- Sławomir Mentzen ostro skrytykował gen. Wiesława Kukułę.
- Poszło m.in. o wypowiedzi dotyczące zestrzeliwania dronów rakietami.
- Władysław Kosiniak-Kamysz zarzucił Mentzenowi brak odpowiedzialności.
- Głos zabrał również Mariusz Błaszczak, który stanął w obronie szefa Sztabu Generalnego WP.
Mentzen uderzył w gen. Kukułę. Padły bardzo ostre słowa
Polityczna burza wybuchła po wypowiedzi Sławomira Mentzena podczas spotkania z wyborcami w Elblągu. Lider Konfederacji został zapytany o kwestie bezpieczeństwa i ocenę działań związanych z obronnością państwa. W odpowiedzi bardzo ostro odniósł się do gen. Wiesława Kukuły, czyli szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Posłanka Dominika Chorosińska apeluje o pomoc. Dramatyczny wpis, ruszyła zbiórka
Mentzen nie ograniczył się do krytyki decyzji czy poglądów generała. Uderzył bezpośrednio w jego kompetencje i użył słów, które natychmiast wywołały reakcje po obu stronach sceny politycznej.
– Ten człowiek jest nienormalny, w sensie on nie ma kompetencji, żeby być kapralem. On nigdy niczym tak naprawdę nie dowodził. Wziął się z tej jednostki specjalnej z Lublińca i nigdy niczym nie dowodził, a teraz ma całą naszą armię – mówił Sławomir Mentzen.
Spór o drony i rakiety. Mentzen mówi o „ekonomii wojny”
Tłem tej wypowiedzi była wcześniejsza debata o sposobie reagowania na naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony. Gen. Wiesław Kukuła, odnosząc się wcześniej do takich sytuacji, podkreślał, że w przypadku zagrożenia najważniejsza nie jest wartość użytej rakiety, lecz ochrona ludzkiego życia. Ten argument wyraźnie nie przekonał Mentzena.
Lider Konfederacji stwierdził, że takie podejście świadczy o braku zrozumienia realiów współczesnej wojny i ograniczonych zasobów państwa.
– Ten człowiek wprost mówi, że on by strzelał rakietami za 100 mln za sztukę do tych dronów ze sklejki, wysyłanych tutaj ze wschodniej granicy, gdyby tylko to miało tam jakąś jedną rzecz uratować. To jest niepoważne, ten człowiek nie ma zielonego pojęcia o ekonomii wojny, o ograniczeniach zasobów – dodał Mentzen.
Wypowiedź szybko zaczęła żyć własnym życiem w sieci. Sprawa jest politycznie wrażliwa, bo dotyczy nie tylko oceny konkretnego dowódcy, ale też granic krytyki wobec armii, zwłaszcza w czasie wojny za wschodnią granicą Polski.
Kosiniak-Kamysz odpowiada Mentzenowi. „Brak odpowiedzialności”
Na słowa Mentzena zareagował Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier i minister obrony narodowej ocenił, że taka wypowiedź nie mieści się w odpowiedzialnej debacie o bezpieczeństwie państwa.
„Słowa Sławomira Mentzena pokazują absolutny brak odpowiedzialności za bezpieczeństwo kraju i elementarnego szacunku wobec Wojska Polskiego i żołnierskiego munduru” – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz na platformie X.
Szef MON dodał również, że atakowanie gen. Kukuły podczas politycznego wiecu nie jest przejawem odwagi, ale braku zrozumienia, jak działa system dowodzenia w państwie. To mocna odpowiedź, bo Kosiniak-Kamysz nie bronił wyłącznie konkretnego generała, lecz także pozycji Sztabu Generalnego Wojska Polskiego jako jednej z najważniejszych instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju.
Mentzen nie zostawił tej reakcji bez odpowiedzi.
„Szef MON również uważa, że strzelanie rakietą za 100 mln zł do drona ze sklejki jest świetnym pomysłem. Wspaniale!” – napisał lider Konfederacji.
Następnie zwrócił się do rządu z kolejnym zarzutem.
„Pokażcie, że potraficie cokolwiek, poza wydawaniem naszych ciężko zarobionych pieniędzy na bardzo drogi amerykański sprzęt, który może przyjedzie do nas za kilka lat, żeby zostać zniszczonym przez rój dronów” – dodał Mentzen.
Kosiniak-Kamysz odpowiedział krótko, ale bardzo stanowczo.
„Mówienie o szefie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, pierwszym żołnierzu Rzeczypospolitej, "nienormalny" dyskwalifikuje z dalszej dyskusji. Dobranoc” – napisał wicepremier.
Błaszczak stanął w obronie gen. Kukuły
Co ciekawe, w tej sprawie po stronie krytyków Mentzena znalazł się również Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości oraz były minister obrony narodowej. Polityk PiS przypomniał, że bronił gen. Kukuły już wcześniej i zamierza robić to nadal.
„Tak jak broniłem gen. Kukułę przed atakami ówczesnej opozycji, tak będę go bronił dalej” – napisał Mariusz Błaszczak.
Następnie bardzo ostro ocenił wystąpienie lidera Konfederacji.
„Atak Sławomira Mentzena na szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego jest skandaliczny. To kolejny dowód na to, że za sterami jednej z części Konfederacji stoi chłopiec w krótkich spodenkach” – dodał polityk PiS.
To szczególnie istotne politycznie, bo spór o gen. Kukułę nie ułożył się według prostego podziału rząd–opozycja. W obronie szefa Sztabu Generalnego WP wystąpili zarówno przedstawiciele obecnego rządu, jak i jeden z najważniejszych polityków PiS.
Konfederacja odpowiada. „To nasze prawo i obowiązek”
Po stronie Mentzena stanęli natomiast politycy Konfederacji. Europoseł Stanisław Tyszka ocenił, że krytyka zarządzania wojskiem jest nie tylko prawem, ale wręcz obowiązkiem osób publicznych.
„Za słuszną krytykę generała Kukuły na Sławomira Mentzena rzucili się wespół w zespół panowie Kosiniak-Kamysz i Błaszczak. Typowe dla III RP. A to nie tylko nasze prawo, ale obowiązek, by krytykować i kontrolować zarządzanie wojskiem i wydawaniem setek miliardów złotych” – napisał Tyszka.
Do sprawy odniósł się również rzecznik Konfederacji Wojciech Machulski, który zarzucił rządzącym brak realnej gotowości państwa do obrony.
„Absolutnym brakiem odpowiedzialności to jest negowanie rzeczywistości, a rzeczywistość jest następująca: nie jesteśmy gotowi do obrony Rzeczypospolitej, chociaż wojna za naszą wschodnią granicą trwa ponad cztery lata! Generał Kukuła swoimi emocjonalnymi i nieodpowiedzialnymi wypowiedziami podtrzymuje tę fikcję, którą nam wmawiacie” – napisał Machulski.
Spór o granice krytyki wojska
Wypowiedź Mentzena wywołała szerszą dyskusję o tym, gdzie kończy się dopuszczalna krytyka decyzji związanych z bezpieczeństwem państwa, a gdzie zaczyna się personalny atak na wojskowego. Do sprawy odniósł się także ppłk rezerwy Maciej Korowaj, który podkreślił, że debata o armii wymaga szczególnej odpowiedzialności.
„Krytyka w demokratycznym państwie jest czymś naturalnym, ale powinna opierać się na faktach, argumentach oraz kulturze debaty publicznej” – napisał.
Dodał również, że wojsko nie powinno być miejscem personalnych wycieczek ani języka, który podważa autorytet żołnierzy.
„Wojsko Polskie nie jest przestrzenią dla personalnych wycieczek ani języka deprecjonującego” – zaznaczył.
Na koniec Korowaj wskazał, że osoby publiczne powinny pamiętać o odpowiedzialności, jaką niesie wypowiadanie się o armii i bezpieczeństwie państwa.
„Jako oficer czuję się zobowiązany do publicznej obrony honoru żołnierza polskiego. Oczekujemy tego samego standardu odpowiedzialności od osób pełniących funkcje publiczne. Debata o bezpieczeństwie państwa powinna wzmacniać zaufanie do Sił Zbrojnych, a nie je podważać” – podsumował.
Polityczna awantura wokół armii
Spór wokół słów Sławomira Mentzena pokazuje, że temat obronności będzie jednym z najostrzejszych pól politycznej rywalizacji. Konfederacja próbuje budować przekaz wokół kosztów, skuteczności i gotowości państwa do wojny nowego typu, w której ogromną rolę odgrywają tanie drony. Z kolei Kosiniak-Kamysz i Błaszczak wskazują, że nawet o najtrudniejszych sprawach bezpieczeństwa trzeba mówić z poszanowaniem armii i jej dowódców.
Jedno jest pewne: słowa o gen. Kukule nie zakończyły dyskusji. Przeciwnie, otworzyły kolejny spór o to, jak Polska powinna przygotowywać się do zagrożeń i kto ma prawo rozliczać wojskowych z decyzji podejmowanych w sytuacji realnego ryzyka.