Marcinkiewicz ostro o prokuraturze Ziobry. Chodzi o sprawę Zondacrypto

Postępowanie w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. Śledztwo trwa i wciąż pojawiają się nowe wątki. W rozmowie z "Faktem" były premier Kazimierz Marcinkiewicz odniósł się do sprawy.

Zbigniew Ziobro, Kazimierz Marcinkiewicz
Autor: SE Marek Zieliński/Piotr Molecki/East News

Na początku sierpnia śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej związanym z zaginięciem Sylwestra Suszka – założyciela poprzedniczki Zondacrypto, giełdy kryptowalut BitBay. Sylwester Suszek zniknął w marcu 2022 r. Ostatni raz widziany był w bazie paliwowej należącej do Mariana W., znanego jako „Maniek”. Zatrzymane w środę kobiety są związane z „Mańkiem” - Anna P. to jego bliska współpracowniczka, natomiast Jaromira W. to była żona. Suszek zaginął z kluczami do wirtualnego portfela z 4,5 tys. bitcoinów, wartych ponad 300 mln dol. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział Prokuratury Krajowej. 

Kilka dni temu w ramach tego śledztwa zatrzymany został prezes PKOl Radosław Piesiewicz (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska), usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy. Zdecydowano, że trafi do aresztu na trzy miesiące. Sprawa zatacza coraz szersze kręgi, nie wykluczając wątków politycznych.

W rozmowie z "Faktem" do sprawy odniósł się Kazimierz Marcinkiewicz. Były premier przyznał, że mamy tu do czynienia z aferą, która trwa już od 2018 r.: - Wtedy wprawdzie PiS-owski KNF podjął działania, ale PiS-owska prokuratura już nie. Kiedy zaginął Suszek, kolejne postępowania były umarzane. Tymczasem osoby, które dopiero teraz zostały doprowadzone do prokuratury na przesłuchania, powinny zostać przesłuchane już wiele lat temu. Pytanie brzmi: dlaczego nie zrobiono tego za rządów PiS? - skomentował Marcinkiewicz.

Jak dodał: - Pamiętajmy również, że fundacja związana ze Zbigniewem Ziobrą, kiedy był on prokuratorem generalnym, otrzymała duże pieniądze. Trudno o bardziej dosadne zobrazowanie mechanizmu, który może budzić podejrzenia korupcyjne. Z jednej strony nie podejmuje się śledztwa, a z drugiej w tym samym czasie pojawiają się duże pieniądze - czytamy na fakt.pl.

JAKI KRAJ TAKI CHUCK NORRIS

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki