- Prezydent Macron zwiększa arsenał nuklearny Francji i oferuje parasol jądrowy Polsce.
- Polska jest jednym 8 krajów w programie francuskiego „zaawansowanego odstraszania”.
- Gen. Roman Polko tłumaczy, że broń nuklearna jest nam niezbędna, powinniśmy jednak zabiega nie tylko o francuską.
Francja chce rozdać broń, ale stawia warunki
Prezydent Macron poinformował, że jego kraj zwiększy liczbę posiadanych głowic atomowych, a cześć z nich może trafić do sojuszników z Europy. Chodzi o osiem państw: Belgię, Danię, Grecję, Holandię, Niemcy, Polskę, Szwecję i Wielką Brytanię. Macron zastrzegł, że Paryż zachowa suwerenność w sprawie broni nuklearnej, czyli jej użycie przez sojusznika będzie wymagało zgody francuskiego prezydenta. Według mediów, Francja zapewne chce, żeby w krajach sojuszniczych stacjonowały jej myśliwce Rafale wyposażone w pociski z głowicami nuklearnymi (tzw. komponent lotniczy programu).
Polska w grze o bezpieczeństwo nuklearne
- Program odstraszania to francuska wersja natowskiego „nuclear sharing”, realizowanego przez USA. Przypominam, że o „nuclear sharing” zabiegamy od długiego czasu, o czym wspominali prezydenci Andrzej Duda (54 l.) i Karol Nawrocki (43 l.). Jeśli taką propozycję składa Francja, to trzeba ją rozważyć, ale należy o tym rozmawiać zakulisowo – mówi nam gen. Roman Polko.
Gen. Polko: Dzielenie się bronią, to istota NATO
- Przekazanie nam broni nuklearnej to wyraz nadzwyczajnego zaufania i zaangażowanie silnego sojusznika. Gdyby została zaatakowana Polska, która ma głowice francuskie, to Francja poczułaby się zaatakowana. Czyli będzie to istotą NATO – uważa były dowódca jednostki GROM. Dodaje przy tym, że powinniśmy mieć głowice zarówno od Francji i USA. – Kraj, który ma broń nuklearną jest omijany przez wrogów szerokim łukiem – mówi ekspert.
Według generała, uczestnictwo w programie będzie zapewne powiązane z kwestiami biznesowymi, gdyż takie jest zwyczaj. - Nawet wtedy kiedy kupowałem dla GROM uzbrojenie, to Amerykanie podkreślali, że jak będę kupował inne, to zerwą z nami kontrakty. Być może Francuzi będą chcieli chociażby podjąć się budowy elektrowni atomowej, bo przetarg jest rozpisany. Czyli jedną wybudują Amerykanie, a druga mogą zbudować Francuz – zastanawia się nasz rozmówca.