Panie ministrze, kiedy ruszą prace? Czy jest już przesądzone, że trasa A2 między Łodzią a Warszawą, o której rozbudowie mówiło się od lat, czy na pewno zostanie poszerzona?
Olbrzymie utrudnienia, korki są już teraz i właśnie dlatego zdecydowaliśmy się na rozbudowę tej autostrady. Średnia prędkość na tej drodze wynosi około 80 kilometrów na godzinę. Trasa jest tak zatłoczona – na niektórych odcinkach przejeżdża nią nawet 100 tysięcy pojazdów dziennie, praktycznie nie da się nią normalnie jeździć. Już dawno powinna zostać rozbudowana. Poszerzymy ją na całej długości między Łodzią a Warszawą, czyli od węzła Łódź Północ do węzła Konotopa. To prawie 100 kilometrów.
Powstanie trzeci, a miejscami również czwarty pas? W okolicach Pruszkowa liczba pasów zwiększa się z dwóch do trzech, więc po rozbudowie będą tam cztery pasy ruchu. Czy teren jest już wykupiony? Czy są wszystkie decyzje środowiskowe?
Tak. Autostrada została pierwotnie zaprojektowana w taki sposób, że pozostawiono pas rezerwowy. Dodatkowy pas zostanie wybudowany od strony pasa rozdziału. Przygotowujemy inwestycję tak, aby podczas prac zachować po dwa pasy ruchu w każdym kierunku. Kiedy ktoś mówi mi, że podczas budowy nastąpi armagedon, odpowiadam: armagedon jest już teraz, bo tą drogą nie da się normalnie jeździć. Kolejny pas trzeba dobudować jak najszybciej. Jesteśmy do tego przygotowani. Podpisaliśmy już pierwszą z czterech umów. Na pierwszy odcinek od strony Warszawy wykonawca wejdzie po zakończeniu wakacji. Fizyczne prace rozpoczną się we wrześniu.
Jak długo potrwają prace?
Pierwszy odcinek ma zostać ukończony do końca 2027 roku, więc tempo będzie bardzo szybkie. Tak umówiliśmy się z wykonawcą, ponieważ chcemy, aby utrudnienia trwały możliwie najkrócej. Wiemy już, że ostatni odcinek zostanie ukończony na początku 2028 roku. A zatem między końcem 2027 a początkiem 2028 roku powinny zakończyć się prace związane z poszerzeniem autostrady A2 między Łodzią a Warszawą o trzeci, a miejscami również czwarty pas ruchu.
Kolejna sprawa to autostrada A1 w kierunku Katowic. Na Śląsku jeździmy słynnymi „hopkami”, nazywanymi „falami Dunaju”. To koszmar dla kierowców, a dla niektórych to wątpliwa ale … atrakcja turystyczna.
Podjąłem decyzję i znalazłem pieniądze. Nie jest to nowa inwestycja, lecz naprawa istniejącej drogi, a więc środki trzeba było znaleźć w zupełnie innej puli, w której zazwyczaj pieniędzy brakuje. Udało się jednak zabezpieczyć finansowanie. Inwestycję podzieliliśmy na etapy. Mamy już podpisaną umowę. Plac budowy został przekazany 20 lipca, a fizyczne prace na autostradzie A1 rozpoczną się w tym tygodniu, dokładnie 6 sierpnia. Już proszę kierowców o cierpliwość. Nie możemy dłużej godzić się z tym, że turyści jeżdżą drogą w takim stanie i nagrywają na TikToka filmy, które mają być zabawne. Nie pasuje to do wizerunku Polski, która naprawdę ma jedne z najlepszych dróg w Europie.
Jak długo potrwają prace na pierwszym fragmencie?
Wykonawca ma 11 miesięcy od podpisania umowy, oczywiście z wyłączeniem okresów zimowych. Pierwszy odcinek powinien zostać ukończony do 1 września 2027 roku. Jednocześnie trwają przetargi dotyczące kolejnych fragmentów. Musimy prowadzić prace etapami. Nie dlatego, że brakuje pieniędzy, ale dlatego, że nie chcemy sparaliżować tej bardzo uczęszczanej trasy.
Kiedy rozpocznie się budowa lotniska w Porcie Polska?
Wszyscy czekają na wbicie symbolicznej pierwszej łopaty. Dla zwykłego człowieka budowa zaczyna się wtedy, kiedy na plac wjeżdża koparka, wbija się łopatę i zaczyna lać beton. Podpisaliśmy umowę na wykonanie fundamentów pod terminal, czyli na faktyczny, fizyczny początek budowy lotniska. Trwają próbne palowania i odwierty. Natomiast symbolicznie i uroczyście wmurujemy kamień węgielny pod budowę nowego lotniska już we wrześniu. Najprawdopodobniej w drugiej połowie września nastąpi symboliczny moment oficjalnego rozpoczęcia budowy. Następnie prace będą prowadzone zgodnie z harmonogramem i projektem, który już znamy. Mówimy o ogromnym terminalu integrującym różne formy transportu: lotniczego, kolejowego i autobusowego. To będzie kompleksowy węzeł komunikacyjny, choć oczywiście jego najważniejszym elementem pozostanie lotnisko.
Kiedy cały kompleks ma zostać ukończony? Jaki termin wynika z obecnego harmonogramu, nie ma opóźnień?
Samoloty mają zacząć latać w 2032 roku. Za realizację projektu bezpośrednio odpowiada pełnomocnik rządu. Ja go wspieram, ponieważ trzeba pamiętać, że nie chodzi wyłącznie o lotnisko. To również kolej dużych prędkości oraz sieć dróg różnych kategorii wokół portu, w tym nowa droga ekspresowa w ramach tak zwanej aglomeracyjnej obwodnicy Warszawy. Jest to niezwykle skomplikowana inwestycja – mega projekt, który wreszcie nabiera realnych kształtów. Wcześniej były przede wszystkim slajdy i obrazki. To my wykupiliśmy pierwszy metr kwadratowy ziemi pod kolej dużych prędkości. To my uruchomiliśmy program dobrowolnych nabyć nieruchomości dla kolei dużych prędkości. To my rozwikłaliśmy sprawę sprzedanej działki oraz zajęliśmy się pozwoleniami na budowę, decyzjami lokalizacyjnymi i pozostałymi procedurami.
Jeżeli wszystko się uda, w 2032 roku z nowego lotniska zaczną startować samoloty. Zmieni się cała filozofia obsługi pasażerów lotniczych w Polsce. Czy macie już pomysł na przyszłość Lotniska Chopina?
Ta sprawa nie została jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta. Poprzedni pełnomocnik, Maciej Lasek, nie postawił w tej kwestii kropki nad „i”. Wiemy, że wraz z rozwojem technologii i zmianą potrzeb państwa sytuacja może się zmieniać. Rok 2032 z jednej strony wydaje się odległy, a z drugiej – z punktu widzenia takiej inwestycji – jest bardzo bliski. Im bardziej zbliżamy się do 2032 roku, tym dokładniej musimy określić funkcję terenów obecnego Lotniska Chopina. Co do zasady wiemy, że cały komercyjny ruch lotniczy ma zostać przeniesiony na nowe lotnisko. Pytanie brzmi jednak, jakie funkcje pozostaną na Okęciu. Czy będą związane z nowoczesnymi technologiami, wojskiem lub innymi potrzebami państwa? Mam w tej sprawie własne zdanie. Uważam, że na Okęciu powinna pozostać funkcja lotnicza przeznaczona do określonych celów. Zdaję się jednak na fachowców i czekam, aż przedstawią rekomendację dotyczącą przyszłości tego terenu.
W ubiegłym tygodniu mieliśmy do czynienia z incydentem z rosyjską rakietą, która wleciała około 100 kilometrów w głąb Polski. Czy podległe panu służby również monitorują takie sytuacje? Czy mamy pewność, że można bezpiecznie korzystać z lotnisk w Radomiu, Lublinie, Warszawie czy Rzeszowie? Czy działania wojska i służb cywilnych są skoordynowane? Czy otrzymuje pan takie raporty?
Tak, oczywiście. Współpraca z wojskiem jest wzorowa, a procedury są ze sobą kompatybilne. Prawo jasno określa, kiedy wojsko przejmuje kontrolę nad zarządzaniem przestrzenią powietrzną. Wielokrotnie sprawdzaliśmy już te procedury. Jeżeli pojawia się zagrożenie dla ruchu lotniczego, przestrzeń powietrzna nad określonym obszarem lub lotniskiem jest zamykana dla ruchu cywilnego, a działania przejmuje wojsko. Dotyczyło to już między innymi przestrzeni nad Lublinem, Radomiem czy Modlinem. Mamy to przećwiczone. Osoby korzystające z lotnictwa cywilnego, które słyszą o takich incydentach, nie powinny mieć wątpliwości co do działania systemu bezpieczeństwa. Jeżeli istnieje zagrożenie ze wschodu, na przykład ryzyko dużego rosyjskiego ataku na Ukrainę, wojsko wydaje odpowiednie rekomendacje, a Polska Agencja Żeglugi Powietrznej wprowadza ograniczenia lub zamyka określone strefy przestrzeni powietrznej. Wówczas nie może się tam odbywać ruch cywilny.
Czy może dojść do sytuacji, w której samolot pasażerski leci w strefie przygranicznej, a zabłąkany dron lub pocisk wchodzi z nim w kolizję? Czy w praktyce jest to wykluczone, ponieważ w momencie zagrożenia wojsko przejmuje kontrolę nad przestrzenią powietrzną?
Nie! Wojsko dysponuje informacjami dotyczącymi zmasowanych ataków oraz ryzyka użycia rakiet i dronów. Jeżeli pojawia się takie zagrożenie, przekazywany jest jednoznaczny sygnał do służb odpowiedzialnych za żeglugę cywilną. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej wprowadza wtedy ograniczenia w danej strefie i nie wykonuje się tam lotów cywilnych. Procedury te są od dawna stosowane i wielokrotnie je sprawdzaliśmy. Zdarzało się już, że zamykaliśmy przestrzeń nad lotniskami lub określonymi częściami kraju.
Jest Pan jednym z liderów PSL. Czy w nowym środowisku politycznym tworzonym przez Mateusza Morawieckiego widzi pan ludzi, z którymi można byłoby współpracować?
Byłoby to bardzo trudne. To środowisko byłego premiera Mateusza Morawieckiego – człowieka, którego ministrowie rozpierzchli się po świecie, a niektórych z nich poszukują prokuratura i wymiar sprawiedliwości. Sam Mateusz Morawiecki również musi jeszcze wyjaśnić wiele spraw, aby móc normalnie funkcjonować w polskiej polityce. Podstawowa kwestia jest jednak taka, że pozostaje on w twardej opozycji. Dopóki nie popiera rządu, nie mamy o czym z nim rozmawiać. Morawiecki ma zresztą twardy orzech do zgryzienia. Jeżeli oddzieli się od PiS, a jednocześnie będzie prezentował dokładnie taką samą politykę jak PiS, jego projekt szybko straci sens. Siłą rzeczy będzie musiał poprzeć niektóre ustawy rządowe. Będzie też musiał odróżnić się od PiS.
Prawdopodobnie będzie chciał przesunąć się ze swoją narracją bardziej do centrum i nie być tak radykalny jak Przemysław Czarnek. Rozumiem więc, że jeżeli zacznie popierać niektóre projekty rządu i pokaże inną twarz, będziecie rozważali współpracę, przynajmniej przy konkretnych projektach?
Zobaczymy, jakie projekty będą składali, ponieważ nie mają dużego pola manewru. Im więcej wywiadów udziela Mateusz Morawiecki, tym wyraźniej widzimy, jak wielkie różnice istniały wewnątrz PiS. Będzie musiał wprost przyznać, że wiele projektów naszego rządu mu się podoba. Myślę, że od tego powinien zacząć.