Miał czarną koszulę z długimi rękawami. Pewnym zgrzytem okazała się jego bejsbolówka, w której na głowie jak gdyby nic paradował po Sejmie. Jednak po wejściu na salę obrad zdjął czapkę. W rozmowach z dziennikarzami zachowywał się jak na parlamentarzystę przystało. - Nie przyszedłem burzyć, tylko budować. Nie sądzę, żebym w czapce wchodził na mównicę - mówił w rozmowie z "Super Expressem".
Zobacz: Liroy zapowiada: zasłonię swoje tatuaże w Sejmie