konarski zwraca uwagę, że sam fakt istnienia frakcji nie musi być dla partii czymś szkodliwym. Problem pojawia się wówczas, gdy ugrupowanie oparte jest na niepodważalnym przywództwie jednej osoby.

– To, co uprawia Morawiecki, jest klasyczną działalnością frakcyjną. Ale frakcyjność nie jest żadną anatemą, nie jest niczym złym w partii, która chce uchodzić za partię demokratyczną, co jak wiemy w przypadku PiS nie jest prawdą, które przez lata było klasyczną partią wodzowską. (...) Jeśli partia jest niedemokratyczna, a mówi, że jest demokratyczna, to z tych powodów nie będzie zgody na działalność frakcyjną, ale to nie oznacza, że frakcje się nie pojawią - podsumowuje prof. Wawrzyniec Konarski.

Obecny rozłam może być zatem dopiero początkiem znacznie większej przebudowy sceny politycznej. Jeżeli przewidywania profesora się potwierdzą, na gruzach jednolitego dotąd obozu PiS powstanie centroprawicowa formacja, która zamiast walczyć wyłącznie z Tuskiem, może stać się dla niego potencjalnym partnerem.

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - WSTĘP
Sonda
Czy środowisko Mateusza Morawieckiego może po wyborach porozumieć się z obozem Donalda Tuska?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki