- Jarosław Kaczyński zainicjował budowę prawicowego paktu senackiego z Markiem Wochem, co natychmiast wywołało reakcję.
- Sławomir Mentzen bezlitośnie zakpił z sojusznika PiS, nazywając go "używaną oponą", co ujawnia zaciekłą walkę o dominację na prawicy i Senat.
- Odkryj, dlaczego pomimo kpin, obie strony mogą być zmuszone do współpracy, by nie stracić szansy na zwycięstwo w kluczowych wyborach.
Jarosław Kaczyński wykonał pierwszy ruch przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Prezes PiS pojawił się na wspólnej konferencji z Markiem Wochem, liderem Bezpartyjnych Samorządowców i byłym kandydatem na prezydenta.
Porównał Kaczyńskiego do Brauna. Kamery nagrały reakcję prezesa PiS
Politycy zapowiedzieli współpracę przy tworzeniu porozumienia prawicowych formacji w wyborach do Senatu. Nie wiadomo jeszcze, czy powstanie bezpośredni sojusz partii, czy osobny komitet społeczny. Kaczyński przyznał, że konieczne będą rozmowy z kolejnymi środowiskami.
Ogłoszenie pierwszego partnera nie zrobiło jednak wrażenia na Sławomirze Mentzenie. Lider Konfederacji natychmiast uderzył w prezesa PiS.
Jak Mentzen zakpił z Kaczyńskiego?
Mentzen opublikował w mediach społecznościowych krótki, ale wyjątkowo złośliwy komentarz.
– Kaczyński załatwił PiSowi pakt senacki z Markiem Wochem. To fantastyczna wiadomość, widać, że PiS jest w stanie przyciągnąć bardzo wpływowych ludzi. W kolejnym kroku Kaczyński załatwi PiSowi używaną oponę do Stara. Albo choinkę o zapachu kokosowym do malucha :) – napisał Sławomir Mentzen.
Żart miał uderzyć w polityczne znaczenie nowego partnera PiS. Marek Woch wystartował w wyborach prezydenckich w 2025 roku, ale zdobył 18 338 głosów, czyli 0,09 proc. poparcia. Zajął ostatnie miejsce wśród trzynastu kandydatów.
Z perspektywy Mentzena wspólna konferencja Kaczyńskiego z politykiem o tak niewielkim wyniku była więc idealną okazją do pokazania, że PiS ma coraz większe problemy ze znalezieniem silnych sojuszników. Na tym jednak polityczna gra się nie kończy.
Dlaczego PiS potrzebuje paktu senackiego?
W wyborach do Senatu nie liczy się wyłącznie ogólnopolskie poparcie dla partii. Polska jest podzielona na 100 jednomandatowych okręgów. Mandat zdobywa w nich kandydat, który otrzyma najwięcej głosów.
Kilku kandydatów reprezentujących podobny elektorat może więc odebrać sobie głosy i umożliwić zwycięstwo wspólnemu konkurentowi. Właśnie dlatego przed wyborami w 2019 i 2023 roku partie ówczesnej opozycji uzgadniały po jednym kandydacie w poszczególnych okręgach.
Strategia okazała się skuteczna. W 2023 roku kandydaci paktu senackiego zdobyli 66 mandatów. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało ich 34. Kaczyński chce teraz zastosować podobny mechanizm po prawej stronie. Dla PiS jest to próba odzyskania izby, która przez kolejne kadencje pozostawała poza kontrolą partii.
– Jest tak, że porozumieliśmy się z panem prezesem Wochem w tej sprawie, że będziemy tu współdziałać w celu wspólnego wystąpienia formacji prawicowych w Senacie – ogłosił prezes PiS.
Kaczyński zaznaczył przy tym, że szczegóły nie są jeszcze ustalone.
– Tutaj potrzebne są szersze rozmowy. My opowiadalibyśmy się za komitetem, ale oczywiście nie jest tak, że tylko my będziemy w tej sprawie decydować – powiedział.
Czy Marek Woch naprawdę nic nie wnosi?
Mentzen skoncentrował się na wyniku Wocha z wyborów prezydenckich. Dla Kaczyńskiego ważniejsze mogą być jednak struktury Bezpartyjnych Samorządowców oraz głosy oddawane na ich kandydatów do Senatu.
W 2023 roku komitet Bezpartyjnych Samorządowców otrzymał w wyborach do izby wyższej ponad milion głosów, ale nie zdobył żadnego mandatu. Konfederacja również nie wprowadziła wtedy ani jednego senatora. Woch przedstawił te wyniki jako główny argument za porozumieniem.
– W 2023 r. Bezpartyjni Samorządowcy mieli blisko 5 proc. do Senatu, million 49 tys. głosów i zero mandatów. Konfederacja, jeszcze na pokładzie z panem Grzegorzem Braunem, miała niewiele więcej, milion 440 tys. głosów i zero mandatów do Senatu, czyli 2,5 mln głosów nie przełożyło się na żaden mandat – mówił.
Nawet jeśli część kandydatów Wocha ma poparcie tylko na poziomie kilku procent, w jednomandatowych okręgach takie głosy mogą zadecydować o zwycięstwie lub porażce. Dla PiS porozumienie z mniejszym ugrupowaniem nie musi być więc całkowicie pozbawione znaczenia.
Problem polega na tym, że sam Woch nie wystarczy do zbudowania większości.
Bez Mentzena pakt pozostanie niepełny?
Prawdziwym celem Kaczyńskiego nie jest zapewne wyłącznie współpraca z Bezpartyjnymi Samorządowcami. Prezes PiS mówił o konieczności szerszej integracji prawej strony sceny politycznej.
W praktyce oznacza to, że do rozmów musiałyby przystąpić również Konfederacja, środowisko Grzegorza Brauna i mniejsze ugrupowania konserwatywne. Bez porozumienia z najważniejszymi konkurentami PiS liczba prawicowych kandydatów w poszczególnych okręgach nadal może być zbyt duża.
Mentzen doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jego wpis ma więc podwójne znaczenie. Z jednej strony ośmiesza pierwszego partnera Kaczyńskiego. Z drugiej pokazuje, że Konfederacja nie zamierza bezwarunkowo dołączać do projektu organizowanego przez prezesa PiS.
Lider Konfederacji nie chce wystąpić w roli młodszego partnera Kaczyńskiego. Jego partia ma własne ambicje i coraz mocniejsze notowania. W opublikowanym 15 lipca badaniu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski PiS uzyskało 23 proc. poparcia. Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej osiągnęły razem 25,9 proc.
Wprawdzie nie są jednym ugrupowaniem i ostro ze sobą konkurują, ale wyniki pokazują, że Kaczyński nie ma już monopolu na prawicowego wyborcę.
Kto ma przewodzić całej prawicy?
Spór o pakt senacki jest częścią znacznie większego konfliktu. PiS nadal uważa się za naturalnego lidera prawej strony sceny. Kaczyński chce być politykiem, który zaprasza inne ugrupowania do wspólnego projektu i ustala warunki współpracy.
Mentzen próbuje ten układ odwrócić. Przekonuje swoich wyborców, że PiS jest partią słabnącą, mało wiarygodną i desperacko poszukującą sojuszników.
Właśnie dlatego reakcja lidera Konfederacji była tak szybka i prześmiewcza. Nie chodziło wyłącznie o Wocha. Mentzen uderzył w wizerunek Kaczyńskiego jako skutecznego negocjatora zdolnego do zjednoczenia całej prawicy.
Przekaz był prosty: prezes PiS ogłosił wielki projekt, ale na razie przyprowadził partnera, który w wyborach prezydenckich uzyskał wynik bliski zeru.
Z punktu widzenia walki o wyborców to celny atak. Z punktu widzenia wyborczej matematyki sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana.
Czy Mentzen może całkowicie odrzucić porozumienie?
Konfederacja może kpić z pierwszego etapu budowy paktu, lecz samodzielny start wszystkich prawicowych ugrupowań do Senatu także niesie dla niej poważne ryzyko.
Historia wyborów z 2023 roku pokazała, że wysoki łączny wynik nie musi dać żadnych mandatów, gdy głosy rozkładają się między kilku kandydatów. Współpraca może być więc korzystna również dla partii Mentzena.
Warunkiem byłoby jednak uzgodnienie okręgów, kandydatów i proporcji. Każda formacja chciałaby wystawić swoich ludzi tam, gdzie ma największe szanse. PiS nie zgodzi się łatwo na oddanie dużej liczby miejsc, a Konfederacja nie będzie chciała zaakceptować roli dodatku do projektu Kaczyńskiego.
Do tego dochodzi Grzegorz Braun. Woch już w październiku 2025 roku zawarł z jego ugrupowaniem porozumienie dotyczące budowy prawicowego paktu senackiego. Do współpracy zapraszano wtedy także PiS i Konfederację.
Dzisiejszy partner Kaczyńskiego może więc próbować pełnić funkcję pośrednika między skonfliktowanymi środowiskami. Może też stać się źródłem kolejnych napięć, zwłaszcza jeśli PiS będzie chciało odciąć się od Brauna, a jednocześnie korzystać ze struktur współpracującego z nim wcześniej Wocha.
Żart Mentzena może szybko przestać śmieszyć
Na razie Sławomir Mentzen zdobył uwagę. Wpis o oponie do Stara i choince zapachowej do malucha jest krótki, złośliwy i dobrze nadaje się do udostępniania w mediach społecznościowych.
Jarosław Kaczyński rozpoczął jednak rozmowę o realnym problemie prawicy. Rozproszone głosy mogą ponownie dać większość w Senacie obecnemu obozowi rządzącemu, nawet jeśli łączne poparcie dla partii prawicowych będzie wysokie.
Porozumienie z Markiem Wochem nie jest jeszcze wielkim paktem. Jest dopiero początkiem negocjacji i sygnałem wysłanym do innych ugrupowań. Kaczyński mówi: zjednoczmy się, bo inaczej przegramy Senat. Mentzen odpowiada, nie macie już siły, żeby dyktować nam warunki.
Najważniejsze pytanie nie dotyczy więc tego, czy Marek Woch jest wpływowym politykiem. Chodzi o to, kto ostatecznie będzie gospodarzem prawicowego porozumienia i kto będzie musiał przyjść do rywala po miejsca na listach.
Dziś Mentzen śmieje się z Kaczyńskiego. Przed wyborami obaj mogą jednak usiąść przy jednym stole. W polityce nawet używana opona czasem okazuje się potrzebna, gdy bez niej samochód nie jest w stanie ruszyć.
Poniżej galeria zdjęć: Tak mieszka Sławomir Mentzen. Luksusy: wielki salon i kuchnia