- Jak ustaliła Wirtualna Polska, kontrola NIK wykryła liczne przypadki niegospodarności, defraudacji, fikcyjnych umów, zawyżonych cen i systemowego marnotrawstwa środków publicznych w Funduszu Sprawiedliwości w latach 2021-2024.
- NIK miało ustalić, że konkursy o dotacje były ustawiane, karty oceny merytorycznej zmieniane, a wyniki z góry ustalone, często z polecenia ówczesnego kierownictwa resortu.
- W roku wyborczym 2023 koszty promocji Funduszu Sprawiedliwości miały przewyższyć środki przeznaczone na realną pomoc ofiarom przestępstw.
- NIK miała negatywnie ocenić działania Ministerstwa Sprawiedliwości również po zmianie władzy w 2024 roku, wskazując na problemy w zarządzaniu, brak konsekwencji w realizacji celów Funduszu i nieefektywne funkcjonowanie Społecznej Rady Funduszu.
Najwyższa Izba Kontroli zakończyła kontrolę dotyczącą Funduszu Sprawiedliwości, ujawniając szeroki zakres nieprawidłowości. Wiceprezes NIK Michał Jędrzejczyk podczas konferencji prasowej 27 maja przedstawił kluczowe ustalenia.
- Kontrolerzy wykryli m.in. liczne przypadki rażącej niegospodarności w dysponowaniu tymi środkami (a nawet ich defraudacji), zawierania fikcyjnych umów, realizacji wydatków z naruszeniem prawa, nabywania materiałów i usług po zawyżonych cenach. W ocenie Izby, ujawnione nieprawidłowości w działalności Funduszu Sprawiedliwości wskazują na funkcjonowanie przez wiele lat systemowego mechanizmu marnotrawstwa środków publicznych - ogłoszono w komunikacie..
Ustalenia NIK potwierdziły doniesienia medialne, koncentrując się na nieprawidłowościach po stronie beneficjentów. Skontrolowano 22 organizacje, które podpisały umowy z ministerstwem, wskazując na defraudacje i przestępstwa, a dokumentacja została przekazana prokuraturze. Wówczas nie ujawniono jednak pełnego obrazu sytuacji, a NIK zapowiedziała przygotowanie wystąpienia pokontrolnego do Ministra Sprawiedliwości, zawierającego "liczne systemowe nieprawidłowości".
Nieopublikowany raport
Jak ustaliła Wirtualna Polska, 123-stronicowy dokument miał być gotowy już 30 czerwca i miał zostać został przesłany do Ministerstwa Sprawiedliwości na ręce ówczesnego ministra Adama Bodnara. Po rozpatrzeniu zastrzeżeń resortu przez Kolegium NIK, ostateczna wersja dokumentu miała stać się prawomocna pod koniec sierpnia. Pomimo wielokrotnych próśb Wirtualnej Polski o udostępnienie raportu, NIK odmawiała, tłumacząc, że "całościowy raport wraz z rekomendacjami, jest dopiero opracowywany". Rzecznik prasowy NIK Bartłomiej Pograniczny zapowiedział publikację materiału "pokazującego pełny obraz sytuacji, wraz z rekomendacjami dotyczącymi efektywnego zarządzania środkami Funduszu w przyszłości".
Raport NIK obejmuje okres od stycznia 2021 do czerwca 2024, ale faktycznie oceniano również dokumenty i działania ujawnione do zakończenia kontroli, czyli do maja 2025. NIK nie rozróżniała, kto odpowiadał za poszczególne elementy, ale z treści raportu wynika, kiedy dochodziło do nieprawidłowości i kto kierował resortem. Wystąpienie pokontrolne ma potwierdzać doniesienia medialne i ustalenia prokuratury, wskazując na naruszenie dyscypliny finansów publicznych i działania noszące znamiona współdziałania w "defraudacji".
Kontrolerzy NIK mieli wskazywać na niedobór kadr w departamentach odpowiedzialnych za Fundusz Sprawiedliwości. Osoby zatrudnione, często z niewielkim doświadczeniem (np. stażysta oceniający wnioski), nie posiadały odpowiednich kompetencji do oceny wniosków. Konkursy, nawet te o wartości dziesiątek milionów, były rozstrzygane przez osoby bez specjalistycznej wiedzy, np. w przypadku inwestycji budowlanych brakowało ekspertów z tej dziedziny. Takie sytuacje miały miejsce m.in. przy dotacjach dla fundacji Profeto i "Mocni w duchu".
Kolejny Europejski Nakaz Aresztowania Marcina Romanowskiego! Sąd zadecydował
W celu uzyskania wiedzy fachowej kierownictwo resortu miało zatrudniać ekspertów zewnętrznych, ale dotyczyło to głównie specjalistów w zakresie promocji i public relations, a także Ochotniczych Straży Pożarnych. Sytuacja ta miała się wydarzyć przed 2024 rokiem, za kadencji ministra Zbigniewa Ziobry i wiceministra Marcina Romanowskiego.
Raport NIK ujawnia również skalę braków kadrowych. Przy prawie 2300 umowach, ich rozliczeniami i kontrolą miało się zająć zaledwie 17 pracowników za czasów PiS, a po reorganizacji w 2024 roku – tylko 11. Pomimo delegowania części zadań zewnętrznym podmiotom, "Coraz szersze przekazywanie kompetencji Dysponenta zewnętrznym podmiotom nie rozwiązało problemów z terminowością rozliczania sprawozdań i nadzorem nad wykonywaniem umów". NIK zauważyła również znaczące zmiany kadrowe, w tym odejście szefa departamentu i jego zastępców w pierwszym półroczu 2025 roku, co doprowadziło do paraliżu Funduszu. Minister Waldemar Żurek podjął decyzję o wzmocnieniu kadr, jednak ogłosił to zbyt późno, co uniemożliwiło rozstrzygnięcie konkursów na pomoc pokrzywdzonym i postpenitencjarną.
"Poprawiane" konkursy i manipulacje
Wystąpienie pokontrolne NIK ma potwierdzać, że do 2023 roku w Funduszu Sprawiedliwości zawierano fikcyjne umowy, a konkursy były ustawiane. Kontrolerzy szczegółowo mieli przeanalizować sposób podejmowania decyzji i wyboru zwycięzców. Jak podaje Wirtualna Polska, ustalono, że karty oceny merytorycznej, na podstawie których przyznawano środki, były dowolnie zmieniane przez kierownictwo departamentu. Zmiany te często miały mieć wpływ na wynik konkursu, eliminując z listy organizacje, które miały otrzymać środki, i wprowadzając te, które były początkowo gorzej ocenione.
NIK ma podawać konkretne przykłady, m.in. dotacje dla Fundacji Alegoria, Towarzystwa Salezjańskiego, Fundacji RTCK i Fundacji Światło-Życie. Ich oferty, negatywnie ocenione przez komisję konkursową, zostały zastąpione pozytywnymi ocenami, podpisanymi przez inne osoby. Co istotne, te pozytywne oceny sporządzały osoby spoza Departamentu Funduszu Sprawiedliwości, m.in. pracownicy Biura Ministra, którzy sami wcześniej korzystali ze środków Funduszu.
Według Wirtualnej Polski z kontroli NIK wynika, że brakowało regulaminów konkursów, dokumentacja była niekompletna, a daty w protokołach się nie zgadzały. Raport powołuje się na zeznania byłego szefa Departamentu Funduszu Sprawiedliwości, który wskazał, że wyniki konkursów były z góry ustalone, a informacja o tym, kto ma zwyciężyć, pochodziła od ówczesnego Podsekretarza Stanu w MS – Marcina Romanowskiego.
Promocja i pomoc
Kontrolerzy NIK mieli stwierdzić, że przy ocenie wniosków o dofinansowanie często brakowało ekspertów z danej dziedziny, a analizy dotyczące rzeczywistych kosztów przedsięwzięć nie były prowadzone. Jak informuje WP, ponad 40 mln zł w latach 2021-2024 miało zostać przeznaczone na promocję Funduszu. Strategie promocji tworzono z opóźnieniem, np. strategia na 2021 rok powstała w 2022 roku, a na 2023 rok – w III lub IV kwartale 2023 roku. Kluczowe decyzje w tym zakresie miał podejmować wiceminister Marcin Romanowski, przekazując pracownikom ustne polecenia dotyczące zawierania umów.
Promując Fundusz, łamano prawo o zamówieniach publicznych, a efektywność tych działań nie była kontrolowana. W roku wyborczym 2023 promocja Funduszu okazała się ważniejsza finansowo od realnej pomocy osobom pokrzywdzonym.
- Koszty poniesione w samym roku 2023 na realizację umów wykonawczych i zakup czasu antenowego wyniosły 27 582,9 tys. zł przewyższały o prawie 3 000 tys. zł środki przeznaczone w tym okresie na psychoterapię, pomoc psychiatryczną i psychologiczną oraz pomoc prawną w ramach Programu pomocy pokrzywdzonym przestępstwem, które wynosiły łącznie 24 609,7 tys. zł - czytamy.
Marcin Romanowski odmówił odpowiedzi na pytania kontrolerów, a Zbigniew Ziobro w ogóle się do nich nie odniósł.
Zaniedbania po zmianie władzy
Jak podaje WP, NIK ma zarzucać ministrowi Adamowi Bodnarowi i jego podwładnym, że zgodzili się zapłacić za zobowiązania zaciągnięte przez poprzedników, dotyczące czasu antenowego zamówionego na IV kwartał 2023 roku. Spoty reklamowe były wyświetlane mniej razy, niż uzgodniono, ale wiceminister Zuzanna Rudzińska-Bluszcz tłumaczyła, że MS nie miało narzędzi, by to sprawdzić. Zapłacono pół miliona złotych. NIK miało stwierdzić, że ministerstwo nie podjęło żadnych działań, aby ustalić, za co faktycznie płaci.
Najwyższa Izba Kontroli miała negatywnie ocenić również działania Ministerstwa Sprawiedliwości w 2024 roku, już po zmianie władzy. Nieprawidłowości miały inny charakter, koncentrując się na problemach w zarządzaniu i koordynacji działań, co doprowadziło do paraliżu Funduszu Sprawiedliwości. NIK miało wskazać, że Ministerstwo ogłosiło dwa konkursy na ośrodki pomocy pokrzywdzonym, które następnie odwołało, generując niepotrzebną pracę.
Według WP, kontrolerzy NIK uważają, że MS, wiedząc o ograniczonych zasobach kadrowych, zamiast łatać dziury w istniejącej sieci, skupiło się na tworzeniu nowego typu placówek, co jest trudne do zrozumienia. Istniejące Centra Pomocy Dzieciom miały powstać bez wsparcia Funduszu, a NIK miało przyznać, że bałagan po poprzednikach, kontrole i śledztwa utrudniały pracę, ale "przesłanki te nie mogą usprawiedliwiać zaniechań i braku konsekwencji w zakresie realizacji podstawowych celów Funduszu Sprawiedliwości".
Społeczna Rada Funduszu
Rozwiązaniem problemów z Funduszem Sprawiedliwości, jak podaje WP, miała być Społeczna Rada Funduszu, powołana na początku 2024 roku przez Adama Bodnara. Rada, składająca się z kilkunastu ekspertów, miała pomagać, doradzać i proponować zmiany. Jednak po roku działania rady, wiceministrowie musieli przypominać przewodniczącemu Jerzemu Stępniowi o złożeniu sprawozdania. jak miało się okazać, że po trzech protokołowanych posiedzeniach w lutym 2024 roku, kolejne posiedzenia przybrały "formę stosunkowo luźnych dyskusji i dywagacji na temat form działania Funduszu Sprawiedliwości". Minister Adam Bodnar miał odwoływać posiedzenia ze względu na inne obowiązki, a do czasu zakończenia kontroli NIK w maju 2025 roku rada miała praktycznie nie funkcjonować.
Jak podaje WP, wystąpienie pokontrolne ma zawierać 19 rekomendacji dla ministerstwa. NIK miała zwołać panel ekspercki, aby sformułować kompleksowe propozycje zmian w Funduszu. Może się to jednak okazać bezcelowe, ponieważ minister Waldemar Żurek zapowiedział już plan reformy Funduszu, opierający się na decentralizacji i przekazywaniu pieniędzy na szczebel województw. Jak ustaliła Wirtualna Polska, na koncie Funduszu Sprawiedliwości pod koniec grudnia znajdowało się prawie 600 mln zł.