Dr Józef Orzeł zaskakuje. Tusk chce ostatecznie złamać Trzaskowskiego? W tle afera ze szpitalem

Dr Józef Orzeł, publicysta, filozof, przedstawiciel Klubu Ronina był w czwartek 18 czerwca 2026 roku gościem Wiktora Świetlika w "Porannym ringu". W rozmowie mówił m.in. o głośnej sprawie zatrzymania w Berlinie Roberta Bąkiewicza i sytuacji w ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego. Gdy dr Orzeł mówił z kolei o afersze w warszawskim Szpitalu Południowym, przedstawił nader zaskakujące wnioski o Donaldzie Tusku, Rafale Trzaskowskim i Marcinie Kierwińskim.

dr Józef Orzeł
Autor: Super Ring/ Youtube

Dlatego myślę, że oberwie Trzaskowski jako właściciel tego szpitala, czy też reprezentant, bo właścicielem jest samorząd warszawski. A zagrożony jest Kierwiński jako sekretarz generalny partii, czyli odpowiedzialny za kadry. Zazwyczaj sekretarz także jest odpowiedzialny za dyscyplinę. I tu jest ciekawe, to oczekuję, że teraz Trzaskowski się odezwie. Albo tam zwolni dyrektora, albo pięciu dyrektorów z tego szpitala. Coś musi biedaczek zrobić - mówił dr Józef Orzeł w kontekście afery z warszawskim Szpitalem Południowym i młodym lekarzu milionerze (WIĘCEJ: Młody lekarz milioner zwolniony! Dawid Kacprzyk nie ma czego szukać w Szpitalu Południowym).

- Tusk miał pretensje do Kierwińskiego, że doceniając jego arogancję, bezczelność tam i gadułę i to, że potrafi przyjść do telewizji udawać, że jest fantastycznym menadżerem i potrafi decyzje przed telewizorem ad-hoc podejmować, o to, że zbliżył się za bardzo do Trzaskowskiego. To było dość dawno. Zabawne to jest, ponieważ Trzaskowski w ogóle nie zagraża Tuskowi, ale to jest tak, że Tusk nawet minutę przed wylotem do Brukseli na drugą emeryturę, to też będzie wykańczał wszystkich, co mu tam wyrośli po tej sprawie - ocenił zaskakująco.

Zobacz: Rząd Tuska ma ogromny problem! Te wyniki w kluczowej kwestii to kubeł zimnej wody

Pamiętam, że w starożytnym Rzymie albo stalinowskiej Rosji, no nawet jak tego wroga już gdzieś tam poniżono, zniszczono, on złożył samokrytykę i wylądował gdzieś na Syberii, to na końcu jeszcze tam po paru latach jeszcze, tam przy albo na jakiejś wyspie przychodzili smutni panowie i go dożynali, bo nie dawał spokoju imperatorowi albo generalissimusowi. Na przykład śniło mu się coś złego w nocy. No przypomnijmy sprawę Nawalnego, prawda? Sam przyjechał, wrócił do Rosji, wsadzili go do obozu i jeszcze musieli go zabić na wszelki wypadek, żeby nie zagrażał albo żeby jego ludzie, też główek nie podnosili. No normalny totalitaryzm - stwierdził bezpardonowo. 

Zobaczcie całą rozmowę:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki