- Marek Suski uczestniczył w obchodach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
- Uroczystości odbywały się w Radomiu.
- Poseł PiS swoim wystąpieniem wywołał skandal.
- Jest nagranie jego kontrowersyjnego zachowania.
Co wydarzyło się 1 marca?
Do zdarzenia doszło 1 marca 2025 roku w Radomiu, pod pomnikiem Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” przy ulicy Władysława Beliny-Prażmowskiego. Uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zabezpieczała asysta honorowa wystawiona przez żołnierzy 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej. Jak wynika z ustaleń portalu Onet.pl, organizatorzy – w tym dowódca Garnizonu Radom, major Andrzej Kalisiak – przekazali wszystkim gościom klarowną informację. Zgodnie z ceremoniałem wojskowym oraz w trosce o zachowanie fundamentalnej zasady apolityczności armii, w części oficjalnej z udziałem wojska nie przewidziano wystąpień polityków. Przemówienia miały odbyć się dopiero po zakończeniu części wojskowej i opuszczeniu miejsca przez żołnierzy. Była to standardowa procedura, mająca na celu ochronę munduru przed uwikłaniem w bieżące spory polityczne.
Mimo to poseł Marek Suski zignorował te ustalenia. Wbrew woli organizatorów wszedł na mównicę, rozpoczynając swoje wystąpienie, które zszokowało obecnych na miejscu wojskowych i uczestników.
Atak na oficera i rząd. Kontrowersyjne słowa posła PiS
Poseł Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął od bezpośredniego ataku na dowódcę garnizonu, który próbował egzekwować obowiązujące przepisy. - Proszę państwa, doszło tu do wielkiego skandalu. Właśnie wasz dowódca próbował uniemożliwić wystąpienia parlamentarzystom. (...) Panie pułkowniku Kalisiak (poseł pomylił stopień oficera – przyp. red.), czy pan jest polskim oficerem, czy przedstawicielem junty Tuska i Czarzastego? Niech pan się zastanowi, co pan robi - grzmiał Marek Suski.
Sprawdź: Konfederacje prześcigają PiS. Te wyniki zniszczą środę Kaczyńskiemu. Tusk też nie będzie zadowolony!
Słowa te, wypowiedziane publicznie w obecności żołnierzy stojących w szyku i przy sztandarze, zostały odebrane jako bezpośrednie uderzenie w honor oficerski. W dalszej części przemówienia poseł atakował rząd Donalda Tuska oraz marszałka Sejmu, mówiąc o „zdrajcach”. Wszystko to działo się na tle żołnierzy, którzy zgodnie z regulaminem musieli stać na baczność.
W sieci szybko pojawiło się nagranie, pokazujące zachowanie posła:
W rozmowach z Onetem oficerowie nie kryli swojego oburzenia. Podkreślali, że sytuacja, w której polityk publicznie obraża ich przełożonego i wykorzystuje uroczystość do ataku na konstytucyjne organy państwa, jest niedopuszczalna. - To było uderzenie w godność munduru. Żołnierz stoi na baczność, a za plecami słyszy partyjny bełkot i obrażanie swoich przełożonych, w tym konstytucyjnych ministrów - komentował anonimowo jeden z oficerów. - Żołnierze mają służyć państwu, niezależnie od tego, kto sprawuje władzę. Nazwanie dowódcy garnizonu członkiem "junty" to retoryka skrajnie obraźliwa - wtórował my inny.
Tymczasem zamiast ewentualnej refleksji, poseł Marek Suski przeszedł do kontrataku. Skierował oficjalną interpelację do szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza, w której żąda wyjaśnień i wyciągnięcia konsekwencji wobec majora Kalisiaka. Próbę przestrzegania ceremoniału wojskowego nazwał „utrudnianiem wykonywania mandatu poselskiego” oraz „brakiem szacunku dla tradycji”. W jego ocenie zakaz wygłaszania przemówień był bezprawny, a postawa oficera „bezczelna”.
Przeczytaj: Poseł PiS Marek Suski to człowiek wielu talentów! Polityk, artysta, robotnik
- Zabranianie wystąpień pod pomnikiem przez wojskowych jest bezprawne. To skandal! Jeszcze w Polsce nie ma dyktatury i posłowie mają prawo do zabierania głosu. Domagam się wyciągnięcia konsekwencji wobec bezczelnych zachowań oficerów. Propozycja zabrania głosu po uroczystości to kompromitacja. Tacy oficerowie powinni się wstydzić - napisał w odpowiedzi na pytania portalu.
Galeria poniżej: Poseł Suski i jego galeria obrazów.