Ekspert ostrzega. "Polska ryzykuje utratę ogromnych pieniędzy europejskich"

"Najwięcej można się dowiedzieć od polityków, zresztą od ludzi też, gdy mówią to, czego powiedzieć nie chcą. Gdy im się coś przypadkowo palnie. Wczoraj w „Expresie Biedrzyckiej” z wrodzonym sobie mentorstwem uczynił to Włodzimierz Cimoszewicz. Przyznał to, czego politycy jego formacji, czyli obecnie PO, niemal nigdy nie mówią. Że z rozliczeniami europejskimi w ogóle nie jest zbyt słodko i często średnio się opłacają" - napisał w najnowszym felietonie Wiktor Świetlik.

Euro, złotówka
Autor: Shutterstock Euro, złotówka
Abramsy w Poznaniu

Frajerzy i gangsterzy

Najwięcej można się dowiedzieć od polityków, zresztą od ludzi też, gdy mówią to, czego powiedzieć nie chcą. Gdy im się coś przypadkowo palnie. Wczoraj w „Expresie Biedrzyckiej” z wrodzonym sobie mentorstwem uczynił to Włodzimierz Cimoszewicz. Przyznał to, czego politycy jego formacji, czyli obecnie PO, niemal nigdy nie mówią. Że z rozliczeniami europejskimi w ogóle nie jest zbyt słodko i często średnio się opłacają.        

Wyobraźcie sobie, że wspólnie – wy i ja – kupimy kawałek pola. Trochę wyłożymy z oszczędności, dodatkowo weźmiemy kredyt. Na polu coś zasadzimy, niech będzie pszenica albo urządzimy parking obojętne. W pewnym momencie biznes ten zacznie przynosić zysk. Zapytacie o swoją część. – Ależ Kochani - odpowiem kulturalnie, bo przecież ze szczerej troski o was. – Nie dostaniecie ani grosza. Nie dostaniecie, bo macie w domu nieporządek, złe relacje z dziećmi, nie podoba mi się wasz ubiór. A umowa, którą ze mną podpisaliście na to pozwala.

Tak w skrócie wygląda historia KPO. Wspólna kryzysowa inwestycja, fundusz, od którego jednego z udziałowców odcięto. Włodzimierz Cimoszewicz zwrócił jednak uwagę na pewną dość oczywistą, ale rzadko podnoszoną sprawę. - Polska ryzykuje utratę ogromnych pieniędzy europejskich, ale co więcej, uświadommy sobie, że duża część tych pieniędzy pochodzi z zaciągniętych przez Unię w naszym wspólnym imieniu kredytów lub ze sprzedaży papierów wartościowych. Te kredyty, te pożyczki będziemy musieli wspólnie spłacać. Polska wyraziła na to zgodę – stwierdził były premier i dziś polityk euroentuzjastycznej Platformy (choć niektórzy wciąż pamiętają, że kiedyś był miłośnikiem innego kierunku geopolitycznego).

Cóż wynika z jego słów wracając na nasze poletko? Poletko pszenicy? Nie dość, że nie zobaczycie zysków to będziecie dalej uczestniczyć w inwestycjach i spłacać kredyty, a ja będę żył za wasze. Przynajmniej dopóki nie posprzątacie w domu, ale to ja oceniam według swojego widzimisię czy macie porządek. W dodatku was nie lubię, a do tego – nie da się ukryć – miło się żyje za wasze, więc mogę mówić, że macie bajzel w nieskończoność. Ot, historia europejskiego „solidaryzmu”, „pomocniczości”, czy czegoś tam jeszcze w pigułce. Choć ja mam dosadniejsze i mniej eleganckie określenia na to.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki