Koniec rajskiego życia Piesiewicza! Tak będzie wyglądać jego pobyt za kratkami

Do tej pory żył jak król. Otaczał się kosztownościami, imponował kolekcją zegarków, jadał wykwintne potrawy w restauracjach, do których dowoził go szofer lexusem za ponad pół mln zł. Od ubiegłej soboty sytuacja Radosława Piesiewicza (45 l.), szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego zmieniła się diametralnie - trafił do celi, a tam luksusów próżno szukać. Teraz musi mu wystarczyć zwykła prycza i posiłki, którym do steków z Monako daleko.

Dla Piesiewicza to bardzo bolesne dni. Sąd w Katowicach postanowił go aresztować na trzy miesiące w zawiązku z aferą Zondacrypto, w której jest podejrzany o płatną protekcję i "zaspokojenie grupy wierzycielki z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością". Zdaniem śledczych, Piesiewicz dostał kosztowny zegarek Patek Philippe. Miało to być podziękowanie od Przemysława Krala, szefa Zondacrypto za interwencję szefa PKOl w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ponadto miał on również wycofać swoje pieniądze z chylącej się ku upadkowi giełdy. I działo się to już w momencie, gdy inni dobijali się po swoje środki na próżno. Piesiewicz wszystkiemu zaprzecza.

Zobacz: Piesiewicz pozostaje w areszcie. Kto go zastąpi w PKOL? Powtarza się jedno nazwisko

Jak ustaliliśmy szef PKOl trafił do celi Aresztu Śledczego w Katowicach. Dla nawykłego do wystawnego życia mężczyzny to szok. Jako aresztant ma zapewnione 3 m kw w celi, choć zgodnie z przepisami, w razie dużego przepełnienia cel może to być nawet 2 m kw. Świeżego powietrza będzie mógł zaczerpnąć raz na dzień, w czasie 60-minutowego spaceru. Dieta także nie będzie przypominać wykwintnych dań. Za kratami na śniadania jest chleb, margaryna, pasztet bądź kiełbasa parówkowa, do tego herbata. Na obiad osadzeni dostają kaszę, makaron, czasami z jakimś mięsem, ale często również zamiast mięsa jest soja. Kolacja - pieczywo, margaryna, marmolada, salceson, czy mielonka. Trudno się dziwić - w końcu stawka żywieniowa to zawrotne od 4 zł do 7,20 zł na dzień.

A do tej pory życie Pisiewicza było raczej wystawne. Może on pochwalić się kilkoma zegarkami oprócz wspomnianego Patka ma również limitowanego Aerowatcha Renaissance specjalną edycję poświęconą polskiej koszykówce, wartego ok. 25 tys. zł oraz szkieletowanego Aerowatcha Renaissance wartego ok. 16 tys. zł. Z drugiej strony jako szef PKOl Piesiewicz mógł sobie pozwolić na takie zegarki - w trzy lata zarobił w związku ok. 1,25 mln zł "na rękę".

Sprawdź: Radosław Piesiewicz zatrzymany. O jego żonie też jest głośno! Agnieszka Piesiewicz to bardzo tajemnicza kobieta

W tej sytuacji jedyne chyba, co szef PKOl będzie mógł robić, to pójść do więziennej kaplicy i modlić się, by jego obrońca złożył skuteczne zażalenie na tymczasowy areszt. To jednak nie nastąpi w najbliższych dniach. - Planujemy złożyć zażalenie, ale na razie musimy poczekać. Jest tak, bo sąd odroczył o 7 dni jego pisemne uzasadnienie decyzji o nałożeniu aresztu. Kiedy otrzymamy pisemne uzasadnienie złożymy zażalenie na decyzję sądu - informuje mec. Jędrzej Kupczyński, który został obrońcą Radosława Piesiewicza.

Mecenas podkreślił, że prokuratura chciała tymczasowego aresztowania uzasadniając je grożącą podejrzanemu surową karą oraz obawą, że będzie mataczył. Sąd uznał jednak, że ta pierwsza możliwość nie zachodzi. - Co mnie dziwi, to tempo, w jakim rozpatrzono wniosek o areszt. Sąd miał czas na jego rozpatrzenie do godz. 21.37 w sobotę, tymczasem rozpoczęto posiedzenie w nocy, a nad ranem było postanowienie. To spowodowało, że miałem tylko godzinę na zapoznanie się z aktami sprawy i z wnioskiem o areszt - dodaje mec. Kupczyński.

Sonda
Czy Radosław Piesiewicz powinien pozostać prezesem PKOl?
Szef PKOL Radosław Piesiewicz Doprowadzony do prokuratury

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki