gfs
Nocna Zmiana tym razem prowadzona jedynie przez Kamilę Biedrzycką
W dzisiejszym odcinku "Nocnej Zmiany", program poprowadziła sama Kamila Biedrzycka, bo jak wyjaśniła - dr Mirosław Oczkoś przebywał na urlopie, a z kolei za tydzień sytuacja będzie odwrotna. Jednym z poruszonych tematów był tematów była kwestia amerykańskich roszczeń wobec Grenlandii.
Jak powiedziała Kamila Biedrzycka cytując Donalda Tuska - że w przypadku Donalda Trumpa żadnego scenariusze nie da się wykluczyć, ale "czy to będzie scenariusz komediowy, thrillera, czy Mody na sukces - na co bym najbardziej stawiała - to pokaże czas". Następnie został odtworzony klip, w którym cały duński parlament zanosi się śmiechem, po tym jak Trump oświadczył, że planuje przejąć Grenlandię.
Biedrzycka wskazała, że "śmiechu chyba tyle, bo sprawy są na naprawdę poważne" i przytoczyła dwa wystąpienia z Forum Ekonomicznego w Davos dotyczące "totalnego zakrętu historii". W jednym Ursula Von Der Leyen mówiła, że "świat się zmienił" i trzeba się w nim odnaleźć, a w innym Emmanuel Macron, że znaleźliśmy się w świecie, w którym ostrzegał przed wracającym do życia "ambicjom imperialnym".
- Deklaratywnie Unia Europejska zwiera szeregi. Kto wie, może to będzie największe osiągnięcie drugiej kadencji Donalda Trumpa - skwitowała Biedrzycka.
W "Nocnej zmianie" o Radzie Pokoju Donalda Trumpa
Kamila Biedrzycka skomentowała także pomysł Donalda Trumpa o stworzeniu "Rady Pokoju". Dodała, że w tej sprawie Karol Nawrocki dzwonił do Donalda Tuska.
- Do rady pokoju Trump zaprosił - a jakże - Władimira Putina, pierwszego gołąbka pokoju, Łukaszenkę, Orbana i Karola Nawrockiego. Problem polega na tym, że pałac prezydencki za bardzo nie wie co z tym zrobić [...] no ale jak trwoga to do Boga daleko, ale do Radosława Sikorskiego chyba i rządu, bo wiem - nie zgadną państwo - po uzyskaniu tej propozycji Karol Nawrocki postanowił zadzwonić do Donalda Tuska - powiedziała Kamila Biedrzycka.
Prowadząca oceniła, że Donald Trump zaserwował politykom "gorącego kartofla" i na razie rząd traktuje ją jako "nową instytucje międzynarodową", co z kolei "pozwala na odwlekanie sprawy w czasie". Dodała, że Francja nie jest zainteresowana uczestnictwem w Radzie Pokoju.
- Donald Trump nie dość, że tworzy ciało, które nie wiadomo czym ma być, to proponuje, albo nakazuje, że każdy kraj członkowski musi zapłacić pieniądze, żeby być tym członkiem - chodzi o miliard dolarów, w przeliczeniu na złote to trzy miliardy i 600 milionów. Trump nie zdradza co z tymi pieniędzmi, jak miałyby być deponowane, a w związku z tym Emmanuel Macron powiedział nie - skomentowała Biedrzycka.