Kto podpalił fabrykę dronów? Minister Kierwiński ujawnia nowe szczegóły

2026-08-31 21:24

To nie był przypadek? Pożar fabryki produkującej części do dronów w Skarżysku-Kamiennej może być efektem podpalenia, a śledczy mają już nagranie potencjalnego sprawcy. Szef MSWiA Marcin Kierwiński mówi nawet o możliwym akcie dywersji i ostrzega, że podobnych prób może być więcej. – Każde przedsiębiorstwo, każda prywatna inicjatywa, która produkuje na rzecz wojska, powinna rozważyć wzmocnienie ochrony – apeluje minister.

Minister Marcin Kierwiński przemawia w Sejmie i ostrzega przed dywersją. O szczegółach śledztwa pisze SE Superbiz.
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express

Pożar fabryki części do dronów. Jest nagranie sprawcy

Płomienie, akcja strażaków i wielkie pytania o to, co naprawdę wydarzyło się w fabryce części do dronów w Skarżysku-Kamiennej. Śledczy badają, czy pożar był wynikiem celowego podpalenia.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński nie ma wątpliwości, że taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Co więcej, kamery miały zarejestrować osobę, która mogła mieć związek z pożarem.

„Z bardzo dużym prawdopodobieństwem było to podpalenie”

Minister był pytany o sprawę w programie „Gość Wydarzeń”. Zastrzegł, że ostateczne ustalenia będą należały do prokuratorów i biegłych.

Z bardzo dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że tak, mieliśmy do czynienia z podpaleniem – powiedział Kierwiński.

Teraz najważniejsze pytanie brzmi: kto podpalił zakład i dlaczego?

Śledczy mają pracować nad ustaleniem sprawcy. Minister ujawnił, że zabezpieczono również materiały, które mogą pomóc w rozwiązaniu zagadki.

Kamery nagrały potencjalnego sprawcę

Jednym z najważniejszych dowodów mogą być nagrania monitoringu. Jak poinformował Kierwiński, osoba, która mogła doprowadzić do pożaru, została zarejestrowana przez kamery.

Problem w tym, że – jak wynika z wypowiedzi ministra – osoba ta była zamaskowana.

Śledczy sprawdzają teraz nie tylko monitoring znajdujący się bezpośrednio przy zakładzie. Analizowane mają być również nagrania z kamer znajdujących się w okolicy. Wszystko po to, by ustalić, kim była osoba widoczna na nagraniach.

„Są rzeczy, które znaleziono nieopodal zakładu”

Kierwiński ujawnił również, że w pobliżu fabryki znaleziono kilka istotnych przedmiotów.

Minister nie chciał jednak powiedzieć, o jakie dokładnie rzeczy chodzi. Pojawiły się pytania o plecak, ale Kierwiński nie potwierdził tych informacji.

Podkreślił za to, że zabezpieczone materiały mogą być ważne dla śledztwa.

Są takie materiały, które mogą wskazywać na to, że mieliśmy do czynienia i z aktem dywersji – powiedział szef MSWiA.

To jednak nadal hipoteza. Ostateczne ustalenia mają przynieść działania śledczych i ekspertów.

Minister mówi o możliwych mocodawcach

Sprawa może mieć znacznie poważniejszy wymiar. Kierwiński wskazał, że śledczy będą chcieli nie tylko ustalić osobę, która mogła dokonać podpalenia.

Jeżeli potwierdzi się wersja o celowym działaniu, trzeba będzie odpowiedzieć także na pytanie, czy sprawca działał sam i kto ewentualnie mógł go inspirować lub zlecić mu wykonanie zadania.

Trzeba (...) ustalić tę osobę i ewentualnie ustalić jej mocodawców – mówił minister.

Padło ostrzeżenie dla firm pracujących dla wojska

Szef MSWiA ostrzegł przy okazji przedsiębiorców, którzy produkują sprzęt lub komponenty dla wojska.

Każde przedsiębiorstwo, każda prywatna inicjatywa, która produkuje na rzecz wojska, powinna rozważyć wzmocnienie ochrony – zaapelował.

Powód jest taki, że jeśli podejrzenia dotyczące podpalenia i dywersji się potwierdzą, podobne zdarzenia mogą się powtarzać.

Tego typu akcji, akcji sabotażowych, dywersyjnych, jeżeli to się potwierdzi (...) może być po prostu znacznie więcej – ostrzegł Kierwiński.

„Wszyscy musimy być szczególnie uważni”

Minister zwrócił się także do zwykłych Polaków. Zaapelował o czujność i zgłaszanie policji każdej podejrzanej sytuacji.

Jeżeli zobaczymy coś niepokojącego, jeżeli zobaczymy jakieś dziwnie zachowujące się osoby, zawsze zgłaszajmy to na policję, zgłaszajmy to służbom – powiedział.

To ważne szczególnie w kontekście wojny za wschodnią granicą Polski i rosnących obaw o działania dywersyjne.

Będzie specjalna aplikacja ostrzegająca Polaków

Minister Kierwiński poinformował również o planach stworzenia nowego systemu ostrzegania ludności.

Do końca roku ma być gotowa specjalna aplikacja, która będzie działała równolegle z alertami Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wysyłanymi SMS-ami.

Telefon użytkownika ma informować o zbliżającym się zagrożeniu.

Każdy z nas będzie mógł pobrać na swój telefon aplikację, która będzie rodzajem alertu – zapowiedział minister.

Alert ma działać nawet bez internetu

Jednym z najważniejszych pytań jest to, czy system będzie działał również wtedy, gdy telefon nie będzie miał dostępu do internetu.

Kierwiński zapewnił, że takie rozwiązania są planowane. Ich wdrożenie ma jednak potrwać kilka miesięcy, ponieważ wymaga przygotowania odpowiedniej infrastruktury przez operatorów sieci komórkowych.

Minister przekonuje, że państwo rozwija system ostrzegania i z każdym miesiącem ma być lepiej przygotowane na zagrożenia.

Na razie jednak najważniejsza pozostaje sprawa pożaru w Skarżysku-Kamiennej. Czy rzeczywiście doszło tam do celowego podpalenia i czy był to akt dywersji? Na te pytania mają odpowiedzieć śledczy.

Policjant uratował z pożaru 17 osób, został ciężko ranny
"Ród smoka". Jak uważnie oglądaliście 3. sezon?
Pytanie 1 z 15
Czego na swoim gobelinie NIE wyhaftowała Helaena?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki