Lekarz i radny KO pod lupą. Miał pracować cztery doby bez przerwy? Chodzi o dyżury i 1,6 mln zł

2026-06-15 14:19

Dawid Kacprzyk, radny Koalicji Obywatelskiej, miał figurować w grafiku Warszawskiego Szpitala Południowego, jednocześnie uczestnicząc w wizytach politycznych. Ustalenia Zero.pl podważają jego godziny pracy, wskazując na możliwe nieprawidłowości. Jak to możliwe, że był w dwóch miejscach naraz?

Szpital Południowy
Autor: SEBASTIAN WIELECHOWSKI / SUPER EXPRESS
  • Portal Zero.pl ujawnia grafiki radnego KO Dawida Kacprzyka. Miał być na dyżurach w szpitalu, gdy pojawiał się w TV i na posiedzeniach rady.
  • Mimo rekordowych godzin pracy rocznie, ustalenia podważają jego obecność na SOR-ze, rodząc pytania o bezpieczeństwo pacjentów.
  • Odkryj, dlaczego eksperci alarmują przed tak długimi dyżurami i jakie konsekwencje dla pacjentów może mieć ta sprawa!

Sprawa Dawida Kacprzyka wywołała dyskusję po publikacji jego oświadczenia majątkowego za 2025 rok. Radny dzielnicy Ursus wykazał w nim 1,6 mln zł dochodu z prowadzonej praktyki lekarskiej. Kacprzyk pracuje w kilku warszawskich placówkach medycznych, a w Warszawskim Szpitalu Południowym pełni funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

Placówka poinformowała, że lekarz przepracował w niej w ubiegłym roku łącznie 3976 godzin. Daje to średnio 331 godzin miesięcznie, czyli statystycznie około 11 godzin każdego dnia roku. Szpital zaznaczył przy tym, że Kacprzyk wykonywał zadania na podstawie umów cywilnoprawnych i kontraktowych, a jego wynagrodzenie nie odbiegało od stawek rynkowych.

Tak wysoka liczba godzin oraz dochód lekarza mogą budzić zainteresowanie, ale same w sobie nie stanowią dowodu na naruszenie prawa ani zasad obowiązujących w placówce. Praca na podstawie kontraktu medycznego różni się od klasycznego etatu, a wynagrodzenie zależy między innymi od liczby dyżurów, ich długości, stawek obowiązujących na rynku oraz zakresu odpowiedzialności. Kacprzyk pełni także funkcję koordynatora SOR-u, co wiąże się z dodatkowymi obowiązkami organizacyjnymi.

Zero.pl porównało grafiki z publiczną aktywnością Kacprzyka

Według ustaleń portalu część wydarzeń, w których uczestniczył Kacprzyk, miała odbywać się w czasie jego zaplanowanych dyżurów. Autorzy materiału wskazali między innymi wizytę lekarza w studiu TVP3 Warszawa 30 kwietnia 2025 roku. Z dokumentacji, na którą powołuje się Zero.pl, ma wynikać, że tego dnia był on wpisany na całodobowy dyżur.

Kolejny opisany przypadek dotyczy posiedzenia rady dzielnicy Ursus z 12 czerwca. Kacprzyk uczestniczył w obradach jako radny, choć według pozyskanych przez portal grafików powinien znajdować się wówczas w szpitalu.

W materiale wspomniano również o spotkaniu Kacprzyka z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską. Informację na ten temat lekarz opublikował 13 lutego, gdy według dokumentacji miał pełnić dyżur. Zero.pl zastrzega jednak, że wpis mógł zostać zamieszczony z opóźnieniem. Jak zaznaczono, lekarz miał być wpisany do grafiku również przez trzy wcześniejsze dni.

Wątpliwości wzbudził też dzień drugiej tury wyborów prezydenckich. Kacprzyk poinformował w mediach społecznościowych o oddaniu głosu, a następnie opublikował wpis sugerujący, że dopiero jedzie do pracy. Zgodnie z opisanym przez portal grafikiem jego dyżur miał rozpocząć się wcześniej, o godzinie 8.

Możliwe zmiany w grafiku. Brakuje odpowiedzi zainteresowanych

Autorzy publikacji podkreślają, że analizowane dokumenty były planami dyżurów. Nie można więc wykluczyć, że Kacprzyk zamieniał się z innymi lekarzami, a korekty nie zostały wprowadzone do udostępnionej dokumentacji.

Nie wiadomo przy tym, czy wszystkie opisywane wydarzenia rzeczywiście kolidowały z faktycznie przepracowanymi godzinami. Grafik może ulegać zmianom, lekarze mogą zamieniać się dyżurami, a publikacja zdjęcia lub wpisu w mediach społecznościowych nie musi następować bezpośrednio po danym wydarzeniu. Dopiero zestawienie planu dyżurów z ostateczną ewidencją obecności i rozliczeniami pozwoliłoby jednoznacznie ocenić sytuację.

Zero.pl zwraca jednak uwagę, że suma godzin widocznych w grafikach odpowiada dokładnie liczbie 3976 godzin podanej oficjalnie przez szpital. Portal zaznacza również, że dokumentacja dotycząca czasu pracy służy między innymi do naliczania wynagrodzeń.

Dziennikarze mieli zwrócić się do Dawida Kacprzyka oraz Warszawskiego Szpitala Południowego z pytaniami, czy w grafikach wprowadzano istotne zmiany. Do czasu publikacji materiału nie otrzymali odpowiedzi.

Bez stanowiska lekarza i placówki nie można rozstrzygnąć, czy opisane rozbieżności wynikają z błędów dokumentacji, nieodnotowanych zamian dyżurów, czy z innych okoliczności. Ustalenia portalu wskazują na rozbieżności, które powinny zostać skonfrontowane z ostateczną ewidencją dyżurów oraz wyjaśnieniami zainteresowanych stron.

Nawet cztery doby pracy bez przerwy

Z opublikowanych przez Zero.pl informacji ma wynikać, że w niektórych okresach Kacprzyk był wpisywany na dyżury trwające przez trzy, a nawet cztery kolejne doby. Jeden z opisanych ciągów miał obejmować 96 godzin, od rana 11 kwietnia do rana 15 kwietnia.

Lekarze cytowani przez portal oceniają, że tak długa praca na SOR-ze może stanowić zagrożenie zarówno dla medyka, jak i pacjentów. Na obecnym etapie publikacja stawia pytania, ale nie daje podstaw do przesądzania, że Dawid Kacprzyk pobierał wynagrodzenie za dyżury, których nie pełnił. Rozstrzygające znaczenie miałyby szczegółowa ewidencja obecności, informacje o ewentualnych zamianach oraz wyjaśnienia lekarza i władz szpitala. Do czasu ich przedstawienia sprawę należy opisywać jako rozbieżność wymagającą wyjaśnienia, a nie potwierdzoną nieprawidłowość.

– Czy byłbym w stanie tak dyżurować? Nie. Pewnie dlatego, że jestem słaby i leniwy. Ale być może gdzieś na świecie jest jakiś cud genetyczny, który by potrafił – powiedział Damian Patecki, były przewodniczący komisji kształcenia medycznego Naczelnej Izby Lekarskiej.

Michał Sutkowski, przewodniczący Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, przyznał z kolei, że sam w przeszłości pracował przez trzy dni bez przerwy, ale stanowczo odradził taki sposób organizowania dyżurów.

Nawrocki i Trump twarzą w twarz. Kamery nagrały ich rozmowę [WIDEO]

– Kilka razy przytrafił mi się trzydniowy maraton. Były to inne czasy, decyzja wtedy sprowadzała się do tego, czy będzie lekarz zmęczony, czy nie będzie żadnego. Ogółem: nie polecam nikomu. Ani lekarzom, ani pacjentom – stwierdził.

Pytania o pracę na SOR-ze i aktywność polityczną

Kacprzyk łączy pracę lekarza z działalnością samorządową. Jest radnym Ursusa, a wcześniej kierował organizacją młodzieżową wspierającą Koalicję Obywatelską. Zero.pl wskazało kilkanaście przypadków, w których podczas zaplanowanych dyżurów publikował w mediach społecznościowych treści polityczne i promował swoją działalność.

Sama aktywność w internecie nie przesądza, że lekarz nie przebywał w tym czasie w szpitalu. Inaczej wyglądają jednak sytuacje wymagające fizycznej obecności poza placówką, takie jak udział w programie telewizyjnym czy posiedzeniu rady dzielnicy.

Portal przytacza również opinie pracowników szpitala, według których koordynator dużego SOR-u nie może pełnić całego dyżuru wyłącznie pod telefonem. Lekarz powinien być dostępny na miejscu, ponieważ na oddziale w każdej chwili może pojawić się pacjent wymagający natychmiastowej pomocy.

Najważniejsze pytania dotyczą zatem nie samej wysokości zarobków, lecz zgodności dokumentacji ze stanem faktycznym, sposobu organizacji pracy oraz bezpieczeństwa pacjentów. Wyjaśnienie tych kwestii wymaga stanowiska Dawida Kacprzyka i Warszawskiego Szpitala Południowego.

Poniżej galeria zdjęć: Szpital Południowy otwarty

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - WSTĘP
Sonda
Czy sprawa dyżurów Dawida Kacprzyka powinna zostać wyjaśniona przez szpital?
DUDEK o polityce
REKORDOWE WETO NAWROCKIEGO, KACZYŃSKI W KONSPIRACJI I START PAKTU MIGRACYJNEGO! | Dudek o Polityce

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki