Szymon Hołownia został zapytany przez dziennikarzy o to, co dzieje się w Polsce 2050. Jak wiadomo, część parlamentarzystów zdecydowała porzucić formację, już zapowiedziała też własny klub. Paulina Hennig-Kloska powiadomiła, że grupa polityków, która po opuszczeniu Polski 2050 utworzy nowy klub parlamentarny Centrum, poinformowała już o swoim ruchu partię Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, jak również premiera Donalda Tuska. Wszak chodzi tu o losy koalicji rządzącej: - Zadeklarowaliśmy przy tym dalszą, lojalną współpracę - przekazała Hennig-Kloska. I dodała, że niebawem powinno dojść do rozmowy na temat umowy koalicyjnej. - Taki mamy plan, by jako podmiot wejść do koalicji 15 października - oświadczyła.
CZYTAJ: Rozpad Polski 2050. Trela kpi z Hołowni: „Mistrz (...) Chłopaki nie płaczą”
Hołownia nie ukrywa, że to, co wydarzyło się w zakładanej przez niego partii to cios: - Stała się dziś rzecz bardzo smutna i zła. Mówię to jako założyciel tego ruchu Polski 2050. Szliśmy razem sześć lat. To ja byłem tą osobą, która zaprasza do współpracy poszczególne grupy i ludzi - mówił w Sejmie. Jak dodał na temat rozłamu w partii: - Dziś mówią "odchodzimy, dziękujemy", ale w zasadzie nie mówią, bo ze mną nikt z nich o tym nie rozmawiał, mimo że to ja byłem na początku tej drogi, którą szliśmy. Były marszałek Sejmu nie krył, tego, co czuje:
To, co się dzieje, boli mnie i rozdziera mi serce, jako założycielowi tego ruchu. To, co się stało, trzeba powiedzieć jasno: ta grupa rozłamców, która opuściła dziś Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski nie odchodzi z tego powodu, ze ma inne pomysły na politykę, program. Powód ich odejścia jest jeden: nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Powiem to zupełnie wprost i bardzo jasno, coś, co powinno zostać powiedziane, żebyście nie musieli być państwo manipulowani opowieściami o tym, że "tutaj wartości, inne rzeczy". Jakoś nigdy do tej pory takie kwestie nie były podnoszone w klubie i nagle stały się najważniejszą rzeczą. Na nienawiści i niechęci niczego dobrego nikt nigdy nie zbudował. Ci rozłamowcy, którzy wychodzą, z automatu tracą miejsca w Polsce 2050, w jej ciałach statutowych. Przestają być członkami partii - ocenił Hołownia.