- Grupa posłów i senatorów, w tym Paulina Hennig-Kloska i Ryszard Petru, odeszła z klubu parlamentarnego Polski 2050 i utworzyła nowy klub o nazwie "Centrum".
- Głównym powodem odejścia było niezadowolenie ze sposobu zarządzania partią, brak możliwości dialogu i realizacji własnych postulatów w ramach dotychczasowego klubu.
- Mimo rozłamu, nowy klub "Centrum" zadeklarował lojalność wobec koalicji rządzącej i chęć aktywnego w niej uczestnictwa.
Podczas konferencji w Sejmie glos zabrała Paulina Henning-Kloska.
- Podjęliśmy decyzję, że chcemy utworzyć klub parlamentarny, w którym odzyskamy przestrzeń do pracy i realizacji naszych postulatów, które składaliśmy w trakcie kampanii w 2023 roku - powiedziała.
Nowy klub będzie nosił nazwę "Centrum", co, jak wyjaśniła posłanka, symbolizuje miejsce spotkań, wypracowywania kompromisów i osiągania sukcesów.
W skład nowego klubu weszli posłowie: Elżbieta Burkiewicz, Żaneta Cwalina-Śliwowska, Sławomir Ćwik, Paulina Hennig-Kloska, Rafał Kasprzyk, Rafał Komarewicz, Aleksandra Leo, Barbara Okula, Barbara Oliwiecka, Norbert Pietrykowski, Ryszard Petru, Marcin Skonieczka, Mirosław Suchoń, Ewa Szymanowska oraz Izabela Bodnar. Dołączyli do nich również senatorowie: Grzegorz Fedorowicz, Piotr Maslowski i Jacek Trela.
Przyczyny rozłamu
Paulina Hennig-Kloska wskazała na zmianę sposobu rządzenia w partii jako główną przyczynę podjęcia tej decyzji.
- Niestety, pierwsze tygodnie wcale nie wskazują na to, by cokolwiek miało się zmienić. Jak państwo wiecie, w sobotę odbyliśmy Radę Krajową, w trakcie której klub został pozbawiony po prostu podmiotowości – stwierdziła.
Podkreśliła, że wraz z innymi posłami nie widzi możliwości prowadzenia dialogu, partnerskiej współpracy i realizacji swoich postulatów w ramach dotychczasowego klubu Polski 2050.
- To jest pierwszy raz w historii mojego dziesięcioletniego parlamentaryzmu, gdzie w trakcie posiedzenia nie miałam, kiedy przegadać, przedyskutować z innymi członkami klubu bieżących spraw i decyzji, które zapadają w Sejmie. To pokazuje, jak daleko odsunęliśmy się od siebie, ale liczymy na dobrą współpracę w przyszłości – dodała.
Co z koalicją?
Mimo rozłamu w partii, Paulina Hennig-Kloska zapewniła, że nowo powstały klub "Centrum" pozostaje w koalicji rządzącej.
- To dla nas niezwykle ważne, by przestać być wewnętrzną opozycją w tej koalicji. Jesteśmy jej członkiem, podmiotowym uczestnikiem i to niezwykle ważne, by zakończyć dyskusje wokół tego, czy koalicja ma trwałe fundamenty, by dalej funkcjonować - oświadczyła.
Poinformowała również, że o podjętej decyzji został poinformowany premier, a nowy klub zadeklarował lojalną współpracę w przyszłości.
Przyczyny rozłamu
Kryzys w Polsce 2050 narastał od jesieni 2025 roku, kiedy to Szymon Hołownia ogłosił rezygnację z ubiegania się o reelekcję na stanowisko szefa partii. Wewnętrzne wybory, które miały wyłonić nowego lidera, zakończyły się kontrowersjami. W pierwszej turze zwyciężyła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, a Paulina Hennig-Kloska zajęła drugie miejsce. Druga tura głosowania została jednak anulowana z powodu "błędów w systemie", co doprowadziło do objęcia kierownictwa przez Pełczyńską-Nałęcz i podziału partii na dwa obozy.
Spór przeniósł się również na forum parlamentarne, gdzie frakcja niezadowolona z rządów Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz dążyła do odwołania szefa klubu parlamentarnego, Pawła Śliza. W odpowiedzi na te działania, Aleksandra Leo została odwołana z funkcji wiceszefowej klubu.
Bezpośrednim zapalnikiem obecnej sytuacji okazała się "uchwała kagańcowa", przeforsowana w połowie lutego 2026 roku przez Radę Krajową. Dokument ten zamrażał wszelkie zmiany personalne w ugrupowaniu oraz w klubie parlamentarnym do zjazdu krajowego zaplanowanego na 21 marca 2026 roku. Przeciwnicy Pełczyńskiej-Nałęcz uznali to za próbę "betonowania partii", "kneblowania ust" i "dyktaturę", co w konsekwencji doprowadziło do fali odejść z ugrupowania.