- Na Litwie trwają ćwiczenia mobilizacyjne z udziałem 4000 osób, podczas których po raz pierwszy testuje się procedury ewakuacji mieszkańców państw bałtyckich do Polski przez przesmyk suwalski.
- W manewrach trwających do 3 października biorą udział polscy obserwatorzy, mający zweryfikować procedury obowiązujące również w naszym kraju.
- Były szef BBN gen. Stanisław Koziej podkreśla konieczność takich działań w obliczu zagrożenia ze strony Rosji i apeluje o organizację podobnych szkoleń obronnych na większą skalę w Polsce.
Litwini ćwiczą ewakuację ludności
Podczas ćwiczeń, w których bierze udział 4000 ludzi, testowane są procedury ewakuacji mieszkańców państw bałtyckich przez tzw. przesmyk suwalski, czyli tereny znajdujące się między Polską i Litwą oraz Białorusią i Obwodem Królewieckim. Trwające manewry przygotowują wojsko i służby z zakresu zarządzania kryzysowego, obrony cywilnej i mobilizacji na wypadek zagrożenia militarnego lub hybrydowego. Ćwiczenia potrwają do 3 października, a od 30 września wezmą w nich udział obserwatorzy z Polski, którzy sprawdzą obowiązujące także u nas procedury.
Donald Tusk bije na alarm: Rosja coraz bliżej Polski! "Przed nami wymagający czas"
Powinniśmy zwiększyć skalę szkoleń
– Takie szkolenia są konieczne, dlatego że żyjemy w warunkach trwającej i eskalującej agresji hybrydowej ze strony Rosji na swoich sąsiadów z NATO. Na pierwszej linii tych zagrożeń są kraje bałtyckie i Polska. I dobrze, że u naszych sąsiadów tego typu ćwiczenia są prowadzone – komentuje gen. Stanisław Koziej, były szef BBN i profesor Akademii Sztuki Wojennej. – W Polsce również powinniśmy na większą skalę organizować szkolenia obronne, zgodnie z planami przygotowań obronnych, które na wszystkich strukturach państwa powinny być opracowywane – uważa generał. - Widzieliśmy na Ukrainie co się dzieje, gdy kolejne miejscowości są zdobywane przez agresora. Trzeba ludność cywilną w odpowiednim momencie ewakuować. Takie działanie ćwiczy się w ramach szeroko rozumianego szkolenia obronnego - dodaje Koziej.