Trump to najmocniejsza karta Nawrockiego. Z Tuskiem i Sikorskim ciągłe spięcia

Bliskie kontakty z Donaldem Trumpem stały się najmocniejszym punktem zagranicznej aktywności Karola Nawrockiego. Znacznie trudniej wygląda współpraca z rządem. Z Donaldem Tuskiem prezydent potrafi rozmawiać o bezpieczeństwie, ale z Radosławem Sikorskim od miesięcy spiera się o ambasadorów.

Karol Nawrocki i Donald Trump w Gabinecie Owalnym pokazują kciuki w górę. O ich relacjach przeczytasz na SE Polityka.
Autor: WhiteHouse.gov / mat.prasowe
  • Od początku prezydentury Karola Nawrockiego trwa ostra rywalizacja z rządem Donalda Tuska o kształt polityki zagranicznej, tworząc dwa równoległe ośrodki wpływu.
  • Prezydent umacnia relacje z USA i Donaldem Trumpem, co skutkuje zwiększoną obecnością wojsk amerykańskich, podczas gdy rząd koncentruje się na UE, a spory paraliżują dyplomację.
  • Poznaj strategiczne konsekwencje tej politycznej wojny dla bezpieczeństwa i pozycji Polski na arenie międzynarodowej.

Karol Nawrocki został zaprzysiężony 6 sierpnia 2025 roku. Już pierwsze miesiące jego prezydentury pokazały, że polityka zagraniczna będzie jednym z głównych pól rywalizacji między Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska.

Prezydent postawił przede wszystkim na rozwijanie relacji ze Stanami Zjednoczonymi i Donaldem Trumpem. Rząd koncentrował się natomiast na kontaktach z państwami Unii Europejskiej i współpracy w ramach instytucji europejskich.

Donald Trump najmocniejszą kartą Nawrockiego

Pierwszą zagraniczną podróż jako prezydent Karol Nawrocki odbył do Waszyngtonu. 3 września 2025 roku został przyjęty przez Donalda Trumpa w Białym Domu.

Rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa, obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce, współpracy energetycznej i gospodarczej oraz Inicjatywy Trójmorza. Trump zapewniał wówczas, że Stany Zjednoczone utrzymają silną obecność wojskową w Polsce.

Było to ważne także z powodów politycznych. Trump otwarcie okazywał Nawrockiemu sympatię jeszcze przed wyborami prezydenckimi. Po objęciu urzędu przez polskiego prezydenta kontakty między nimi nadal były regularne.

W marcu 2026 roku Nawrocki ponownie poleciał do USA. Wziął udział w konferencji konserwatystów CPAC w Teksasie, odwiedził fabrykę myśliwców F-35 i spotkał się z przedstawicielami Polonii. W ten sposób wzmacniał nie tylko oficjalne kontakty państwowe, ale również relacje z amerykańskim środowiskiem konserwatywnym.

Kaczyński był za przymusowymi szczepieniami. Morawiecki ujawnia

Dodatkowi amerykańscy żołnierze w Polsce

W maju 2026 roku Donald Trump zapowiedział skierowanie do Polski dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy. Nawrocki dziękował prezydentowi USA i przedstawiał tę decyzję jako efekt konsekwentnego budowania osobistych relacji z Białym Domem.

Trump sam wskazywał na dobre kontakty z polskim prezydentem. Zapowiedź dodatkowych sił uspokoiła wcześniejsze obawy związane z doniesieniami o możliwych zmianach w rozmieszczeniu wojsk USA w Europie.

Decyzję Waszyngtonu pozytywnie oceniał również wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Pokazało to, że w sprawach dotyczących obecności wojsk amerykańskich Pałac Prezydencki i MON potrafią mówić podobnym językiem, nawet jeżeli politycznie znajdują się po przeciwnych stronach.

Nawrocki dostał zaproszenie od Trumpa

Kolejnym dowodem bezpośredniego dostępu Nawrockiego do Trumpa było zaproszenie Polski do tworzonej przez amerykańskiego prezydenta Rady Pokoju. Inicjatywa miała zajmować się stabilizacją sytuacji w Strefie Gazy i zapobieganiem kolejnym konfliktom.

Nawrocki zwołał w tej sprawie posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Podkreślał, że udział Polski mógłby mieć konsekwencje strategiczne, wojskowe, polityczne i gospodarcze.

Sama bliskość z Trumpem nie wystarczała jednak do podjęcia decyzji. Ewentualne przystąpienie Polski do takiego formatu wymagało porozumienia z rządem. Donald Tusk deklarował, że relacje ze Stanami Zjednoczonymi pozostają priorytetem, ale domagał się dokładnej analizy prawnej i politycznej.

Nawrocki i Tusk. Współpraca tylko w najważniejszych sprawach

Relacje Karola Nawrockiego z Donaldem Tuskiem od początku były napięte. Prezydent wielokrotnie ostro oceniał rząd i nazywał Tuska najgorszym premierem po 1989 roku.

Mimo politycznej wojny obaj spotykali się przed ważnymi rozmowami międzynarodowymi. Pierwsza poważna próba współpracy nastąpiła już w sierpniu 2025 roku, kilka dni po zaprzysiężeniu Nawrockiego.

Podczas telekonferencji Donalda Trumpa z przywódcami europejskimi Polskę reprezentował Nawrocki. Donald Tusk uczestniczył w tym czasie w oddzielnych rozmowach z europejskimi liderami. Początkowe zamieszanie wokół tego, kto występuje w imieniu Polski, pokazało, jak łatwo polityka zagraniczna może stać się elementem krajowego konfliktu.

Dzień później Nawrocki i Tusk spotkali się, aby omówić bezpieczeństwo oraz przebieg rozmów dotyczących wojny w Ukrainie. Przedstawiciele obu ośrodków władzy przekonywali, że sprawy Rosji, Ukrainy i militarnego bezpieczeństwa Polski powinny zostać wyłączone z bieżących sporów.

Nieformalny podział między prezydentem a premierem

Z czasem wyraźny stał się nieformalny podział kierunków. Donald Tusk ma mocną pozycję w Unii Europejskiej i utrzymuje rozbudowane kontakty z przywódcami państw europejskich. Karol Nawrocki buduje natomiast swoją pozycję przede wszystkim w Waszyngtonie i wśród polityków związanych z amerykańską prawicą.

Sam Nawrocki przyznawał, że między nim a premierem doszło do pewnego podziału zadań wynikającego z charakteru sprawowanych urzędów. Tusk działa głównie w środowisku europejskim, a prezydent wykorzystuje swoje kontakty w Stanach Zjednoczonych.

Taki układ może być dla Polski korzystny, jeżeli oba ośrodki wymieniają informacje i uzgadniają stanowiska. Problem pojawia się wtedy, gdy spotkania i rozmowy z zagranicznymi przywódcami stają się częścią rywalizacji o to, kto skuteczniej reprezentuje państwo.

Otwarty spór z Radosławem Sikorskim

Najtrudniejsze są relacje Nawrockiego z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Głównym punktem konfliktu pozostają nominacje ambasadorskie.

Prezydent nie zgadza się na część kandydatur przedstawianych przez MSZ. Pałac Prezydencki przekonuje, że nazwiska powinny być wcześniej konsultowane z głową państwa, ponieważ bez podpisu prezydenta kandydat nie może formalnie zostać ambasadorem.

Sikorski zarzuca Nawrockiemu blokowanie nominacji i próbę przejęcia wpływu na politykę kadrową resortu. W marcu 2026 roku mówił nawet o „szantażu” ze strony prezydenta.

Pałac odpowiadał, że źródłem problemu były wcześniejsze decyzje MSZ o odwołaniu kilkudziesięciu ambasadorów bez porozumienia z prezydentem. W rezultacie częścią polskich placówek kierowali dyplomaci w randze chargé d’affaires, a nie pełnoprawni ambasadorowie.

Sikorski zaprosił prezydenta. Odpowiedzi nie było

Napięcie było widoczne również w lipcu 2026 roku. Sikorski poinformował, że Nawrocki został zaproszony na coroczną naradę kierowników polskich placówek zagranicznych, ale MSZ nie otrzymało odpowiedzi z Pałacu Prezydenckiego.

Brak porozumienia w sprawie ambasadorów pozostaje jednym z największych problemów polskiej dyplomacji. Obie strony odwołują się do konstytucji i przekonują, że to przeciwnik nie chce współdziałać.

Jednocześnie przedstawiciele Pałacu deklarowali, że kompromis jest możliwy. Warunkiem ma być jednak wcześniejsze uzgadnianie kandydatur, a nie przedstawianie prezydentowi gotowych decyzji.

Z Kosiniakiem-Kamyszem łatwiej niż z Sikorskim

Mniej konfliktowo wyglądają kontakty Nawrockiego z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Tomaszem Siemoniakiem. Prezydent spotykał się z ministrami odpowiedzialnymi za wojsko, bezpieczeństwo i służby specjalne.

Podczas rozmów w styczniu 2026 roku uzgodniono, że Biuro Bezpieczeństwa Narodowego powinno być bezpośrednio i szczegółowo informowane o najważniejszych sprawach dotyczących bezpieczeństwa państwa. Kancelaria Prezydenta określała spotkanie jako merytoryczne.

Nie oznacza to braku sporów, ale pokazuje, że w sprawach wojska, NATO i obecności sił amerykańskich możliwa jest współpraca ponad politycznym podziałem.

Dwa ośrodki polskiej polityki zagranicznej

Po niemal roku prezydentury Nawrockiego widać dwa równoległe ośrodki prowadzenia polityki zagranicznej. Pałac Prezydencki opiera swoją aktywność na bliskich relacjach z USA, osobistym kontakcie z Trumpem i sprawach bezpieczeństwa. Rząd Tuska kontroluje natomiast MSZ, placówki dyplomatyczne i bieżącą politykę europejską.

Największym atutem Nawrockiego pozostaje dostęp do amerykańskiego prezydenta. Największym problemem – brak trwałego porozumienia z rządem i przeciągający się spór z Sikorskim.

Dla bezpieczeństwa Polski kluczowe będzie jednak nie to, kto zapisze na swoim koncie sukces w Waszyngtonie lub Brukseli, lecz czy prezydent i rząd będą w stanie przedstawiać sojusznikom wspólne stanowisko.

Polityka SE Google News
LUDZIE SIĘ BOJĄ! ALERT RCB NIE DZIAŁA, SCHRONÓW NIE MA... | Miziołek & Olczyk
Sonda
Kto powinien odgrywać główną rolę w polskiej polityce zagranicznej?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki