Ktoś ukradł 68 głosów posłance PO Ewie Kołodziej

2015-11-04 3:00

Ewa Kołodziej (37 l.), posłanka PO, poskarżyła się do Sądu Najwyższego, że skradziono jej co najmniej kilkadziesiąt głosów wyborców, którzy na nią głosowali. Parlamentarzystka ma na to dowody - oświadczenia osób, które na nią głosowały. Najprawdopodobniej ich głosy przypisano kandydatowi, który otrzymał mandat.

O wyborczych perypetiach Ewy Kołodziej pisaliśmy w poniedziałek, a dziś problem poruszy w TVP Info program "Twoja sprawa" (godz. 21.15). Ewa Kołodziej, jak informowaliśmy, wniosła protest wyborczy do Sądu Najwyższego i czeka na orzeczenie. Poskarżyła się, że w komisji, w której głosowała, według protokołu nie dostała ani jednego głosu. To dziwne, ponieważ ona sama wskazała siebie, to samo zrobili jej krewni, sąsiedzi, którzy ją znają, i którzy głosowali na nią w poprzednich wyborach. Cztery lata temu zdobyła w swojej komisji najwięcej głosów. W tym roku - zero. Jednak według jednego z członków komisji wyborczej w lokalu, gdzie głosowała, powinna mieć co najmniej 68 głosów. Wszystko wskazuje na to, że zostały one dopisane innemu kandydatowi. - Czuję się oszukana. Ktoś ukradł mi głosy moich wyborców - mówi Kołodziej. Dowiedzieliśmy się, że do wczoraj do Sądu Najwyższego wpłynęło 17 protestów wyborczych.

Czytaj: Prezydent Duda z wizytą w Rumunii

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki