Minister rolnictwa Marek Sawicki złamał prawo?

2015-01-09 12:28

Minister rolnictwa Marek Sawicki mógł złamać prawo – tak wynika z ekspertyzy biura analiz sejmowych, do której dotarł „Super Express”. Według dokumentu, polityk PSL miał obowiązek powołać szefową Polskiego Klubu Wyścigów Konnych na stanowisko, a przez kilka miesięcy tego nie robił. Resort broni się odmienną analizą przepisów prawa i twierdzi, że wszystko jest w porządku.

Polski Klub Wyścigów Konnych został powołany w 2001 r. mocą specjalnej ustawy sejmowej. Siedziba klubu znajduje się w Warszawie przy ul. Puławskiej. Czym się zajmuje? Jak czytamy na stronie internetowej: klub ustala warunki rozgrywania gonitw i kontroluje ich przestrzeganie, działa na rzecz rozwoju i promocji wyścigów konnych, działa na rzecz doskonalenia hodowli koni, udziela zezwolenia na organizowanie wyścigów konnych, kierowanie stajnią wyścigową oraz wydaje licencje dla sędziów, trenerów, jeźdźców.

O wszystkim, co się dzieje w PKWK decyduje na mocy przepisów właśnie minister rolnictwa. To on powołuje na wniosek Rady Klubu prezesa. Przez lata na czele Klubu stał były poseł PSL, były polityk AWS i były wiceminister rolnictwa w rządzie Jerzego Buzka – Feliks Klimczak. Dopiero w połowie ubiegłego roku, wybory na szefa klubu wygrała inna osoba. Była to Agnieszka Marczak, która pełniła wcześniej funkcję szefowej rady w PKWK.W głosowaniu zdobyła ponad połowę głosów w 25-osobowej radzie.

Wniosek o jej powołanie trafił na biurko ministra rolnictwa Marka Sawickiego. I tu zaczęły się schody... Polityk PSL zdecydował, że nie powoła pani Marczak na stanowisko prezesa, a 6 października nieoczekiwanie mianował na funkcję pełniącego obowiązki prezesa PKWK Waldemara Flisińskiego, kierownika wydziału organizacyjnego klubu. Rozpoczął się pat, którym zainteresował się poseł Platformy Michał Szczerba. Polityk w Sejmie jest szefem parlamentarnego zespołu do spraw wyścigów konnych i jeździectwa. Szczerba poszedł z tą sprawą do Biura Analiz Sejmowych i poprosił ekspertyzę. Dokument dla Sawickiego okazał się miażdżący.

Więcej: Marek Sawicki: "Frajer" dosadny, ale nie obraźliwy

Czytamy w nim m.in., że prezesa PKWK powołuje i odwołuje minister właściwy do spraw rolnictwa na wniosek Rady. Oznacza to, że minister nie może działać samodzielnie” (a Sawicki powołał p.o.prezesa samodzielnie – przyp. red.). A dalej: „Minister nie może działać z własnej inicjatywy i jest związany wnioskiem rady nawet w sytuacji, gdy w ramach swoich kompetencji nadzorczych uzna, iż prezes nie wykonuje właściwie swoich funkcji". Analiza kończy się wnioskiem: "Reasumując powyższe wydaje się, że niepowołanie prezesa PKWK w świetle stanowczego brzmienia art. 9, ust. 1 ustawy należy uznać za naruszenie ustawy o wyścigach konnych”. Sawicki najwyraźniej wystraszył się dokumentu, bowiem na początku grudnia powołał panią Marczak na szefa PKWK. Nominację wręczył jej jednak nie on, a wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk.

Kiedy o sprawę pytamy resort rolnictwa, ten nie ma nic sobie do zarzucenia. Broni się odmienną interpretacją przepisów prawnych.

- Art. 9 ust. 1 ustawy o wyścigach konnych jest przepisem o charakterze kompetencyjnym, co znaczy, że określa, który organ jest właściwy do powołania Prezesa. Przepis ten jednak w żadnym razie nie statuuje bezwzględnego obowiązku powołania na to stanowisko, w każdym przypadku, osoby wskazanej przez Radę. Należy także zauważyć, że z przepisów powszechnie obowiązujących nie wynika obowiązek przeprowadzania „wyborów” na kandydata na stanowisko Prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych. „Wygrana w głosowaniu” nie jest zatem formalnoprawną przesłanką do objęcia stanowiska Prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych – informuje nas Dariusz Mamiński, radca ministra rolnictwa.

Jakiś czas temu sprawie przyglądał lokalny, warszawski tygodnik „Passa”. Jego zdaniem, opinia prawna Biura Analiz Sejmowych może być podstawą do postawienia Sawickiemu zarzutu złamania ustawowego zapisu i w efekcie postawienia go przed Trybunałem Stanu. Ciekawe co na to szefowa Sawickiego – premier Ewa Kopacz...

Zobacz też: Sawicki nazywał rolników FRAJERAMI! Czy teraz ONI "odwdzięczą" mu się w wyborach i pogrążą PSL?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki