- Polskie finanse publiczne są w bardzo złym stanie, z rekordowo wysokim deficytem budżetowym, co czyni Polskę liderem zadłużania w UE i pozbawia ją elastyczności finansowej.
- Obecny rząd Tuska wyhamowuje inwestycje, a zwiększone wydatki nie są związane z realnym rozwojem, co widać po opóźnieniach w kluczowych projektach infrastrukturalnych, takich jak elektrownia atomowa czy CPK.
- Rynek pracy jest zagrożony rosnącą liczbą zwolnień grupowych, co zwiastuje kryzys gospodarczy, a historia rządów PO-PSL (2008-2015) pokazuje, że za ich rządów bezrobocie cyklicznie rośnie.
W „Porannym Ringu” Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS i ekonomista, nakreślił czarną wizję polskiej gospodarki pod rządami obecnej koalicji. Głównym punktem oskarżenia stał się stan finansów publicznych oraz wyhamowanie inwestycji, które miały być kołem zamachowym rozwoju kraju.
Budżet na krawędzi?
Według Zbigniewa Kuźmiuka, obecna ekipa rządząca bije rekordy w kategorii generowania długu, co w dłuższej perspektywie może pozbawić Polskę elastyczności finansowej.
- Rzeczywiście sytuacja jest bardzo poważna. Ta ekipa realizuje już trzeci budżet z gigantycznym deficytem. [...] 276 miliardów deficytu [w zeszłym roku]. No i zaplanowany na ten rok 272, po pierwszym kwartale 70. Nieprawdopodobne tempo zadłużania. Pod tym względem, niestety, jesteśmy liderem w Unii Europejskiej - wyliczał poseł.
Polityk zauważył, że dług sam w sobie nie musi być destrukcyjny, o ile finansuje rozwój. W przypadku rządu Tuska widzi jednak głównie „narrację publicystyczną” zamiast realnych działań. Jako przykłady podał kluczowe projekty infrastrukturalne.
Polacy zdecydowali o losie minister zdrowia. Odpowiedzi nie pozostawiają złudzeń
- Budujemy elektrownię atomową, tyle tylko, że pierwszą łopatę wbijemy gdzieś tam w 29. roku. Budujemy CPK, tylko że pierwszą łopatę wbijemy najwcześniej w 2027. roku. Więc jest pytanie, czy aby na pewno te zwiększone wydatki są związane z tymi inwestycjami? - mówił w 'Porannym Ringu"
Widmo bezrobocia i zwolnień grupowych
Najbardziej niepokojącym elementem wypowiedzi posła była analiza rynku pracy. Choć oficjalne statystyki wciąż pokazują relatywnie niskie bezrobocie, Kuźmiuk wskazuje na zjawiska ukryte, które jego zdaniem zwiastują nadchodzący kryzys.
- Jest takie zjawisko na rynku pracy jak zwolnienia grupowe. I ono pokazuje... ilość zwolnień grupowych dotyczących poszczególnych przedsiębiorstw i zwalnianych pracowników pokazuje, że no coraz bardziej brakuje koniunktury w gospodarce. I tych zwolnień no jest około 100 tysięcy, znacznie więcej niż w roku covidowym - alarmował parlamentarzysta.
Dodał również, że historia rządów Platformy Obywatelskiej sugeruje pewną cykliczność, której ofiarą padają pracownicy.
- Rząd Donalda Tuska, i to niestety powtarza się sytuacja lat 2008-2015, charakteryzuje się tym, że jak rządzi ta ekipa, to z jakichś powodów to bezrobocie rośnie - stwierdził.
W rozmowie nie mogło zabraknąć tematu drożyzny. Kuźmiuk odpierał zarzuty o odpowiedzialność PiS za inflację w poprzedniej kadencji, zwalając winę na czynniki zewnętrzne, które nazwał „czarnymi łabędziami”. Jednocześnie oskarżył obecny rząd o zbyt późne reagowanie na skoki cen paliw wynikające z napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie.
- Naszym zdaniem ruch związany z obniżką cen paliw, a więc tych dwóch podatków: VAT-u i akcyzy, był spóźniony. No dokładnie trzy tygodnie. Trzeba było to zrobić na początku tego konfliktu i tego skoku inflacyjnego by nie było. No ale jak pan wie, jeżeli ma się trzy budżety z takimi deficytami [...] nie ma przestrzeni fiskalnej do obniżek podatków - powiedział.