- W programie „Express Biedrzyckiej” poruszono kwestię programu SAFE, kluczowego dla polskiego bezpieczeństwa.
- Ministra Magdalena Sobkowiak-Czarnecka ostro reaguje na zarzuty, że za pieniądze z SAFE Polska kupiłaby "złom", broniąc polskiego przemysłu zbrojeniowego.
- Dowiedz się, dlaczego decyzja prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie SAFE jest tak ważna i dlaczego czas gra na niekorzyść Polski.
Apel do prezydenta w sprawie SAFE. „Każdy dzień ma znaczenie”
Sobkowiak-Czarnecka podkreśla, że nawet jeśli zostawić na boku polityczny spór rząd–Pałac Prezydencki, apel w sprawie SAFE płynie szeroko: od wojska, generałów, przemysłu i organizacji pracodawców. Zwraca też uwagę na sondaże.
„Sondaże wskazują jasno, że chcą tego Polacy” – mówi w rozmowie.
I dodaje, że wierzy deklaracjom z otoczenia prezydenta, iż decyzja jeszcze nie zapadła. Jednocześnie wskazuje, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie pokazują „czarno na białym”, jak potrzebne są szybkie decyzje dotyczące bezpieczeństwa.
„Właśnie one wydarzą się tu i teraz” – podkreśla, odnosząc się do argumentu, że zakupy „nie wydarzą się od razu”.
W rozmowie pada też kluczowy konkret:„Kontrakty, które podpisujemy w ramach tej pożyczki, musimy podpisać do końca maja. W związku z tym każdy dzień ma znaczenie” – mówi Sobkowiak-Czarnecka.
„Niemiecki but” to mit. „Kompletna bzdura”
Prowadząca zapowiada, że chce „mity obalić”, bo, jak mówi, skala dezinformacji w internecie jest ogromna. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka wskazuje, że jednym z najbardziej nośnych, a zarazem najgroźniejszych haseł jest „niemiecki but”, bo uruchamia skojarzenia w starszym pokoleniu.
„Myślę, że niemiecki but jest takim bardzo nośnym, bo jednak budzi pewne skojarzenia, szczególnie w starszej generacji, ale jest kompletną, kompletną bzdurą” – mówi.
I dodaje, że podczas konferencji pokazano listę projektów, które Polska chce finansować z SAFE:„Ta lista była biało-czerwona. Myśmy przy każdym produkcie pokazali kraj pochodzenia i 89% z tych zakupów będzie dokonywane w Polsce” – podkreśla.
„Kupimy złom?” Ministra: „To mnie zszokowało”
Najmocniejsze emocje wywołało jednak zdanie o „złomie”. Sobkowiak-Czarnecka nie ukrywa, że była wstrząśnięta, gdy to usłyszała.
„Druga rzecz, to w ogóle mnie zszokowało, jak usłyszałam jedną z posłanek, zdaje się, Prawa i Sprawiedliwości, która mówiła, że będziemy za te pieniądze kupować złom” – mówi.
I natychmiast stawia granicę: jeśli ktoś w ten sposób mówi o sprzęcie, to w jej ocenie de facto uderza w polski przemysł zbrojeniowy.
I natychmiast stawia granicę: jeśli ktoś w ten sposób mówi o sprzęcie, to w jej ocenie de facto uderza w polski przemysł zbrojeniowy.
„Jeżeli pani poseł uważa, że to, co produkuje nasz przemysł zbrojeniowy, to jest złom, to ja zapraszam, żeby ruszyła do swojego okręgu wyborczego i kilku innych, gdzie znajdują się nasze flagowe fabryki i podzieliła się tą opinią z mieszkańcami” – punktuje ministra.
Na koniec dorzuca jeszcze jeden szczegół, który ma pokazywać, że spór jest nakręcany politycznie:„Czy dla mnie również było szokujące to, że posłowie tą listę zakupową widzą od grudnia” – mówi.
O co chodzi w SAFE? Ministra mówi wprost o pożyczce i terminach
W rozmowie przewija się też fundament programu, SAFE ma dawać Polsce nisko oprocentowaną pożyczkę z Brukseli. Sobkowiak-Czarnecka podkreśla, że to nie jest abstrakcyjna dyskusja o przyszłości, tylko realny harmonogram i decyzje „tu i teraz”.
W jej narracji kluczowe są: czas, kontrakty i możliwość wykorzystania środków, niezależnie od tego, jaka decyzja zapadnie w Pałacu byle zapadła szybko.
Biedrzycka o wątpliwościach Polaków. „Musi być jakieś drugie dno”
Prowadząca zwraca uwagę, że w komentarzach i wśród części opinii publicznej pojawia się nieufność wobec intensywnej kampanii informacyjnej wokół SAFE.
„No i od razu jak widzę wśród części Polaków pojawia się wątpliwość, że jak ktoś się tak bardzo reklamuje, to oczywiście musi być jakieś drugie dno.” – powiedziała Biedrzycka.
Na to Sobkowiak-Czarnecka odpowiada, że rozumie tę wątpliwość i proponuje „uporządkowanie faktów”:
„Nigdy Unia Europejska nie inwestowała tak bezpośrednio w obronność. To nie była część, były pieniądze na infrastrukturę, na rolnictwo, ale nigdy na zbrojenie" - mówiła ministra.
„To był nasz pomysł”. Geneza SAFE według Sobkowiak-Czarneckiej
Minister podkreśla, że SAFE nie „spadł z nieba”, tylko wyrósł z polskiej inicjatywy.
„Polska prezydencja, czyli moment kiedy Polska przewodziła w Unii Europejskiej, to był nasz pomysł. To Polska powiedziała, droga Brukselo, musisz zacząć inwestować w obronność" - dodała.
„To był nasz pomysł, z którym pojechaliśmy do Brukseli i powiedzieliśmy, słuchajcie, tak teraz trzeba, mamy Rosjaną naszej granicy, trzeba inwestować w zbrojenie” - kontynuowała.
„Bruksela nie zmieniła nam ani przecinka”. O liście zakupów i „dyktowaniu”
W jej narracji kluczowy jest wątek listy zakupowej: kto ją ułożył i kto decyduje o tym, co kupować.
„Zakute łby z PiS” – syn Wałęsy odpalił na stacji. Internet zagotował się po nagraniu
„My ułożyliśmy, wojsko ułożyło listę zakupową, pojechaliśmy z nią do Brukseli. Bruksela nie zmieniła nam ani przecinka w tej liście zakupowej" - mówiła ministra.
I tu stawia kropkę nad i w sporze z hasłem, że „ktoś nam dyktuje”.