Przepis nie może obejmować aktywności internautów w sieci, jeżeli krytykę i naśmiewanie się z polityków mamy brać na poważnie. W mojej ocenie to już nie jest demokracja. Ustawa wymaga zastanowienia i nie powinno się podejmować nagłych i nieprzemyślanych decyzji. Należy zorganizować debatę w środowiskach prawniczych. Uważam, że trzeba poważnie rozważyć rezygnację z paragrafu, który dotyczy publicznego znieważenia prezydenta, za który można usłyszeć wyrok do trzech lat pozbawienia wolności. Jednak jedno jest pewne – musimy stworzyć taki stan prawny, żeby ludzie pracujący i korzystający z internetu mieli komfort robienia filmików i przygotowywania innych humorystycznych treści wyśmiewających polityków. Oczywiście wolałbym, żeby instytucje państwa były chronione, ale z drugiej strony fundamentem państwa jest demokracja i wolność w internecie.
Zobacz: Tomasz Walczak: O czym zapomniał wicepremier?