- Aleksander Kwaśniewski przewiduje możliwość powstania koalicji między PO a nowym ugrupowaniem Mateusza Morawieckiego po wyborach w 2027 roku, przy czym Morawiecki mógłby postawić warunek braku Donalda Tuska w rządzie, na co "młode pokolenie Platformy nie musi patrzeć tak znowu niechętnie".
- Polityk sugeruje, że Konfederacja może uzyskać najlepszy wynik na prawicy, co doprowadziłoby do "końca Jarosława Kaczyńskiego" jako dominującej postaci i zapoczątkowałoby aktywną walkę o sukcesję w PiS.
- Były prezydent określa przyszłoroczne wybory jako "niewątpliwy big bang", który z wielu powodów znacząco zmieni polską scenę polityczną, a kluczową rolę w tym procesie odegra nowe ugrupowanie Mateusza Morawieckiego.
Aleksander Kwaśniewski przewiduje, że przyszłe wybory parlamentarne, zaplanowane na 2027 rok, mogą przynieść szereg nieprzewidzianych zmian. Jego zdaniem, wiele będzie zależało od pozycji i wpływu nowego ugrupowania "Rozwój Plus", kierowanego przez Mateusza Morawieckiego. Były prezydent rozważa scenariusz, w którym Platforma Obywatelska, poszukując partnerów do stworzenia rządu, mogłaby zwrócić się w stronę formacji Morawieckiego.
- Tusk czeka na partnera. Może się okazać, że Lewica i PSL to za mało, więc być może trzeba rozpocząć rozmowy choćby z Morawieckim. Oczywiście warunek tego ostatniego może być taki: zbudujemy rząd z Platformą, ale pod warunkiem, że nie będzie tam Donalda Tuska. Na co z kolei młode pokolenie Platformy nie musi patrzeć tak znowu niechętnie – powiedział w wywiadzie dla "Polityki". - Maluję teraz scenariusze niewątpliwego big bangu, który będzie miał miejsce w 2027 roku. Uważam, że z wielu powodów te wybory będą zmieniały polską scenę polityczną – dodał.
Sytuacja PO i Lewicy
W kontekście obecnej sytuacji politycznej, Aleksander Kwaśniewski zwrócił uwagę na to, jak KO może potraktować sprzyjające jej sondaże, w których utrzymuje pozycję lidera. Istnieje ryzyko, że nadmierna wiara w te wyniki może osłabić mobilizację.
- Znając Platformę, może tak uwierzyć w ten wynik, że nie zrobi wystarczająco dużo, żeby go mieć w wyborach. Lewica to 8 procent. PSL mówi, że przejdzie 5 procent i chce startować sam. Dobrze, niech przejdzie - ocenił były prezydent.
Przyszłość prawicy
Kluczowe dla kształtu przyszłego parlamentu będzie także rozłożenie głosów w segmencie prawicowym. Kwaśniewski nie wyklucza scenariusza, w którym to Konfederacja osiągnie najlepszy wynik wśród ugrupowań prawicowych. Taki rozwój wydarzeń miałby dalekosiężne konsekwencje.
- Jeżeli Konfederacja wygrywa, to oczywiście wokół niej prezydent Nawrocki będzie próbował budować ten blok większościowy. Ale to przede wszystkim oznacza koniec Jarosława Kaczyńskiego, czyli absolutne przejście PiS do aktywnej walki o sukcesję, gdzie kandydatów jest wielu. I oczywiście pytanie, czy zwycięska Konfederacja uzna, że jej twarzą i pozycją numer jeden jest Mentzen czy Bosak – mówił.
Oto, co Polacy myślą o wetach Karola Nawrockiego. Wystawili mu ocenę
Były prezydent odniósł się również do roli obecnego prezydenta, Nawrockiego, w kontekście jego relacji z PiS. Polityk zasugerował, że wybór Karola Nawrockiego może być źródłem frustracji dla prezesa PiS.
- Na tym tle wybór Nawrockiego śni się dziś pewnie prezesowi Kaczyńskiemu jako koszmar – skomentował.
Aleksander Kwaśniewski uznał, że pierwotna idea kandydatury "obywatelskiej" miała sens, ponieważ kandydat silnie związany z czołówką PiS nie miałby szans na zwycięstwo w wyborach. Jednakże, wybór "człowieka nadaktywnego i w poglądach radykalnego" przez Jarosława Kaczyńskiego jest postrzegany jako decyzja, która działa na jego niekorzyść.
- Gdyby wybrał kogoś bardziej spolegliwego – patrz Andrzej Duda – szłoby mu prawdopodobnie łatwiej. Przynajmniej miałby to poczucie takiego ojcowskiego czy mentorskiego stosunku do prezydenta. Tutaj tego nie ma – stwierdził były prezydent, porównując relacje Kaczyńskiego z Nawrockim do tych z Andrzejem Dudą.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Aleksander Kwaśniewski: