- Nie okazałam właściwej wrażliwości, mówiąc o pensji sędziego na poziomie 10 tys. zł jako o niewygórowanej, przepraszam - powiedziała Gersdorf podczas konferencji po poniedziałkowym spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą (45 l.). Być może to właśnie rozmowa z prezydentem, który wcześniej surowo ocenił takie zachowanie, sprawiła, że pani prezes SN zmieniła zdanie. - Dzieje się bardzo źle wtedy, kiedy ważni przedstawiciele stanu sędziowskiego mówią, że 10 tysięcy złotych, co jest niezłą pensją na zachodzie Europy, a doskonałą w Polsce, to są pieniądze, za które trudno przeżyć - powiedział Duda, zanim poinformował o zawetowaniu dwóch ustaw o sądownictwie.
Przypomnijmy, że w lutym Małgorzata Gersdorf wprawiła Polaków we wściekłość, mówiąc, że zarobki sędziów wcale nie są aż takie wysokie. - Przeciętny radca prawny zarabia więcej niż sędzia sądu rejonowego. (.) Nieco lepiej jest w sądach okręgowych, ale za te ok. 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji. A co jest na samym szczycie? Dobry adwokat ma się lepiej niż sędzia Sądu Najwyższego - mówiła wtedy pani prezes.
Prezes Sądu Najwyższego o Kaczyńskim ws. "Skażenia komuną": "Pisał doktorat u profesora, który..."