Konfederacja proponuje edukację kobiet dostosowaną do cyklu rozrodczego! Przesada?

Propozycja dostosowania modelu kształcenia kobiet do ich "cyklu rozrodczego", przedstawiona na konferencji demograficznej organizowanej przez wicemarszałka Krzysztofa Bosaka, wywołała szeroką debatę. Pomysł ten, choć przez Konfederację przedstawiany jako zwiększenie elastyczności i możliwości, spotkał się z krytyką ze strony Lewicy, która widzi w nim zagrożenie dla równości i autonomii kobiet.

Szkoła
Autor: Bartłomiej Nowosielski | Urząd Miasta/ Materiały prasowe Klasa szkolna
  • Na konferencji demograficznej Konfederacji dr Paula Szydłowska przedstawiła koncepcję elastycznego modelu kształcenia dla kobiet, mającego ułatwić łączenie nauki, pracy i opieki nad dziećmi, co spotkało się z szeroką debatą i kontrowersjami.
  • Konfederacja, w tym Karina Bosak, twierdzi, że pomysł ma zwiększyć elastyczność i wachlarz możliwości dla kobiet, nie ograniczając dostępu do edukacji. Lewica, reprezentowana przez Katarzynę Kotulę, stanowczo krytykuje go jako "kuriozalny" i zagrażający równości oraz autonomii kobiet, widząc w nim próbę ograniczenia ich ścieżek edukacyjnych i zawodowych.
  • Propozycja wywołała szerszą dyskusję na temat przyczyn niskiej dzietności w Polsce i sposobów wspierania rodzin. Konfederacja uważa, że należy szukać rozwiązań legislacyjnych wspomagających zakładanie rodzin, podczas gdy Lewica podkreśla znaczenie dostępu do mieszkań, stabilnego rynku pracy i partnerskiego podziału obowiązków.

W marcu w Sejmie odbyła się konferencja "Polityka demograficzna dziś i jutro", której gospodarzem był wicemarszałek Krzysztof Bosak. W trakcie wydarzenia dr Paula Szydłowska z Uniwersytetu Ignatianum w Krakowie przedstawiła koncepcję, zgodnie z którą "model kształcenia kobiet powinien być dostosowany do ich cyklu rozrodczego". Jak wyjaśniła, celem jest "elastyczność, różnorodność ścieżek kariery i nauki", umożliwiająca kobietom "płynne przemieszczanie się między pracą zarobkową, opieką nad dzieckiem i nauką".

Pomysł szybko trafił do mediów społecznościowych Ruchu Narodowego, ugrupowania, którego prezesem jest Krzysztof Bosak. Wpisy dotyczące propozycji wywołały burzliwą dyskusję i falę komentarzy, po czym... zniknęły. Incydent ten dodatkowo podgrzał atmosferę wokół tematu. Robert Biedroń skomentował sytuację.

- Słyszeliście o planie partii Bosaka na edukację? [...] To droga do ograniczenia możliwości edukacyjnych dla kobiet i ich kariery naukowej - stwierdził.

Stanowisko Konfederacji

W odpowiedzi na kontrowersje, Karina Bosak z Konfederacji wyjaśnia, że propozycja nie ma na celu ograniczenia dostępu kobiet do edukacji.

- Nie ma to nic wspólnego z ograniczeniem dostępu do edukacji. Wręcz przeciwnie - to zwiększenie wachlarza możliwości - powiedział w rozmowie z "Faktem".

Karina Bosak wskazuje, że niska dzietność w Polsce to problem złożony, a jedną z przyczyn jest "obrzydzanie macierzyństwa i rodziny" w mediach. Jej zdaniem, marcowa konferencja miała zapoczątkować "poważną dyskusję" i poszukiwanie rozwiązań legislacyjnych, które "będą wspomagać młodych ludzi w zakładaniu rodzin, posiadaniu dzieci i byciu szczęśliwymi".

- Moim zdaniem chodzi tu o większą elastyczność w procesie kształcenia, aby kobiety, ale również i mężczyźni, mogli być bardziej swobodni w wyborze swojej drogi edukacyjnej, być może by jej pewne etapy kończyły się wcześniej - oceniła.

Sławomir Mentzen rusza w Polskę. PiS drży o swój elektorat?

Podkreśla, że celem jest "pozwolić ludziom bardziej dostosować model edukacyjny do swoich wyborów życiowych i rodzinnych", co miałoby dotyczyć zarówno studiowania, jak i podnoszenia kwalifikacji. Zapytana o zarzuty dotyczące uprzywilejowanej pozycji parlamentarzystów, Karina Bosak odpowiada bez wahania.

- Rolą posła jest mówienie o sprawach istotnych społecznie. A bycie posłem nie jest czymś stałym ani stabilnym. Scenariusze życia są różne, ale każdy ma własną drogę i powinien sam odpowiedzialnie decydować za siebie - odparła "Faktowi".

Dodała również, że jako posłanka nie korzysta z urlopu macierzyńskiego, co uważa za uzasadnione w przypadku pełnienia funkcji publicznej.

Krytyka ze strony Lewicy

Katarzyna Kotula z Lewicy stanowczo krytykuje propozycję Konfederacji.

- Myślę, że dzietność można zwiększać poprzez dostępność mieszkań, stabilny rynek pracy, a także poprzez partnerski podział obowiązków w związkach, promocję takiego podziału obowiązków oraz wartości rodziny - powiedziała w rozmowie z "Faktem".

Kotula nie wyobraża sobie, jak system edukacji miałby być "w szczególny sposób" dostosowany do dziewczynek. Podkreśla, że "kobietom trzeba dać wybór, aby wiedziały, że mogą zdecydować się na założenie rodziny i wtedy państwo będzie stało za nimi murem, pomoże im szybko wrócić do pracy albo na przykład ułatwi dostęp do tanich mieszkań na wynajem".

- Wydaje mi się, że pani Karina Bosak jest w uprzywilejowanej pozycji, bo zarówno ona, jak i jej mąż sprawują funkcje publiczne, są parlamentarzystami. Mając cztery lata bezpieczeństwa, zupełnie inaczej podejmuje się decyzje i projektuje własne życie niż przeciętny obywatel czy obywatelka - stwierdziła. - W jaki sposób mielibyśmy decydować o tym, kiedy kobieta ma tę edukację zakończyć? - dodała.

W naszej galerii zobaczysz Krzysztofa i Karinę Bosaków z najmłodszym synkiem:

Quiz. Co wiesz o Konfederacji? Sprawdź to!
Pytanie 1 z 12
Jak brzmi pełna nazwa partii Konfederacja?
Express Biedrzyckiej - WSTĘP
Super Express Google News
Najsztub pyta
KONRAD PIASECKI. KAWA NA ŁAWĘ U NAJSZTUBA O POLITYKACH I MEDIACH | Najsztub Pyta

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki