Sasin mówi o zamachu stanu. „Prawo przestało w Polsce istnieć”
Gościem piątkowej „Porannej rozmowy” RMF FM był Jacek Sasin. Jednym z głównych tematów wywiadu był narastający konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz propozycja politycznego kompromisu, który miałby doprowadzić do rozwiązania kryzysu.
Już na początku rozmowy były wicepremier nie szczędził mocnych słów. Odnosząc się do protestów przed siedzibą TK, przekonywał, że dyskusja o zachowaniu demonstrantów odwraca uwagę od znacznie poważniejszego problemu.
– Problem jest z tym, że mamy dzisiaj potężny kryzys państwa, w którym doszło do zamachu na konstytucyjny organ państwa, że w nim siedzą w Trybunale Konstytucyjnym przebierańcy, że prawo przestało w Polsce istnieć. Prawo przestało w Polsce istnieć panie redaktorze i o tym powinniśmy rozmawiać, bo to jest problem, to jest prawdziwy problem dzisiaj w Polsce – stwierdził Jacek Sasin.
Tak ostre słowa pokazują, że polityk PiS nie zamierza łagodzić stanowiska wobec osób, których status sędziowski kwestionuje.
Sędziowie TK poniosą konsekwencje? Sasin mówi nawet o przestępstwie zagrożonym dożywociem
Najmocniejsze wypowiedzi padły, gdy rozmowa zeszła na propozycję resetu konstytucyjnego przedstawioną przez Władysława Kosiniaka-Kamysza. Sasin zaznaczył, że PiS nie wyklucza rozmów o rozwiązaniu kryzysu, ale nie zaakceptuje kompromisu, który oznaczałby uznanie obecnego statusu osób powołanych do Trybunału bez złożenia ślubowania przed prezydentem.
– Dobrze, tylko że my nie jesteśmy gotowi uznać, że ci państwo, którzy dzisiaj okupują Trybunał Konstytucyjny, a takiej przysięgi przed prezydentem nie złożyli, zostali nieprawidłowo wybrani, są sędziami – mówił.
Zdaniem byłego wicepremiera szczególnie niebezpieczne byłoby przyznanie tym osobom statusu sędziów w stanie spoczynku. W jego ocenie oznaczałoby to zalegalizowanie działań, które określa mianem zamachu stanu.
– Ale mają być uznani za byłych sędziów w stanie spoczynku. W związku z czym to by jako legitymizowało zamach stanu, a na to się my na pewno nie zgodzimy, ponieważ zamach stanu jest zamachem stanu opisanym. Kompromis jest możliwy panie redaktorze, ale kompromis, który nie będzie w żadnym wypadku abolicją dla ludzi, którzy dopuścili się ciężkiej zbrodni opisanej w kodeksie karnym, zagrożonym karą dożywocia – oświadczył.
Prowadzący rozmowę zapytał wprost, czy Sasin rzeczywiście wierzy, że którykolwiek z kwestionowanych przez niego sędziów mógłby zostać skazany na dożywocie. Polityk nie wskazał konkretnej osoby ani nie przesądził, jaki wyrok mógłby zapaść. – Ja nie będę oceniał, nie będę wyrokował. My jesteśmy krajem poważnym, czy jesteśmy republiką bananową? – odpowiedział.
„Muszą być konsekwencje”. Sasin nie zamierza odpuszczać
Były wicepremier przekonywał, że jego zdaniem nie ma podstaw do traktowania wydarzeń w Trybunale jako zwykłego sporu prawnego. Uważa, że jest to przede wszystkim konflikt polityczny dotyczący przestrzegania konstytucji i granic działania władzy.
Prowadzący zwrócił uwagę, że odmienne stanowisko prezentują również uznani prawnicy, w tym byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie pojawił się argument dotyczący stanu wyższej konieczności konstytucyjnej. Sasin zdecydowanie odrzucił taką argumentację.
– No więc właśnie, gdzie w polskim prawie występuje coś takiego jak stan wyższej konieczności konstytucyjnej? Przepraszam. Czy pan zna taki przepis? – pytał. Następnie jeszcze mocniej zaakcentował konieczność wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które jego zdaniem dopuściły się naruszenia prawa. – Od strony prawnej sprawa jest jednoznaczna. Spór jest polityczny. To znaczy, spór polityczny polega na tym, czy władza może bezkarnie dokonywać zamachu stanu i łamać brutalnie prawo i konstytucję, czy nie może. Więc jeśli mamy być poważnym państwem prawa, to odpowiedź musi być. Muszą być konsekwencje dla tych, którzy to robią, bo inaczej państwo się zdegeneruje – podkreślił.
Czy PiS zgodzi się na reset Trybunału Konstytucyjnego?
Mimo niezwykle ostrej krytyki obecnej sytuacji Sasin nie zamknął całkowicie drzwi do politycznego porozumienia. – Panie redaktorze, my jesteśmy otwarci na każdą partię i my jesteśmy gotowi na rozmowę w każdej sprawie. Jesteśmy otwarci na to, żeby rozmawiać – deklarował. Jednocześnie zaznaczył, że propozycja Kosiniaka-Kamysza ma z punktu widzenia PiS kilka zasadniczych wad.
Kluczową kwestią pozostaje status osób, które zostały wybrane do Trybunału, ale nie złożyły ślubowania przed prezydentem. Sasin uważa, że nie można uznać ich za prawidłowo powołanych sędziów, a tym bardziej przyznawać im uprawnień przysługujących sędziom w stanie spoczynku.
W ocenie polityka ewentualny kompromis powinien zatem nie tylko rozwiązać problem przyszłego składu Trybunału, lecz także uwzględniać odpowiedzialność za wcześniejsze działania.
Sasin oskarża Tuska. Kto odpowiada za kryzys?
W rozmowie nie zabrakło również bezpośrednich zarzutów pod adresem Donalda Tuska. Sasin sugerował, że premier jest głównym odpowiedzialnym za wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zastanawiał się również, czy propozycja resetu przedstawiona przez Kosiniaka-Kamysza jest samodzielną inicjatywą lidera PSL, czy elementem szerszego planu politycznego.
– Czy to jest jakaś gra ze strony Donalda Tuska, który jest głównym odpowiedzialnym za, za to, co się w Polsce wydarzyło, za system bezprawia, jaki w Polsce panuje, a pan premier Kosiniak-Kamysz jest tylko jakimś wykonawcą jakiegoś planu – mówił.