Siewiera: Zasadniczy etap konfrontacji z Rosją dopiero przed nami
W piątkowym programie „Gość Radia ZET” Jackowi Siewierze przypomniano jego wypowiedź z grudnia 2023 roku. Ówczesny szef BBN ostrzegał, że Polska ma trzy lata na przygotowanie się do konfrontacji z Rosją. Teraz, gdy wskazany przez niego termin zbliża się do końca, padło pytanie, czy rzeczywiście znaleźliśmy się na progu zagrożenia. – Uważam, że tak. Uważam, że jej zasadniczy akord jest przed nami. On będzie miał miejsce tej zimy – powiedział Jacek Siewiera. Były szef BBN wyjaśnił, że jego przewidywania wynikają z analizy rosyjskich możliwości militarnych, rezerw osobowych oraz dotychczasowego przebiegu wojny w Ukrainie. Jego zdaniem Moskwa nie osiągnęła zakładanych celów strategicznych. Nie udało się jej szybko pokonać Ukrainy ani doprowadzić do podziału NATO, który pozwoliłby Rosji osiągnąć zwycięstwo poprzez długotrwałą wojnę na wyniszczenie.
Zobacz: Taki sondaż może mocno popsuć weekend. Rząd Tuska ma nad czym myśleć
Siewiera ocenił, że Rosja zbliża się do momentu, w którym będzie musiała zdecydować o zwiększeniu mobilizacji albo ograniczeniu wysiłku wojennego.
Rosja może uderzyć w infrastrukturę i obiekty cywilne
Najbardziej niepokojąca część rozmowy dotyczyła tego, jak może wyglądać kolejny etap rosyjskiej konfrontacji z Zachodem. Siewiera nie wskazywał na nieuchronność pełnoskalowej inwazji na Polskę. Ostrzegał natomiast przed nasileniem działań hybrydowych wymierzonych w państwa europejskie. – Na pewno duże zwiększenie nacisku na kraje europejskie poprzez eskalację hybrydową i to z uwzględnieniem wszystkich możliwości napadu powietrznego już celowego w infrastrukturę, w obiekty administracji czy w obiekty cywilne – mówił były szef BBN.
To właśnie tego rodzaju działania mogą, według Siewiery, stanowić jeden z najpoważniejszych problemów dla bezpieczeństwa Polski i pozostałych państw NATO.
„Wojna, która nas czeka”. Siewiera tłumaczy, jak może wyglądać konflikt
Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego podkreślił, że współczesnego zagrożenia nie można rozpatrywać wyłącznie w kategoriach tradycyjnego konfliktu zbrojnego. – Zwłaszcza, że wojna, która nas czeka, to jest wojna w dużej mierze prowadzona w charakterze jak to się publicystycznie określa hybrydowym, czyli takiej gry półcienia, gdzie zatarta jest granica między pokojem i wojną – powiedział Siewiera w Radiu ZET.
Sprawdź: Radosław Sikorski znów drwi z prezydenta Nawrockiego. "Zanotujmy to"
Jego zdaniem takie zagrożenie wymaga zupełnie innego przygotowania państwa, zarówno pod względem wojskowym, jak i organizacyjnym. Kluczowe znaczenie mają odpowiednie struktury dowodzenia, sprawne podejmowanie decyzji, rozpoznanie przeciwnika oraz nowoczesne technologie wojskowe. Siewiera zwrócił uwagę, że obecne pole walki w coraz większym stopniu opiera się na zaawansowanym rozpoznaniu, precyzyjnym wskazywaniu celów, uderzeniach na dużą odległość oraz wykorzystaniu dronów.
Czy Polska jest gotowa? Były szef BBN wskazuje na problemy armii
Podczas rozmowy pojawiło się również pytanie o przywrócenie obowiązkowego poboru do wojska i konieczność organizowania szkoleń dla większej liczby obywateli. Siewiera wskazał, że polska armia już teraz mierzy się z ograniczeniami infrastrukturalnymi, które utrudniają szkolenie wszystkich chętnych. Jego zdaniem przed ewentualnym rozszerzeniem obowiązkowych szkoleń należy zwiększyć możliwości logistyczne wojska. Były szef BBN opowiedział się natomiast za ćwiczeniem gotowości bojowej jednostek i doskonaleniem procedur wojskowych. Zwrócił również uwagę na konieczność uporządkowania systemu kierowania i dowodzenia armią na czas wojny. W jego ocenie samo zwiększenie liczby osób posiadających broń nie sprawi, że Polska będzie lepiej przygotowana do współczesnego konfliktu.
Siewiera ostrzega polityków. Zagrożenie nie znika przez polityczne spory
W programie poruszono także temat różnic w wypowiedziach premiera Donalda Tuska i prezydenta Karola Nawrockiego dotyczących poziomu rosyjskiego zagrożenia. Prowadzący przypomniał, że premier ostrzega przed coraz bardziej agresywną Rosją, podczas gdy prezydent nie dostrzega drastycznej zmiany poziomu zagrożenia. Siewiera odwołał się do ocen amerykańskich dowódców wojskowych, wskazując, że Stany Zjednoczone traktują sytuację bezpieczeństwa w Europie poważnie. Podkreślił również, że w warunkach zagrożenia konieczne jest mobilizowanie społeczeństwa i przekazywanie obywatelom rzetelnych informacji. Według byłego szefa BBN polityczne różnice dotyczące sposobu komunikowania zagrożenia nie zmieniają jego rzeczywistego charakteru.