- Lech Wałęsa zamieścił w sieci emocjonalny wpis.
- Zażądał w nim zwrotu tablicy, którą niegdyś miał sponsorować.
- W innym przypadku chce sowitego odszkodowania.
- O co chodzi?
Za pośrednictwem mediów społecznościowych Lech Wałęsa podzielił się informacją, iż przed laty wsparł finansowo, kwotą "tysięcy dolarów", wyspecjalizowaną instytucję opieki zdrowotnej, której siedziba mieści się w gmachu gdańskiej "Solidarności". W dowód wdzięczności za tę darowiznę na budynku umieszczono tablicę, która jednak – jak pisze Wałęsa na Facebooku – po pewnym czasie została usunięta, prawdopodobnie na stałe.
Zobacz: Zbigniew Ziobro przerywa milczenie! Pierwszy wywiad prosto z USA
Były lider "Solidarności" nie ukrywa oburzenia takim obrotem zdarzeń. We wpisie skierował stanowcze żądanie do osób odpowiedzialnych za usunięcie tablicy, będącej dowodem jego hojności. - Żądam przywrócenia na miejsce tablicy albo zwrotu ofiarowanych tysięcy dolarów z odsetkami dodanymi od daty usunięcia tablicy - napisał kategorycznie. - PRZECIWNYM RAZIĘ PODEJMĘ……… Lech Walesa - dodał enigmatycznie.
Sprawdź: Więcej władzy dla prezydenta? Opinia Polaków jest podzielona
Kwotę, jaką będą mu winni odpowiedzialni za ten występek Wałęsa oszacował na milion złotych. - Nie do wiary dałem im około 1 000 000 zł, a mogłem mieć w swojej kieszeni i jeszcze mi ubliżają... Ja nie chciałem tablicy, ale jeśli już zawiesili to... - wyliczył.
Co ciekawe, w komentarzu pod postem były prezydent odniósł się z kolei do sprawy gen. Czesława Kiszczaka oraz dokumentów wskazujących na rzekomą współpracę Wałęsy ze Służbami Bezpieczeństwa. Jak przekonuje, po śmierci generała próbowano nakłonić go do wspólnego stanowiska. - Chciano mnie namówić bym zgodził się ogłosić, że razem z Kiszczakiem obaliliśmy komunizm - przekonywał. Miano mu sugerować, że Kiszczak "był szpiegiem Wielkiej Brytanii, pozyskanym, kiedy pracował w ambasadzie brytyjskiej". - Nie zgodziłem się i dlatego P. Kiszczakowa wyciągnęła podrobione i wycofane przez Kiszczaka papiery, niby donosy - stwierdził.
Galeria poniżej: Macron i Wałęsa w Gdańsku. Te zdjęcia mówią więcej niż tysiąc słów