- W Polsce 2050 doszło do rozłamu, gdy 15 parlamentarzystów, w tym Ryszard Petru i Paulina Hennig-Kloska, ogłosiło odejście.
- Tworzą nowy klub poselski, osłabiając Polskę 2050, ale deklarując lojalność wobec rządu Donalda Tuska.
- Jakie konsekwencje dla rządu i samej partii przyniesie ta polityczna rewolucja?
Potężny rozłam w Polsce 2050. Nowy klub w Sejmie osłabi partię, ale może wzmocnić... rząd Tuska?
Scenariusz, o którym spekulowano od miesięcy, właśnie staje się faktem. Wewnętrzne napięcia w Polsce 2050 osiągnęły punkt krytyczny, prowadząc do największego rozłamu w krótkiej historii partii. Grupa 15 parlamentarzystów, niezadowolonych z kierunku obranego przez nowe władze ugrupowania, zdecydowała się na radykalny krok. O godzinie 9:30 w Sejmie zaplanowano konferencję prasową, na której oficjalnie ogłoszą swoje odejście i powołanie do życia nowego klubu.
Kto stoi za buntem? Głośne nazwiska na liście odchodzących
Na czele grupy rozłamowej stoją politycy o ugruntowanej pozycji i dużej rozpoznawalności. Jak potwierdziliśmy w kilku źródłach, z partią żegnają się między innymi:
- Ryszard Petru – doświadczony ekonomista i polityk,
- Paulina Hennig-Kloska – obecna ministra klimatu i środowiska,
- Aleksandra Leo – aktywna posłanka.
To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Lista 15 nazwisk jest wystarczająca, by zgodnie z regulaminem Sejmu powołać własny klub poselski, co daje im znacznie większe możliwości polityczne niż status posłów niezrzeszonych. Warto przypomnieć, że to kulminacja procesu, który rozpoczął się już wcześniej. W ostatnich miesiącach z partią pożegnali się już europoseł Michał Kobosko, posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska, wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski.
Kulisy konfliktu: Spór o przywództwo i relacje z Donaldem Tuskiem
Źródłem rozłamu jest głęboki spór ideowy i personalny, który zaognił się po wyborze Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz na nową przewodniczącą partii. Według naszych rozmówców z obu stron barykady, kluczową osią podziału stał się stosunek do premiera Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej.
Frakcja skupiona wokół nowej liderki miała prezentować bardziej sceptyczne i asertywne stanowisko wobec największego koalicjanta, dążąc do mocniejszego zaznaczenia odrębności Polski 2050. Z kolei grupa, która dziś odchodzi, jest postrzegana jako zwolennicy bliższej i bardziej lojalnej współpracy w ramach rządu. To właśnie oni mają czuć się marginalizowani przez nowe kierownictwo partii.
Jak twierdzą nasi informatorzy, tuż przed ostateczną decyzją o rozłamie, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz miała intensywnie pracować nad osłabieniem buntu. W kuluarach mówi się o próbach przekonania kilku posłów do pozostania w partii w zamian za intratne stanowiska, m.in. we władzach komisji sejmowych czy w państwowych instytucjach, takich jak Krajowy Zasób Nieruchomości (KZN). Działania te okazały się jednak nieskuteczne i nie zapobiegły rozpadowi klubu.
Jarosław Kaczyński wkurzył się jak nigdy wcześniej?! Mariusz Błaszczak ujawnia
Konsekwencje dla rządu i koalicji: co oznacza nowy układ sił?
Choć odejście 15 posłów to potężny cios dla Polski 2050, paradoksalnie nie zagraża stabilności większości koalicyjnej. Wręcz przeciwnie. Rozłamowcy deklarują lojalność wobec rządu Donalda Tuska. To oznacza, że premier wciąż może liczyć na ich głosy w kluczowych głosowaniach. Sytuacja ta prowadzi jednak do fundamentalnych przetasowań wewnątrz samej koalicji.
Spadek znaczenia Polski 2050
Przed rozłamem klub Polska 2050 – Trzecia Droga liczył 31 posłów. Po odejściu niemal połowy z nich, jego siła polityczna drastycznie maleje. To z kolei stawia pod ogromnym znakiem zapytania ambicje Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która według nieoficjalnych informacji od dłuższego czasu zabiegała u premiera o fotel wicepremierki. W nowej rzeczywistości politycznej jej szanse na to stanowisko spadły niemal do zera.
Nowe rozdanie w rządzie? Czas na negocjacje
Utworzenie nowego, 15-osobowego klubu poselskiego z pewnością otworzy puszkę Pandory z napisem "rekonstrukcja rządu". Jego liderzy zyskają mocną kartę przetargową i będą mogli domagać się nowego podziału stanowisk w rządzie i agendach państwowych. Jest wysoce prawdopodobne, że zażądają dla siebie części miejsc, które do tej pory, w ramach umowy koalicyjnej, przypadały Polsce 2050. Dla premiera Tuska oznacza to konieczność przeprowadzenia trudnych negocjacji, by zaspokoić apetyty nowego partnera, nie tracąc jednocześnie poparcia osłabionej, ale wciąż potrzebnej partii Pełczyńskiej-Nałęcz.
Rozłam w Polsce 2050 jest więc wydarzeniem, które na nowo zdefiniuje krajobraz polityczny w obozie władzy. Osłabia markę stworzoną przez Szymona Hołownię, ale jednocześnie może skonsolidować poparcie dla rządu w Sejmie, tworząc nowy, bardziej pro-tuskowy byt polityczny. Najbliższe tygodnie pokażą, jak ten nowy układ sił wpłynie na stabilność i efektywność działania całej koalicji rządzącej.
Poniżej galeria zdjęć: Kandydaci na przewodniczącego partii Polska 2050