Lech Wałęsa "kategorycznie żąda"! Albo przywrócą tablicę, albo chce "miliona z odsetkami"

2026-05-11 8:38

W niedzielę 10 maja 2026 roku Lech Wałęsa zamieścił w sieci nader emocjonalny wpis. Były prezydent poinformował, że z nieznanych mu powodów zniknęła tablica, która informowała o jego darowiźnie na rzecz jednej z instytucji, działającej w bloku gdańskiej "Solidarności". Wałęsa "kategorycznie" zażądał, aby wróciła ona na swoje miejsce. W innym przypadku oczekuje on zwrotu ogromnych pieniędzy!

Lech Wałęsa

i

Autor: Super Express Lech Wałęsa
  • Lech Wałęsa zamieścił w sieci emocjonalny wpis.
  • Zażądał w nim zwrotu tablicy, którą niegdyś miał sponsorować.
  • W innym przypadku chce sowitego odszkodowania.
  • O co chodzi?

Za pośrednictwem mediów społecznościowych Lech Wałęsa podzielił się informacją, iż przed laty wsparł finansowo, kwotą "tysięcy dolarów", wyspecjalizowaną instytucję opieki zdrowotnej, której siedziba mieści się w gmachu gdańskiej "Solidarności". W dowód wdzięczności za tę darowiznę na budynku umieszczono tablicę, która jednak – jak pisze Wałęsa na Facebooku – po pewnym czasie została usunięta, prawdopodobnie na stałe.

Zobacz: Zbigniew Ziobro przerywa milczenie! Pierwszy wywiad prosto z USA

Były lider "Solidarności" nie ukrywa oburzenia takim obrotem zdarzeń. We wpisie skierował stanowcze żądanie do osób odpowiedzialnych za usunięcie tablicy, będącej dowodem jego hojności. - Żądam przywrócenia na miejsce tablicy albo zwrotu ofiarowanych tysięcy dolarów z odsetkami dodanymi od daty usunięcia tablicy - napisał kategorycznie. - PRZECIWNYM RAZIĘ PODEJMĘ……… Lech Walesa - dodał enigmatycznie.

Sprawdź: Więcej władzy dla prezydenta? Opinia Polaków jest podzielona

Kwotę, jaką będą mu winni odpowiedzialni za ten występek Wałęsa oszacował na milion złotych.  - Nie do wiary dałem im około 1 000 000 zł, a mogłem mieć w swojej kieszeni i jeszcze mi ubliżają... Ja nie chciałem tablicy, ale jeśli już zawiesili to... - wyliczył.

Co ciekawe, w komentarzu pod postem były prezydent odniósł się z kolei do sprawy gen. Czesława Kiszczaka oraz dokumentów wskazujących na rzekomą współpracę Wałęsy ze Służbami Bezpieczeństwa. Jak przekonuje, po śmierci generała próbowano nakłonić go do wspólnego stanowiska. - Chciano mnie namówić bym zgodził się ogłosić, że razem z Kiszczakiem obaliliśmy komunizm - przekonywał. Miano mu sugerować, że Kiszczak "był szpiegiem Wielkiej Brytanii, pozyskanym, kiedy pracował w ambasadzie brytyjskiej". - Nie zgodziłem się i dlatego P. Kiszczakowa wyciągnęła podrobione i wycofane przez Kiszczaka papiery, niby donosy - stwierdził.

Galeria poniżej: Macron i Wałęsa w Gdańsku. Te zdjęcia mówią więcej niż tysiąc słów

Sonda
Czy Lech Wałęsa był dobrym prezydentem Polski?
TO NIE LECH WAŁĘSA OBALIŁ KOMUNĘ

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki