Isabel rok temu opowiedziała nam o tej miłości. - To było bardzo gorące uczucie. Było bardzo intensywne. Chemia między nami była olbrzymia. On na początku miał zahamowania, opory, bał się. Ale szybko się rozkręcił. Było świetnie - ujawniła. - Wtedy bardzo często pracowałam w domu. Potrafiliśmy cały dzień spędzić razem w domu i nie wychodzić z sypialni. Jak się naprawdę kogoś kocha i jest ta fizyczność, to się nie widzi świata poza tą osobą. Okazywaliśmy sobie uczucia coraz śmielej. Szczególnie zapamiętam długi lot do Japonii. Ale to moja słodka tajemnica - wspominała.
Potem nastąpił kryzys, którego skutkiem była sprawa rozwodowa. To na niej Marcinkiewicz mówił, że wyprowadził się z ich domu, o czym także pisaliśmy, w marcu 2013 roku. Według naszych informacji miał także dodać, że pożycie fizyczne między nimi ustało kilka miesięcy później. I że obecnie nie jest związany uczuciowo z żoną.
Zobacz: Duda chce ODEBRAĆ order Grossowi!
Jak już pisaliśmy, były premier przekonywał, że do rozpadu małżeństwa doszło przez zmianę charakteru żony po ślubie. Isabel miała mówić, że mąż jest nieudacznikiem i zakłamanym politykiem oraz zabraniać mu się spotykać z dziećmi z pierwszego małżeństwa. - Te zarzuty są nieprawdziwe i absurdalne. Przykro mi było tego słuchać - komentowała nam Isabel.