Kierwiński ostro o Bąkiewiczu: „To już nie jest święta krowa”

2026-02-09 13:37

Sprawa Roberta Bąkiewicza nabiera tempa po postawieniu mu trzech prokuratorskich zarzutów. Głos w sprawie zabrał minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, który w dosadnych słowach skomentował działania śledczych. Wpis ministra podkreśla, że działacz narodowy nie jest już „świętą krową” i musi ponieść prawne konsekwencje swoich publicznych wypowiedzi.

Marcin Kierwiński, KO

i

Autor: KRYSTIAN OLSZEWSKI / SUPER EXPRESS Kierwiński uzyskał najlepszy wynik w Warszawie - 143 179 głosów
  • Robert Bąkiewicz usłyszał trzy prokuratorskie zarzuty, w tym nawoływanie do zbrodni.
  • Minister Marcin Kierwiński stanowczo skomentował sprawę, podkreślając koniec "bezkarności".
  • Czy to początek nowej ery praworządności, czy polityczna zemsta? Poznaj szczegóły sprawy.

"Nie jest już świętą krową". Mocny komentarz ministra

Pilne! Są zarzuty dla Bąkiewicza. Wśród nich ten o nawoływanie do popełnienia zbrodni!

Informacja o postawieniu zarzutów Robertowi Bąkiewiczowi wywołała natychmiastową reakcję przedstawicieli rządu. W poniedziałek 9 lutego 2026 roku minister Marcin Kierwiński opublikował na platformie X (dawniej Twitter) krótki, ale bardzo wymowny wpis, który wprost odnosił się do sytuacji działacza.

"Bąkiewicz kolejny raz przekonał się, że nie jest już świętą krową. Otrzymał trzy prokuratorskie zarzuty w tym publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni pozbawienia życia" – napisał szef MSWiA.

Trzy zarzuty prokuratorskie. Co grozi Robertowi Bąkiewiczowi?

Zgodnie z doniesieniami medialnymi, Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła Robertowi Bąkiewiczowi łącznie trzy zarzuty karne. Postępowanie jest efektem analizy jego publicznych wypowiedzi i aktywności w internecie. Najpoważniejszy z zarzutów dotyczy publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni, co jest przestępstwem z art. 255 § 2 Kodeksu karnego.

Śledczy wzięli pod lupę m.in. wypowiedzi padające podczas zgromadzeń publicznych i manifestacji, treści publikowane w mediach społecznościowych i słowa, które mogły być odebrane jako podżeganie do aktów agresji wobec przeciwników politycznych. Za publiczne nawoływanie do popełnienia zbrodni grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Dwa pozostałe zarzuty mają dotyczyć nawoływania do przemocy i nienawiści.

Polityczna burza i podział w sieci

Decyzja prokuratury natychmiast stała się elementem ostrego sporu politycznego. Środowiska wspierające Roberta Bąkiewicza mówią o „represjach politycznych” i próbie uciszenia głosu opozycji pozaparlamentarnej. Z kolei przedstawiciele koalicji rządzącej konsekwentnie podkreślają, że działania organów ścigania są dowodem na przywracanie praworządności.

Co dalej w sprawie Bąkiewicza?

Postawienie zarzutów to formalny początek kolejnego etapu postępowania. W najbliższych tygodniach prokuratura będzie kontynuować gromadzenie materiału dowodowego, w tym przesłuchiwać świadków i analizować zabezpieczone nagrania. Po zakończeniu śledztwa zapadnie decyzja o ewentualnym skierowaniu do sądu aktu oskarżenia. Sprawa ma dla obecnego rządu również wymiar symboliczny. Jest postrzegana jako realizacja obietnic o stanowczej reakcji państwa na przejawy mowy nienawiści i radykalizmu w życiu publicznym.

Poniżej galeria zdjęć: Terespol. Konferencja prasowa ministra Marcina Kierwińskiego.

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - RIGAMONTI, BRODZIŃSKA MIROWSKA
Sonda
Czy Robert Bąkiewicz powinien ponieść pełną odpowiedzialność karną za swoje wypowiedzi?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki