Rewelacje dotyczące prezydenckich koni ujrzały światło dzienne dzięki informatorom „Gazety Wyborczej”, którzy wskazali na ośrodek w Promniku jako miejsce, gdzie wiosną tego roku pojawiły się zwierzęta. Pracownicy ośrodka mieli opowiedzieć dziennikarzom o istnieniu „konia dla prezydenta, jego żony i małego konika dla Kasi [8-letniej córki Nawrockich]”. Co więcej, w pakiecie z wierzchowcami miał pojawić się również instruktor jazdy konnej, pełna obsługa stajni oraz specjalistyczne przyczepy do transportu koni. Jakby tego było mało, informatorzy ujawnili sensacyjny szczegół: kiedy Karol Nawrocki przebywał w sierpniu w Juracie, jeden z „prezydenckich koni” został tam przewieziony specjalnie z Promnika. Pojawia się zatem pytanie, kto pokrywa koszty tak rozbudowanego zaplecza jeździeckiego i czy jest to zgodne z zasadami racjonalnego gospodarowania publicznymi pieniędzmi.
Tajemnicze konie w rezydencji Kancelarii Prezydenta. Kto naprawdę na nich jeździ?
W odpowiedzi na zapytania „Gazety Wyborczej”, Kancelaria Prezydenta RP wydała oświadczenie, które częściowo wyjaśnia sytuację, ale jednocześnie pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi. Zgodnie z oficjalnym komunikatem, w dyspozycji Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP (COKPRP) pozostają trzy konie: kuc o imieniu Edzio, koń fryzyjski o imieniu Ramzes oraz koń huculski o imieniu Aramis.
Sprawdź: Legenda rapu napisała list do prezydenta Nawrockiego. Doszło do spotkania! Nie przeszli na "ty"
Kancelaria Prezydenta stanowczo podkreśla, że zwierzęta te nie stanowią własności Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i nie zostały przez nią nabyte. Ich właścicielem jest Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, które jest „odrębną jednostką sektora finansów publicznych, działającą w formie instytucji gospodarki budżetowej”. Oznacza to, że formalnie to COKPRP, a nie bezpośrednio Kancelaria, jest odpowiedzialne za utrzymanie zwierząt. Jednakże, jako jednostka podległa Kancelarii, wciąż budzi to pytania o ostateczne źródło finansowania i celowość posiadania takiego zaplecza jeździeckiego w rezydencji prezydenckiej.
Zobacz: Odchodzi z Sejmu na zasłużoną emeryturę. Czarzasty złożył podpis i wyszydził posłankę PiS
Co ciekawe, oprócz wspomnianych trzech koni, „Gazeta Wyborcza” donosi o istnieniu czwartego wierzchowca, który jest wykorzystywany przez oficera Służby Ochrony Państwa (SOP) ochraniającego prezydenta. W tym przypadku koszty utrzymania konia oraz wszelkie szkolenia dla funkcjonariusza są pokrywane bezpośrednio przez SOP.
Galeria poniżej: Prezydent Karol Nawrocki w USA