Semka ostro o Polsce 2050. „Rozsypują jak domek z kart”
W piątkowym, 30.10, „Porannym Ringu” Piotr Semka i Jan Wróbel komentowali kryzys w Polsce 2050, odejście Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz oraz polityczną przyszłość Szymona Hołowni. Publicysta „Do Rzeczy” nie pozostawił złudzeń co do swojej oceny ugrupowania.
– Bardzo pokazują, że są partiami, które zostały zrobione z przypadkowych ludzi w bardzo określonym celu, które potem się rozsypują jak domek z kart. No teraz oglądamy jak partia Hołowni, no w tej partii nikogo z niczym nie wiąże – mówił Semka.
Publicysta zwrócił uwagę na sposób, w jaki jego zdaniem potraktowano Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, oraz na okoliczności powrotu Hołowni do kierowania ugrupowaniem.
– Potem jak ona odchodzi to w trybie ekspresowym zbiera się zarząd i usuwa ją z partii. To wygląda zupełnie jakby dostał takie zlecenie, prawda? Tak. A potem okazuje się, że w ogóle nie ma nawet jakiegoś trybu wyłonienia nowego lidera. No zwołuje się wtedy jakiś zjazd nadzwyczajny, wybieramy nowego lidera. Nie. Wychodzi Szymon Hołownia i mówi: "No, to teraz już ja jestem liderem" – padło w rozmowie.
Hołownia boi się postawić Tuskowi? „Wyuczona bezradność”
W audycji przywołano również ujawnione nagranie wypowiedzi Szymona Hołowni dotyczące sytuacji w koalicji rządzącej i przyszłości jego ugrupowania. – Czy uda się utrzymać ministerstwo Kaśki, nie mam zielonego pojęcia. Czy uważacie, że jeżeli się nie uda w ten czy inny sposób, jesteśmy gotowi, żeby od jutra wyjść z koalicji. Nie sądzę, że jesteśmy gotowi. Takie jest moje zdanie – mówił Hołownia na odtworzonym nagraniu.
Semka uznał tę wypowiedź za charakterystyczną dla obecnej postawy polityka. – Nie, ale mówię serio, znaczy ten cytat też był dosyć charakterystyczny, bo jest takie piękne określenie wyuczona bezradność – stwierdził publicysta.
Zdaniem Semki Hołownia sprawia wrażenie polityka, który nie wierzy już w możliwość skutecznego przeciwstawienia się silniejszemu koalicjantowi.
„Jaki jest sens zostania szefem partii?” Semka stawia pytanie o przyszłość Hołowni
Publicysta odniósł się również do politycznych okoliczności odejścia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Według niego politycy Polski 2050 nie stanęli w jej obronie, ponieważ obawiali się konfliktu z premierem.
– I ja nie mogę tego powiedzieć, że on teraz widząc, że nie ma za sobą żadnej partii, bo ta partia właśnie zdradziła Katarzynę Pełczyńską - Nałącz. Na jakiej fali? Szymon uważa, że na fali zdradzono Katarzynę, że ona jest nie do wytrzymania, ale w istocie zdradzono na takiej fali, że ona zadziera z Tuskiem, a my nie chcemy zadrzeć z Tuskiem – oceniał Semka.
Następnie postawił pytanie, które może mieć zasadnicze znaczenie dla przyszłości byłego marszałka Sejmu.
– Jaki jest sens zostaniem szefem partii, która jest bardzo malutka i która nie chce zadzierać z Tuskiem? – zastanawiał się. W dalszej części rozmowy pojawił się wątek ewentualnych stanowisk międzynarodowych dla Hołowni. Rozmówcy przypomnieli spekulacje dotyczące jego zainteresowania funkcją w strukturach ONZ oraz stanowiskiem dyplomatycznym przy Stolicy Apostolskiej.
– A plotki o tym, że chciał dostać posadę przy stolicy apostolskiej też były dosyć częste, więc naprawdę tak jak to ładnie się mówi: "Połączmy kropki" – padło w audycji.
Co dalej z Hołownią? Semka nie kryje zdziwienia
Piotr Semka przyznał, że obecna postawa Szymona Hołowni zaskakuje go szczególnie ze względu na wcześniejszą działalność byłego marszałka Sejmu. Przypominał, że Hołownia przed wejściem do polityki był popularnym dziennikarzem, autorem książek i osobą potrafiącą samodzielnie formułować opinie. Tym bardziej dziwi go, że obecnie miałby godzić się na polityczną zależność od premiera.
– Ja zdumiony się, że Hołownia w takim świecie cieni chce tkwić dla jakiegoś politycznego frukta – podsumował publicysta.