- Otóż od początku od początku tej prezydentury mamy sytuację z nieustanną próbą poszerzenia konstytucyjnych uprawnień pana prezydenta. I to nie jest pan prezydent, to są panowie Bogucki i Przydacz, którzy po przegranych wyborach parlamentarnych, a wygranych wyborach prezydenckich, postanowili zmienić ustrój z gabinetowo-parlamentarnego na ustrój prezydencki. To niech mają odwagę, niech zaproponują zmianę Konstytucji i być może, ja nie upieram się, że mamy ustrój idealny - mówił Marek Sawicki.
Zobacz: Minister grubiańsko uderza w Nawrockiego. Mówił o "klepaniu po mordach w lesie"
- Warto o tym rozmawiać, ale warto o tym rozmawiać ze wszystkimi stronnikami politycznymi, a nie stosować falandyzację i rozpychać się na zasadzie takiej, że jeszcze kawałek zawłaszczymy, jeszcze kawałek zawłaszczymy, posuńcie się. Nie no, są określone ramy prawne, jest uprawnienie rządu, jest uprawnienie pana prezydenta i rzeczywiście w naszym systemie wybierany jest bezpośrednio i uprawnienia prezydenta są nieproporcjonalne do sposobu wyboru głowy państwa, ale tak jest. Jeśli zmienimy konstytucję, to być może przejdziemy na ustrój prezydencki, podobny do francuskiego, podobny do amerykańskiego. Nie jest to rzecz niemożliwa, tylko trzeba o tym rozmawiać, a nie robić na zasadzie faktów dokonanych - przekonywał.
- Mamy do czynienia z sytuacją niebezpieczną na całym świecie, i właśnie na zasadzie faktów dokonanych działa zarówno pan Putin, jak i prezydent Trump. Oni uważają, że może mogą zmienić porządek świata nie respektując prawa międzynarodowego. Jeśli my w Polsce pójdziemy tą samą drogą, to wcześniej czy później skończy się to kryterium ulicznym. Więc ja zachęcam do tego, żebyśmy rzeczywiście poważnie usiedli. Ja mówiłem na początku tej kadencji - tłumaczył. Następnie dodał:
- Ja jestem zdumiony, że nie podjął tego ani Donald Tusk, ani też moje środowisko polityczne poważnie do tego nie podeszło. Powinniśmy byli na początku tej kadencji powołać komisję konstytucyjną, która składałaby się nie tylko z przedstawicieli parlamentu, koalicji i opozycji, ale także ze środowisk pozaparlamentarnych, zorganizowanych i powinniśmy rozpocząć rewizję Konstytucji, która rzeczywiście przygotowywana w latach początku lat 90 i przyjęta w roku 97, dziś już rzeczywiście nie przestaje do współczesnych wymogów, potrzeb, tempa przepływu informacji. Różne rzeczy można im podawać. Więc to jest ten dobry moment, kiedy warto usiąść i o tym rozmawiać. I być może w następnej kadencji sejmu byłyby warunki do tego, żeby taką Konstytucję przyjąć w parlamencie i poddać pod ogólnonarodowe referendum.