Gen. Komornicki o działaniach Rosji: Przystąpiła do wojny totalnej

Były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego wystąpił w "Porannym Ringu". O co chodzi Rosji, która atakuje ludność Ukrainy i infrastrukturę? - Celem jest załamanie się ukraińskiej gospodarki, która jest oczywiście w głębokim kryzysie, a także załamanie ukraińskiego społeczeństwa - ocenił gen. Leon Komornicki.

Generał Leon Komornicki podczas wywiadu. O strategii bezpieczeństwa i wojnie w Ukrainie przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Super Ring / Youtube
  • Generał Leon Komornicki określa rosyjskie ataki na infrastrukturę krytyczną Kijowa jako przejaw wojny totalnej nastawionej na wyniszczenie ukraińskiego społeczeństwa i gospodarki.
  • Wsparcie finansowe ze strony Niemiec dla Ukrainy ekspert uważa za "działanie koniunkturalne".
  • Generał zwraca uwagę, że Ukraina wykorzystuje polską defensywność i przejmuje inicjatywę strategiczną, stając się dla państw zachodnich głównym partnerem na wschodniej flance.
  • Komornicki z dystansem odnosi się do zapowiedzi utworzenia stałych baz amerykańskich w Polsce.

"Super Express": - Widzimy ostrzał infrastruktury cywilnej w Kijowie, czy takie cele będą się powtarzać, czy ta zima będzie przełomem na tej wojnie?

Gen. Leon Komornicki: - Rosja przystąpiła do wojny totalnej, czyli do ataku na Ukrainę o charakterze wyniszczającym to, co stanowi fundament czy bazę rozwoju społeczeństwa, więc infrastrukturę krytyczną, energetyczną oraz przemysłową, gospodarczą Ukrainy, w tym przemysł obronny. Celem jest załamanie się ukraińskiej gospodarki, która jest oczywiście w głębokim kryzysie, a także załamanie ukraińskiego społeczeństwa.

- Do Kijowa przyjechał kanclerz Merz i zapowiedział pakiet pomocy, 1,5 mld euro na przetrwanie zimy. Niemcy mają timing, bo na początku nie pomagali, a dzisiaj są bardzo otwarci.

- Przyszła refleksja, to dobrze, bo zaczynali od rzeczywiście zardzewiałych hełmów, które im zalegały. Natomiast nieprzypadkowo, to jest przecież wyjątkowo koniunkturalna oczywiście pomoc, tutaj nie ma żadnych sentymentów, bowiem Niemcy zainwestowały w przemysł zbrojeniowy w Ukrainie 13 mld euro, a więc to jest niemała kwota.

- Czy szykuje się jakiś sojusz obronny, to znaczy produkcja broni pomiędzy Niemcami a Ukrainą?

- Tak, to jest widoczne we wszystkich przestrzeniach, tej politycznej, ale też gospodarczej, właśnie to, co stanowi przemysł obronny. Niemcy tam sporo zainwestowali już w najnowsze technologie i korzystają z doświadczeń ukraińskich, jeżeli chodzi o współczesne pole walki tego uzbrojenia, które Ukraińcy już stosują.

Carlson usprawiedliwiał atak Hitlera. Jest ostra reakcja szefa MSZ

- Pamiętamy sojusz niemiecko-ukraiński z roku 1939–41, on nie był korzystny…

- Ukraina podejmuje wysiłki, żeby wejść w nasze buty, czyli być w tej przestrzeni wschodniej flanki Europy – ja już nie mówię o NATO czy Unii Europejskiej – państwem moderatorem wpływającym na układ sił w tej przestrzeni, która jest na styku z Rosją, gdzie te państwa łączy wspólnota zagrożeń. I tu Ukraińcy na skutek naszej takiej defensywy w tej przestrzeni przyjmują inicjatywę strategiczną i właśnie stają się tym partnerem dla Niemiec.

- Przejdźmy do tematu stałej bazy wojsk amerykańskich. Minister Przydacz mówi: „Polityczna decyzja w tej sprawie została już podjęta, Biały Dom dał zielone światło”. Czy zobaczymy 15 tys. żołnierzy mieszkających na stałe w Polsce?

- Uwierzę w to, jak zobaczę. Na razie mamy deklaracje polityczne przy niestabilności Stanów Zjednoczonych w przestrzeni geopolitycznej... Wojna miała być z Iranem zakończona parokrotnie, już były te deklaracje zgłaszane, i także tutaj wobec Europy podały określone deklaracje, i póki co one nie ujrzały światła dziennego.

- 1 października na forum Klubu Wałdajskiego Putin przez 3 i pół godziny przemawiał i mówił między innymi, że atak jest obroną. Co możemy z niego wywnioskować?

- To, że Rosja nie zrezygnowała z celów politycznych, bo od tego trzeba zacząć. Wojna przecież jest przedłużeniem polityki, a nie wojna wojną tylko dla siebie, dla generałów czy też polityków, którzy „kochają rozlew krwi i zniszczenie”. Więc tym samym Rosja nie zrezygnowała z celów, które sobie postawiła rozpoczynając wojnę w Ukrainie, i traktuje atak jako obronę. I to Putin jednoznacznie powiedział: nie dla Europy w Rosji, ale tak dla Europy z Rosją, czyli rosyjskiej Europy.

- Jesteśmy w prawie piątym roku wojny. Rok 2020 był ostatnim, w którym widzieliśmy strategię bezpieczeństwa narodowego. Dzisiaj Ministerstwo Obrony Narodowej mówi: „Mamy specjalną ustawę jak zachować się w przypadku wojny”. I co pan na to odpowie wicepremierowi, ministrowi Kosiniakowi?

- Od kilku lat piętnuję brak strategii bezpieczeństwa narodowego, bo ona jest potrzebna. Taki dokument określa jasno, kto jest zagrożeniem; w 2020 roku określił on Rosję jako zagrożenie. To jest dokument, który gdzieś kieruje nasze zainteresowanie w kontekście rozwoju wojska czy sojuszy, które będziemy zawierać.

- Ale z perspektywy Kowalskiego, po co jest w Polsce potrzebna strategia bezpieczeństwa narodowego?

- Strategia bezpieczeństwa narodowego po pierwsze powinna zdefiniować właśnie to, co stanowi gmach bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, określić jego składowe i jak ten gmach bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej zbudować, jasno definiując w nim cel polityczny. Bo ja tego celu politycznego, nie widzę w tej narracji, którą politycy uprawiają. Sam zapis konstytucji jest mało precyzyjny, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo i obronność Rzeczypospolitej w naszym położeniu na styku z Rosją, tej, która definiuje bezpieczeństwo nie tylko Rzeczypospolitej, ale także Europy. Polska nie może stać się teatrem wojny, czyli nie może być tą przestrzenią, w której ścierają się siły Wschodu i Zachodu, czyli odstraszanie jest tu kluczowe. Czyli tym celem strategicznym czy też racją stanu Rzeczypospolitej powinny być pokój, pokojowy rozwój i przetrwanie polskiego narodu. Przetrwanie polskiego narodu to jest perspektywa 20–30 lat, uwzględniając wiele aspektów. Brak strategii bezpieczeństwa narodowego pozostawia politykom, partiom, ich przywódcom obszar do manipulowania i wykorzystywania tego obszaru do bitwy politycznej, tej wewnętrznej, polsko-polskiej.

- Jeżeli nie ma strategii, to mamy dziurę polityczną, czyli brak jasnego określenia tego, jaki jest obszar zainteresowania. Jeżeli to nie jest zdefiniowane, to każdy ma pole do manipulacji i hasania. Strategia bezpieczeństwa narodowego, która jest niezdefiniowana, staje się polem bitwy.

- I tak się dzieje. Ale z drugiej strony sojusznicy też nie wiedzą, o co nam w tej przestrzeni chodzi, na czym skupiamy główny wysiłek.

Rozmawiała: Karolina Pajączkowska

GEN. KOMORNICKI: A CO MA POWIEDZIEĆ PREZYDENT LITWY?
Sonda
W którym roku zakończy się wojna na Ukrainie?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki