– Trzeba pamiętać o tej potędze ukraińskiej. Ona jest relatywna, to znaczy rzeczywiście jest tak, że Ukraińcy mają niezwykłą zdolność do improwizacji, do składania z pewnych elementów zachodnich czegoś, co potem można użyć do uderzeń nawet takich dalekich na Moskwę, ale też trzeba pamiętać, że to odbywa się za sprawą bardzo mocnego wsparcia z Zachodu, to znaczy, że to państwo nie byłoby w stanie utrzymać samodzielnie tego wysiłku wojennego - tłumaczył Maciej Kożuszek.
Zobacz: Kwaśniewski wyskoczył na ulicy z limuzyny. Wrócił całkowicie odmieniony!
Publicysta odniósł się również do pojawiających się deklaracji, że po zakończeniu wojny Ukraina stanie się gwarantem bezpieczeństwa Europy. – Jak Zełeński na przykład mówi, że to po wojnie Ukraina będzie dawcą bezpieczeństwa, to wydaje się to bardzo mało prawdopodobne, bo Ukraina będzie miała problem odbudowy, będzie miała problem poranionego na różnych polach społeczeństwa, które jakoś trzeba będzie zespolić z powrotem i na pewno żadnym dawcą bezpieczeństwa nie będzie - mówił.
Sprawdź: Pilne wieści z Pentagonu! Więcej amerykańskich żołnierzy w Polsce już niedługo!
Zdaniem Macieja Kożuszka znacznie większym problemem dla Polski mogą okazać się konsekwencje społeczne zakończenia wojny niż ewentualna agresja militarna. Publicysta uważa, że większym zagrożeniem będzie ten problem powojennego zdemilitaryzowanego społeczeństwa, w którym na pewno będzie kwitła przestępczość zorganizowana, z którą i tak już w jakiś sposób mamy w Polsce do czynienia.
W programie poruszono także temat pogarszających się relacji politycznych między Polską a Ukrainą. Publicysta nie krył krytycznej oceny postawy ukraińskich władz. – Ukraińcy świadomie nam plują w twarz, przekonani, że Polska nie będzie żadnym decydentem w sprawie ich przyszłości w Unii Europejskiej, bo zadecydują za Polskę Berlin, Paryż i tak dalej, a z nimi Ukraińcy mają dobre relacje - ocenił.