- Gorąca atmosfera zapanowała w Sejmie, gdy poseł KO Zbigniew Konwiński podjął ostrą polemikę z Jarosławem Kaczyńskim.
- Konwiński wprost porównał prezesa PiS do Grzegorza Brauna, zarzucając jego partii, że stała się „skrajną, nacjonalistyczną formacją”.
- Zobacz, w którym momencie uśmiech zniknął z twarzy Jarosława Kaczyńskiego i co ostatecznie wywołało jego wyraźne spoważnienie.
Już początek 62. posiedzenia Sejmu przyniósł serię ostrych wystąpień i okrzyków z sali. Padały hasła o hipokryzji, komunizmie oraz odpowiedzialności polityków za narastające podziały.
Najwięcej emocji wywołały przemówienia Janusza Kowalskiego i Zbigniewa Konwińskiego. Pierwszy starł się z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Drugi skierował mocny apel wprost do siedzącego na sali Jarosława Kaczyńskiego.
O co Janusz Kowalski oskarżył Czarzastego?
Janusz Kowalski mówił o napięciach w relacjach polsko-ukraińskich oraz wydarzeniach towarzyszących obchodom miesięcznic katastrofy smoleńskiej. Poseł zarzucił marszałkowi Sejmu, że nie reaguje wystarczająco stanowczo na zachowania wymierzone w parlamentarzystów.
– Nawet pan polskich posłów nie broni, gdy każdego 10 kwietnia (...) atakowani są przez jakieś hordy przed pomnikiem smoleńskim – mówił Kowalski.
W dalszej części wystąpienia pod adresem Czarzastego padło hasło: „Hipokryzja ma twarz Czarzastego”. Słowa posła spotkały się z oklaskami części parlamentarzystów. Marszałek Sejmu szybko odpowiedział.
– Zapomniał pan jeszcze dodać precz z komuną. Bardzo proszę – powiedział Czarzasty, zapraszając Kowalskiego ponownie do mównicy.
Poseł skorzystał z okazji i powtórzył wskazane przez marszałka hasło.
Co Konwiński powiedział Kaczyńskiemu?
Chwilę później na mównicy pojawił się Zbigniew Konwiński. Polityk Koalicji Obywatelskiej skierował swoje wystąpienie bezpośrednio do prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Poseł przekonywał, że obecne ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego znacznie różni się od partii tworzonej przed laty wspólnie z Lechem Kaczyńskim.
– Nie ma dawnego PiS-u. Kiedyś Pan wspólnie ze swoim bratem zakładał partię, która chciała dbać o bezpieczeństwo Polaków i która chciała silnej Polski w Unii Europejskiej. Dziś pan mówi jakieś brednie o zastąpieniu Policji gwardią narodową. Straż Graniczną chce pan zastąpić bojówkarzami Bąkiewicza. Co się stało z dawną pańską partią? – zapytał Konwiński.
Dlaczego porównał prezesa PiS do Brauna?
Najostrzejsze słowa padły chwilę później. Konwiński porównał Jarosława Kaczyńskiego do Grzegorza Brauna.
– Wie pan kogo widzę, jak na pana patrzę? Widzę Grzegorza Brauna. Taką pan rekonstrukcję przeszedł – rzucił poseł KO.
Kamery sejmowe pokazały reakcję prezesa PiS. Kaczyński początkowo słuchał wystąpienia z uśmiechem i próbował odpowiadać na słowa Konwińskiego z miejsca. Atmosfera zmieniła się pod koniec przemówienia.
Kiedy Kaczyński przestał się uśmiechać?
Konwiński zaapelował do polityków PiS, aby nie kierowali ugrupowania w stronę skrajnej prawicy.
– Nie idźcie tą drogą. To nie ma już nic wspólnego z partią, którą pan zakładał ze świętej pamięci Lechem Kaczyńskim – powiedział.
Poseł KO określił następnie Prawo i Sprawiedliwość jako „skrajną, nacjonalistyczną formację”. Jarosław Kaczyński wysłuchał tych słów już bez wcześniejszego uśmiechu.
– Nawet pan polskich posłów nie broni, gdy każdego 10 kwietnia (...) atakowani są przez jakieś hordy przed pomnikiem smoleńskim – mówił Kowalski.
W dalszej części wystąpienia pod adresem Czarzastego padło hasło: „Hipokryzja ma twarz Czarzastego”. Słowa posła spotkały się z oklaskami części parlamentarzystów. Marszałek Sejmu szybko odpowiedział.
– Zapomniał pan jeszcze dodać precz z komuną. Bardzo proszę – powiedział Czarzasty, zapraszając Kowalskiego ponownie do mównicy.
Poseł skorzystał z okazji i powtórzył wskazane przez marszałka hasło.
Co Konwiński powiedział Kaczyńskiemu?
Chwilę później na mównicy pojawił się Zbigniew Konwiński. Polityk Koalicji Obywatelskiej skierował swoje wystąpienie bezpośrednio do prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Poseł przekonywał, że obecne ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego znacznie różni się od partii tworzonej przed laty wspólnie z Lechem Kaczyńskim.
– Nie ma dawnego PiS-u. Kiedyś Pan wspólnie ze swoim bratem zakładał partię, która chciała dbać o bezpieczeństwo Polaków i która chciała silnej Polski w Unii Europejskiej. Dziś pan mówi jakieś brednie o zastąpieniu Policji gwardią narodową. Straż Graniczną chce pan zastąpić bojówkarzami Bąkiewicza. Co się stało z dawną pańską partią? – zapytał Konwiński.
Dlaczego porównał prezesa PiS do Brauna?
Najostrzejsze słowa padły chwilę później. Konwiński porównał Jarosława Kaczyńskiego do Grzegorza Brauna.
– Wie pan kogo widzę, jak na pana patrzę? Widzę Grzegorza Brauna. Taką pan rekonstrukcję przeszedł – rzucił poseł KO.
Kamery sejmowe pokazały reakcję prezesa PiS. Kaczyński początkowo słuchał wystąpienia z uśmiechem i próbował odpowiadać na słowa Konwińskiego z miejsca. Atmosfera zmieniła się pod koniec przemówienia.
Kiedy Kaczyński przestał się uśmiechać?
Konwiński zaapelował do polityków PiS, aby nie kierowali ugrupowania w stronę skrajnej prawicy.
– Nie idźcie tą drogą. To nie ma już nic wspólnego z partią, którą pan zakładał ze świętej pamięci Lechem Kaczyńskim – powiedział.
Poseł KO określił następnie Prawo i Sprawiedliwość jako „skrajną, nacjonalistyczną formację”. Jarosław Kaczyński wysłuchał tych słów już bez wcześniejszego uśmiechu.